Konsumenci

Powrót gwarantowany, zwrot za wczasy minimalny

www.sxc.hu
Zaskoczeni bankructwem biura podróży turyści mają zapewniony powrót i niewielkie rekompensaty. Najlepiej zatem wyjeżdżać z wiarygodnym biurem
Na pełne zrekompensowanie choćby tylko tych przeliczalnych na pieniądze szkód nie ma raczej szans.
Temat upadających biur turystycznych stał się aktualny w związku z piątkowym wnioskiem o ogłoszenie upadłości Biura Podróży Kopernik sp. z o.o. z powodu utraty płynności finansowej. Z szacunków Mazowieckiego Urzędu Marszałkowskiego, który we współpracy z MSZ rozpoczął sprowadzanie do kraju turystów, wycieczki w tym biurze wykupiło ok. 3 tys. osób, a do sprowadzenia do kraju było ok. 700. Gdy straty są wyraźne i łatwe do udowodnienia, np. kilka dni zmarnowanego wypoczynku, poszkodowani mogą wystąpić o odszkodowanie do syndyka, który zapewne uwzględni ich roszczenie. Syndyk jednak wypłaci pieniądze dopiero po zakończeniu postępowania upadłościowego (co trwa przynajmniej kilka miesięcy, a nieraz kilka lata) i zwykle zgromadzi sumę wystarczającą na spłatę nie więcej niż kilku procent wierzytelności.
– Branża turystyczna, podobnie jak wszystkie usługi, charakteryzują się tym, że w chwili zgłaszania upadłości nie ma praktycznie żadnych pieniędzy – powiedział „Rz” Cezary Zalewski, wiceszef warszawskiego sądu upadłościowego. [srodtytul]Gwarancje ograniczone[/srodtytul] W praktyce ważniejsze są gwarancje, którą ją obowiązują. Zgodnie z art. 5 ust. 1 [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=823486183C0329D74EF7B6871259EEED?id=175244]ustawy o usługach turystycznych (DzU z 2004 r. nr 223, poz. 2268 ze zm.)[/link] biuro podróży musi mieć umowę gwarancji bankowej bądź ubezpieczeniowej albo umowę ubezpieczenia na rzecz klientów. Z tych gwarancji lub ubezpieczeń są pokrywane koszty powrotu turystów do Polski oraz wpłaty, które wnieśli, jeśli nie zostały wykonane zobowiązania umowne. Pieniędzmi z polis zarządza marszałek województwa. Adresatem pism o zwrot sum, które jest winne BP Kopernik, są mazowieccy urzędnicy, do nich też upadłe biuro w swoim internetowym komunikacie prosi kierować prośby o zwrot pieniędzy za wyjazdy, które nie doszły do skutku. Gdy suma pieniędzy po zorganizowaniu przylotu do kraju nie starcza na pokrycie wszystkich roszczeń, wypłaty obniża się proporcjonalnie do wysokości pozostałej sumy. W praktyce oznacza to, że klienci, którzy nie pojechali ze zbankrutowanym biurem, chociaż wpłacili pieniądze, mogą liczyć na zwrot jedynie niewielkich kwot. Wszystko przez to, że wymagane kwoty gwarancji wynoszą jedynie 6 proc. obrotów biura z poprzedniego sezonu, nie mniej niż równowartość określonej kwoty w euro (sięgającej od 4500 do nawet 30 tys. euro), nie są więc w stanie pokryć wszystkich roszczeń. – Od dłuższego czasu trwają prace legislacyjne, aby to zmienić, ale napotykają protesty biur podróży – mówi dr Piotr Cybula, specjalista od prawa turystycznego z Akademii Wychowania Fizycznego w Krakowie. [srodtytul]Sąd możliwy, ale po co?[/srodtytul] Cybula zwraca uwagę, że Polska łamie unijną dyrektywę 90/314/EWG, która wymaga, aby na wypadek niewypłacalności biura podróży zapewniały dostateczne zabezpieczenie umożliwiające zwrot nadpłaconych pieniędzy oraz powrót z podróży. Przepisy krajowe tego nie gwarantują. – Sądzę, że możliwe jest wystąpienie z powództwem o odszkodowanie od Skarbu Państwa – uważa Cybula. Jest jeszcze odpowiedzialność karna wobec niesolidnych organizatorów turystyki. Ale ona też zmarnowanych wakacji nie przywróci. [ramka][b]Opinia: Piotr Zimmerman, radca prawny w kancelarii Wardyński i Wspólnicy[/b] Nie uchronimy się całkowicie przed możliwością upadłości biura podróży podczas zagranicznej wycieczki i szkód z tego wynikłych. Praktyką jest bowiem, że biura płacą za usługi z opóźnieniem, nic więc dziwnego, że gdy ich kontrahenci dowiadują się o problemach z wypłacalnością, odmawiają świadczenia usługi (przed zapłatą), by nie ryzykować utraty pieniędzy.Tak jest w każdym biznesie, a klienci biur podróży są w o tyle lepszej sytuacji, że mają gwarantowane podstawowe świadczenia, wśród nich powrót do kraju. Podstawowa rada jest taka: sprawdzać, poczytać o kondycji biura, w którym zamierzamy wykupić wczasy. To, co najtańsze, może się okazać ryzykowne.[/ramka] [i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autorów: [mail=m.domagalski@rp.pl]m.domagalski@rp.pl[/mail], [mail=m.kosiarski@rp.pl]m.kosiarski@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL