Edukacja

Tysiące chcą studiować psychologię

Uniwersytet Warszawski
Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
43 osoby walczą o miejsce na psychologię na Uniwersytecie Wrocławskim, 26 - na Warszawskim
Uczelnie zamykają zapisy na studia. Zdanych zebranych przez "Rz" wynika, że największą popularnością wśród maturzystów cieszą się, tak jak w poprzednich latach, psychologia i prawo. To na te kierunki zgłosiło się najwięcej kandydatów.
– Psychologia przydaje się wszędzie, gdzie trzeba pracować z ludźmi. Można ją wykorzystać w biznesie, ekonomii, reklamie – uważa Klaudia Piotrowic, tegoroczna maturzystka, która chce zostać studentką tego kierunku na Uniwersytecie Warszawskim. Klaudii nie zraża to, że o jedno miejsce na UW na psychologię walczy 26 osób. Zgłosiło się ponad 3,9 tys. chętnych, a miejsc jest 150. Podobnie jest na innych uczelniach. Na Uniwersytecie Jagiellońskim na psychologię jest 1,2 tys. kandydatów, a miejsc tylko 85. Jeszcze trudniej będzie się dostać na Uniwersytet Wrocławski, gdzie na każde z 51 miejsc przypada przeszło 40 chętnych. Na liście jest 2206 kandydatów.
Popularne jest też prawo. Na UWr na ten kierunek zgłosiło się najwięcej chętnych: 2776 na 300 miejsc. Jeszcze więcej osób – 3257 – wystartowało po indeksy prawa na UW. Przyjąć można tylko 400. Chętnych nie brakuje na dziennikarstwo, które na UJ jest trzecie pod względem liczby zapisanych. Blisko 2 tys. stara się o przyjęcie na 100 miejsc na tym kierunku na UWr. Prawo, psychologia i dziennikarstwo były najbardziej oblegane również rok temu. Docent Bohdan Utrysko, pełnomocnik rektora Politechniki Warszawskiej do spraw rekrutacji, uważa, że popularność tych samych humanistycznych kierunków świadczy o "bezwładności" w decydowaniu, co studiować. – Ważniejsze są rady rodziny usłyszane u cioci przy herbacie. Niewielu maturzystów poważnie się nad tym zastanawia. Nieliczni skłonni są zainwestować czas, by przeczytać informator uczelni – mówi. – Z rozmów z kandydatami na prawo wynika, że wybierają je często dlatego, że ktoś z rodziny je studiował. Nawet nie bardzo wiedzą, czego będą się uczyć – przyznaje Ewa Słomiana, kierownik działu kształcenia Uniwersytetu Śląskiego (na prawo jest ok. sześciu osób na miejsce). Kierowanie się modą może okazać się mało opłacalne. Bo według Ministerstwa Nauki za pięć lat ze znalezieniem pracy nie będą mieć problemów inżynierowie, szczególnie górnictwa, mechanicy, metalurdzy. W 2013 r. w przemyśle może ich brakować aż 46,8 tys. Prognoza się spełni, jeśli gospodarka będzie się rozwijać. Resort nauki zachęca więc do studiów technicznych stypendiami po 1000 zł miesięcznie na tzw. kierunkach zamawianych. Takim jest ochrona środowiska na UMCS. Jednak oblężenia nie ma: 1,5 kandydata na miejsce. – Pokolenia, które wolą od studiów technicznych prawo i psychologię, to efekt braku matematyki na maturze – uważa prof. Jan Krysiński, były rektor Politechniki Łódzkiej.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL