fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Spór o energetykę z PSL

Fotorzepa, dp Dominik Pisarek
Prywatyzacja. Sprzedaż firm energetycznych dzieli koalicję. Bez ludowców fiasko pewne
W polskiej energetyce szykuje się w tym i przyszłym roku prawdziwa wyprzedaż. Minister skarbu Aleksander Grad (PO) chce sprzedać inwestorom branżowym trzy z czterech państwowych grup, czyli Eneę, Energę Gdańsk i Taurona. Sprzedaż, gdyby się powiodła, pozwoli zasilić budżet kwotą ponad 25 mld zł.
Ale wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak (PSL) uważa, że to nie jest dobry pomysł. – Jestem przeciwny wyprzedaży, która wydziedziczyłaby nas z dorobku tych ostatnich 20 lat – mówił w wywiadzie dla „Rz”.
Dodał, że należy wyciągnąć wnioski z prywatyzacji banków w czasie rządów AWS. – Wówczas nastąpiła wyprzedaż banków dla globalnych korporacji i teraz jesteśmy u nich po prośbie. Możemy liczyć tylko na BGK i PKO BP (...). To powinna być też mocna lekcja do rozważenia w kontekście sektora energetycznego. Jak możemy sobie wyobrażać bezpieczeństwo energetyczne, jeśli teraz nastąpi wyprzedaż kapitałowa tych kluczowych firm? – stwierdził wicepremier.
Istotną przeszkodą na drodze do sprzedaży państwowych firm energetycznych bez aprobaty koalicjanta będzie fakt, że wciąż obowiązuje rządowa strategia dla sektora, w której zapisano, iż Skarb Państwa pozostawi sobie kontrolę nad Tauronem i Energą i spółki te trafią na giełdę.
Z informacji „Rz” wynika, że choć kilka miesięcy temu szef resortu skarbu wysłał do zaopiniowania ministrowi gospodarki propozycje zmiany koncepcji prywatyzacji spółek energetycznych, to dotąd nie dostał żadnej odpowiedzi. Blokada ludowców jest już więc na tak wstępnym etapie.
W najtrudniejszej sytuacji w całym tym zamieszaniu jest wiceminister skarbu Jan Bury (polityk PSL), odpowiedzialny w resorcie właśnie za energetykę. W rozmowie z „Rz” nie chce jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, czy popiera plan swojego szefa Aleksandra Grada. Mówi tylko, że jest urzędnikiem ministerstwa. 
Dodatkowo brak jasno podzielonych kompetencji w sprawie energetyki między resortami skarbu i gospodarki trwa od lat. Spory na tle przejęcia pełnej odpowiedzialności za przekształcenia w tym sektorze toczyły się w poprzedniej kadencji Sejmu, za rządów PiS. – Uzgodniliśmy zasady współpracy i wszystkie ważne decyzje z tego sektora będziemy podejmować wspólnie – mówił Jan Bury.
Nowa lista firm z udziałem Skarbu Państwa przeznaczonych do sprzedaży w przyspieszonym trybie ma powstać w ciągu najbliższych tygodni. Dziś po raz kolejny ma się nią zająć Komitet Stały Rady Ministrów. Kilka resortów już zgłosiło swoje uwagi. Dopiero gdy pomysły Ministerstwa Skarbu zaakceptuje cały rząd, będzie wiadomo, które spółki trafią pod młotek i w jakim trybie.
Nakreślony tydzień temu przez ministra Grada katalog spółek, które mogłyby trafić do sprzedaży, nie różni się istotnie od przedstawionego wiosną ubiegłego roku przez resort skarbu programu na lata 2008 – 2011. Wówczas także zakładano osiągnięcie największych przychodów z prywatyzacji właśnie ze sprzedaży energetyki. W planach było wtedy upłynnienie również spółek wielkiej syntezy chemicznej, Ruchu i pozbycie się resztówek, m.in. akcji banków oraz Telekomunikacji Polskiej. Wszystkie te transakcje miały w sumie dać 30 mld zł. Tyle tylko, że wówczas Skarb Państwa planował rozłożyć to przedsięwzięcie na cztery lata, a teraz miałby się z nim uporać do końca przyszłego roku.
Nowością jest zapowiedź sprzedaży akcji Lotosu, w którym Skarb Państwa chciałby zmniejszyć posiadany pakiet do 51 proc. akcji (obecnie ma 63,96 proc.), oraz KGHM. Na to drugie – sądząc ze słów premiera Donalda Tuska – raczej trudno liczyć, choć wiceminister skarbu Zdzisław Gawlik mówił ostatnio o możliwości sprzedaży niewielkiego pakietu akcji i zmian w statucie, które zagwarantowałyby państwowemu akcjonariuszowi kontrolę nad spółką – na wzór ostatnich zmian w statucie, jakie przeprowadzono w PKN Orlen.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA