fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Labrador City

Mariusz Wilk, Dziennik północny
[srodtytul]9 sierpnia[/srodtytul]Wpół do szóstej obudził mnie dziwny dźwięk – jakby niebo wibrowało – ni to salut, ni alarm. Przypominało szalony chichot. Potem Krzych powiedział, że to był loon. Wyjrzałem z namiotu – dookoła syf. Łukasz nazwał to „junk”. W ten sposób z samego rana poznałem dwa nowe słowa.Loon to ptak z rodziny nurów, wielkości sporej kaczki albo małej gęsi. Doskonały pływak i nurek. Poza tym wytwale lata na długie dystanse, łączy się w pary na całe życie i symbolizuje dzikie ostępy. Nic dziwnego, że często występował w legendach indiańskich. Niestety, kwaśne deszcze, jady przemysłowe i rozwój turystyki powodują, że populacja loona zmniejsza się z roku na rok. Całkiem możliwe, że wkrótce będziemy go oglądać jedynie na kanadyjskiej jednodolarówce (potocznie „loonie”), na której umieszczono jego wizerunek. Rzekomo przynosi szczęście...A propos kanadyjskich dolarów Krzychu opowiedział nam swoją przygodę w Polsc...
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA