Kraj

Polska ordynacja zgubiła jedno miejsce w PE?

Europarlament w Strasbourgu
AFP
W eurowyborach wybieramy o jednego deputowanego za mało. Możliwe, że za kilkanaście miesięcy będziemy musieli iść do urn ponownie
[b][link=http://www.rp.pl/temat/266075_Eurowybory_2009.html]Więcej o eurowyborach w naszym raporcie specjalnym[/link][/b]
Wszystko dlatego, że zgodnie z zapisami traktatu lizbońskiego po jego wejściu w życie zwiększy się liczba deputowanych w Parlamencie Europejskim – podał portal TVP.info. I Polska do Brukseli będzie mogła wysłać nie 50, lecz 51 posłów. Problem w tym, że 7 czerwca zdecydujemy o obsadzie tylko 50 miejsc. – Z wyborem tego brakującego będą duże problemy – przewiduje prof. Piotr Winczorek, prawnik z Uniwersytetu Warszawskiego. Bo do ponownego głosowania będzie potrzebna nowa ustawal, której napisanie nie będzie proste. – Jak zdecydować, który z okręgów dostanie dodatkowy mandat, bo ogólnopolskich wyborów jednego posła sobie nie wyobrażam? – pyta Winczorek.
Gdybyśmy dodatkowego posła wybrali już teraz, to mógłby rozpocząć pracę w parlamencie w lipcu tego roku. Na razie jako obserwator z prawem uczestnictwa w posiedzeniach, z pensją i własnym biurem, tylko bez prawa głosu do czasu wejścia w życie traktatu lizbońskiego. Europejscy przywódcy chcą, by jego ratyfikacja zakończyła się w przyszłym roku. Kto popełnił błąd? Polscy posłowie, przygotowując zmiany w ordynacji wyborczej do PE. Zapomnieli o zmianach, do których prowadzi ewentualne wejście w życie traktatu lizbońskiego. – Sprawę da się załatwić bez kolejnego głosowania. Dodatkowym deputowanym będzie kolejna osoba z listy – uważa znawca prawa wyborczego prof. Stanisław Gebethner. I choć według Państwowej Komisji Wyborczej nie przewiduje tego ordynacja, to prof. Gebethner uważa, że w drodze wyjątku można przyjąć takie rozwiązanie. Zdaniem wiceszefa Klubu PO Waldego Dzikowskiego obecne prawo daje możliwość wyboru dodatkowego europosła. – Gdyby było trzeba, to natychmiast znowelizujemy ustawę, zanim traktat lizboński wejdzie w życie – uspokaja Dzikowski.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL