fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Powikłane związki filmowców paranoików

„Szatan“ Andresa Baiza – kolumbijskie kino ostre jak nóż
materiały prasowe
Kilkanaście tysięcy widzów, świetny repertuar, ciekawe Cine Forum – taki był zakończony w czwartek 10. Festiwal Filmów Latynoamerykańskich
Filmy z krajów Ameryki Łacińskiej od kilku lat znajdują się w czołówce najciekawszych wydarzeń kina. Świadczą o tym werdykty najważniejszych światowych festiwali. Na szczęście te najgłośniejsze tytuły były, są lub będą pokazywane w Polsce. Ale już wiele obrazów niewiele mniej utytułowanych nie znajduje dystrybutorów i można je obejrzeć tylko na dorocznych imprezach, z których Festiwal Filmów Latynoamerykańskich – obecny w sześciu miastach – jest jedną z najważniejszych.
Przez tydzień, począwszy od 28 maja, zobaczyliśmy w Muranowie, Kinotece i Kino. Lab 21 nowych filmów z krajów Ameryki Łacińskiej. Oprócz nich obejrzeliśmy 13 propagandowych dokumentów Kubańczyka Santiago Alvareza, siedem znanych już tytułów przypominanych w sekcji Cinemateca oraz trzy obrazy przedstawiane jako pokazy specjalne.
Nowe produkcje zdominowało kino argentyńskie. Kraj ów liczy sobie 40 milionów mieszkańców, a powstaje tam ponad 60 filmów rocznie – trzy razy więcej niż w Polsce. Pewnej sztuczności i sformalizowania świata przedstawionego oraz minimalizmu – charakterystycznych dla Nowego Kina Argentyńskiego – nie dało się zauważyć w pokazywanych filmach.
Najlepszym z nich byli „Paranoicy” – debiut Gabriela Mediny będący zabawną i przewrotną opowieścią o przyjaźni, która okazuje się iluzją, i znajomości niespodziewanie ewoluującej w miłość. Najlepszej jakości humor, naturalne aktorstwo, scenografia i muzyka sprawiły, że film ten ma największą szansę na Nagrodę Publiczności.
Oryginalna forma była wyróżnikiem pokazywanego w Wenecji – kolejnego wspaniałego debiutu – „Skradzionego chłopaka” Matiasa Pineiro (historia o powikłanych związkach między kilkorgiem studentów) oraz niekonwencjonalnej komedii sytuacyjnej na temat środowiska argentyńskich twórców offowych – jeszcze raz udany debiut! – „UPA!” Tamae Garateguy.
Reżyserską wirtuozerią i umiejętnością kreowania niepokojącej atmosfery wykazał się Kolumbijczyk Andres Baiz. Jego „Szatan” (debiut) w bardzo twórczy sposób wykorzystał historię seryjnych morderstw w Bogocie (21 ofiar) sprzed 23 lat. Wielką niespodzianką okazali się równie poruszający i przemyślani koncepcyjnie peruwiańscy „Bogowie” Josue Mendeza – dramat rozgrywający się wśród tamtejszych bogaczy.
Olbrzymie różnice pomiędzy poziomem życia uprzywilejowanych a biedoty widać było także w brawurowej czarnej komedii „Służąca” Chilijczyka Sebastiana Silvy – kapitalnej opowieści o samotnej, nieszczęśliwej i nieznośnej Raquel – nagrodzonej nie tylko w Sundance, ale i na 2. Międzynarodowym Festiwalu Kina Niezależnego Off Camera w Krakowie, gdzie twórca otrzymał 100 tysięcy dolarów i milion złotych na realizację kolejnego projektu w Polsce.
Ważnych, zapadających w pamięć filmów było więcej – na kolejne musimy czekać do przyszłego roku. Zaś otwierający festiwal urugwajski obraz „Gigante” Adriana Binieza (trzy nagrody w Berlinie), „Służącą” i argentyńską „La libertad” Lisandra Alonso (sekcja pokazów specjalnych) zobaczymy w regularnym rozpowszechnianiu.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA