fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Młot na znachorów

Lekarze narzekają, że pacjenci po wizycie u uzdrowiciela rezygnują z profesjonalnego leczenia. Na zdjęciu festiwal medycyny naturalnej w Rzeszowie
Fotorzepa, Krz Krzysztof Łokaj
Izby lekarskie zwalczają uzdrowicieli. Samorząd medyczny doniósł do prokuratury, że "Super Express" prowadzi "bezprawną reklamę usług zdrowotnych"
Krakowski samorząd zawiadomił prokuraturę, że informacje zawarte w jednym z dodatków opublikowanym kilka tygodni temu przez "Super Express", zawierającym zdjęcia, nazwiska i numery telefonów uzdrowicieli, to naruszenie przepisów. Te zakazują leczenia osobom, które nie mają wykształcenia medycznego i nie otrzymały prawa wykonywania zawodu od lekarskiego samorządu. – Trudno nam się pogodzić z tym, że ktoś poleca leczenie u znachorów. Trzeba powiedzieć dość temu szaleństwu – irytuje się dr Jerzy Friediger, szef Okręgowej Izby Lekarskiej w Krakowie.
– My tylko informujemy o usługach bioenergoterapeutów. Radzimy, jak odróżnić uzdrowiciela od oszusta – odpiera zarzut Hubert Biskupski, wicenaczelny "Super Expressu". – Nasze dodatki nie są płatną reklamą i nie łamią prawa. Nie zachęcamy, by rezygnować z leczenia u lekarza. Nie ma w nich słowa, że uzdrawianie jest leczeniem – tłumaczy. Sami bioenergoterapeuci są bardziej powściągliwi. – Nie stawiamy diagnozy, nie przepisujemy leków. Działamy na pole energetyczne człowieka, wzmacniamy je, by organizm zwalczył chorobę. Nie naruszamy prawa. Nasza praktyka nie jest leczeniem – przekonuje Jarosław Cetens, prezes Polskiego Cechu Bioenergoterapeutów.
Ale lekarze są coraz bardziej zaniepokojeni. Narzekają, że pacjenci po wizycie u uzdrowiciela rezygnują z profesjonalnego leczenia. – Można znieść, gdy znachorzy obiecują "uspokojenie nerwów". Gorzej, gdy trafia do nich osoba z nadciśnieniem lub chora na raka – mówi dr Friediger. – Nie walczymy z konkurencją, mamy dość pacjentów. Ale jeśli rzekomy uzdrowiciel zaleca choremu na raka drakońską dietę, czym jeszcze osłabia jego organizm, to trzeba reagować, by zapobiec tragedii. Uzdrowiciele odpowiadają: jeśli ktoś namawia, by nie brać leków albo przestać chodzić do lekarza, to jest to karygodne i skandaliczne. –My z takimi szarlatanami walczymy – zapewnia Cetens. Spór z uzdrowicielami to kolejna bitwa w walce, którą lekarze prowadzą w obronie "medycyny opartej na faktach", czyli na założeniu, że każda terapia musi mieć udowodnioną skuteczność. W zeszłym roku Naczelna Izba Lekarska spierała się z Ministerstwem Zdrowia o homeopatię: lekarze podkreślali, że skuteczność preparatów homeopatycznych nie jest udowodniona i ich przepisywanie jest niezgodne z etyką lekarską. Ministerstwo argumentowało, że są to środki legalne i Izba nie może zakazać ich przepisywania. Po wymianie listów każda ze stron pozostała przy swoim stanowisku. Samorząd lekarski w Krakowie przynajmniej kilka razy w roku składa doniesienia do prokuratury na osoby zajmujące się leczeniem bez uprawnień medycznych. Np. na technika dentystycznego, który leczył pacjentom zęby. Takie sprawy kończą się jednak umorzeniem: śledczy lub sądy wskazują na znikomą szkodliwość takich praktyk.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA