fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Zmieniajmy nasz sport stopniowo

AP
Robert Kubica w specjalnej rozmowie dla „Rz” mówi o sporach w Formule 1 i zbliżającym się Grand Prix Wielkiej Brytanii.
[b]Rz: Jak wyglądałaby Formuła 1, gdyby to pan o tym decydował?[/b]
Robert Kubica: W naszym sporcie duże kwoty wydawane są na rzeczy, które nie mają wpływu na osiągi bolidów. Ograniczyłbym całą tę otoczkę. Dziesięć lat temu też wielu kibiców oglądało wyścigi, a zespoły nie wydawały tyle pieniędzy. Popatrzmy na prosty przykład – w Monako samochody GP2, choć są cięższe i mają mniejszą moc, jeździły wolniej od nas tylko o dwie sekundy na okrążeniu. A ich budżety wynoszą 2,5, może 3 miliony euro rocznie. Pieniądze to nie wszystko.
[b]Czyli opowiada się pan za ograniczeniem budżetów, jak tego chce Max Mosley?[/b]
Tak, ale nie tak radykalnie i szybko. Zespoły nie są na to przygotowane. Róbmy to stopniowo, po kilkadziesiąt procent rocznie, a za kilka lat dojdziemy do tego, co chce FIA.
[b]Jaka panuje atmosfera wśród kierowców, martwicie się o przyszłość?[/b]
Każdy jest w trochę innej sytuacji. Niektórzy pewnie są zdania, że jeśli zabraknie największych zespołów, to trudniej im będzie znaleźć posadę. Ktoś może mieć np. kontrakt z zespołem, któremu nie podobają się nowe przepisy i chce to zmienić...
[b]A pan jak się z tym wszystkim czuje?[/b]
Mam na to prosty sposób. Nie śledzę tego, co się dzieje. Nie szukam informacji. Gdyby dzisiaj nie pytano mnie o politykę i konflikt między Międzynarodową Federacją Samochodową (FIA) i Stowarzyszeniem Zespołów Formuły 1 (FOTA), to niewiele bym o tym wiedział.
[b]Ale wie pan, co to takiego FOTA i FIA?[/b]
Jeśli chodzi o FOTA, to nie wiem, czy coś takiego jeszcze istnieje. Wiem natomiast, co to jest FIA.
[b]Wracając do ścigania, lubi pan Silverstone?[/b]
Tak, zwłaszcza pierwszy sektor. Bardzo szybkie, długie zakręty, trzeba tu precyzyjnie jechać i uważać na wiatr – zawsze jest silny i może zaskoczyć kierowcę. Błąd przy wejściu w drugi zakręt od razu sprawia, że w kolejnych łukach także traci się dużo czasu.
[b]Jak więc będzie spisywał się samochód, są nowe poprawki?[/b]
Trochę kosmetyki – modyfikacje przedniego skrzydła, poprawiliśmy nieco dyfuzor. Kolejny raz jedziemy bez KERS, bo znów trzeba się skupić na innych aspektach ustawienia samochodu. Trudno powiedzieć, jak bolid będzie się spisywał. Ostatnio nie jeździmy dobrze w szybkich zakrętach, a poprzednia wersja samochodu – jeśli można tak powiedzieć o bolidzie z początku sezonu, przed Barceloną – była bardzo dobra w takich łukach. Przyczepność była ogólnie słaba, ale akurat w takich zakrętach byliśmy jednymi z najszybszych. Nowy pakiet aerodynamiczny sprawił, że zyskaliśmy na przyczepności w większości zakrętów, ale straciliśmy na szybkich. Szkoda, że nie możemy połączyć tych dwóch rzeczy, od razu byłoby lepiej.
[b]Czy jest szansa, że będzie lepiej jeszcze w tym sezonie?[/b]
Nie mnie to oceniać. Sądzę, że zespół pracuje na 100 procent swoich możliwości i mam nadzieję, że będziemy jeszcze walczyć o czołowe lokaty.
[ramka]Bliżej zgody
Dzisiaj upływa termin kolejnego ultimatum narzuconego zespołom przez prezydenta FIA Maksa Mosleya. Osiem ekip, które złożyły warunkową aplikację do przyszłorocznych MŚ, musi zaakceptować bezwarunkowe zgłoszenie się do Formuły 1. Według pogłosek kolejne zespoły rozważają przyjęcie warunków Mosleya. Mówi się, że Brawn, McLaren i BMW Sauber zaakceptują ultimatum, a z prawnego punktu widzenia Ferrari oraz Red Bull i Toro Rosso zobowiązały się już do startów do sezonu 2012. Teoretycznie po drugiej stronie barykady pozostać mogą zatem tylko Renault i Toyota. Wszystko wskazuje, że do rozłamu w Formule 1 nie dojdzie. [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA