Świat

Szkot walczy z Japonią o honor ojca

Brytyjscy jeńcy po uwolnieniu z japońskiego więzienia na Formozie (dzisiejszym Tajwanie). Zdjęcie z 5 września 1945 r.
AP
Pewien Brytyjczyk rzucił wyzwanie premierowi Japonii Taro Aso. Domaga się przeprosin za wykorzystanie jego ojca do niewolniczej pracy w kopalni należącej do rodziny szefa rządu
– Mój ojciec nigdy nie doszedł do siebie po pobycie w niewoli. Miał poważne kłopoty ze zdrowiem, a co gorsza – borykał się z tym, co nazywamy dziś zespołem stresu pourazowego. Miał lęki, na dźwięk języka japońskiego wpadał w przerażenie, budził się w nocy z krzykiem. Dla mnie i dla mamy było to bardzo trudne – wspomina w rozmowie z „Rz” 62-letni James McAnulty ze szkockiej miejscowości Wishaw w Lanarkshire.
Jego ojciec Patrick McAnulty podczas wojny służył na krążowniku „Exeter”. Jednostka została zatopiona 1 marca 1942 roku na Morzu Jawajskim, a on wyłowiony z wody przez Japończyków. Najpierw przez pewien czas siedział w obozie, a następnie przetransportowano go do kopalni węgla Yoshikuma, w której został zmuszony do pracy jako górnik. Kopalnia ta należała do znanej rodziny przemysłowców, z której wywodzi się dzisiejszy premier Japonii Taro Aso. Przez wiele lat Aso zaprzeczał, jakoby w rodzinnych kopalniach pracowali alianccy jeńcy. Ostatnio jednak, jak podał „Daily Telegraph”, ujawniono dokumenty, które świadczą o tym, że trafiło do nich 101 Brytyjczyków, 197 Australijczyków i dwóch Holendrów.
– Napisałem list do premiera Aso i jego brata, szefa firmy Lafarge Aso Cement Co. Domagam się w nich przeprosin i rekompensaty. Na razie nie dostałem odpowiedzi. Wiem, że zwykłemu Szkotowi nie będzie łatwo wygrać z przywódcą potężnego państwa, ale nie zamierzam dać za wygraną. Będę do nich pisał co miesiąc – powiedział McAnulty. Syn marynarza chce, żeby rodzina Aso wypłaciła mu 800 funtów. Czyli dokładnie tyle, ile wynosiła roczna płaca szkockiego górnika w połowie lat 40. – Tu nie chodzi o pieniądze, lecz o honor. O oddanie sprawiedliwości mojemu ojcu i wszystkim innymi jeńcom, którzy znaleźli się w tej sytuacji – podkreślił McAnulty. Patrick McAnulty – który zmarł w 1971 roku – wielokrotnie opowiadał synowi o straszliwych warunkach panujących w kopalni. Racje żywnościowe na granicy śmierci głodowej, katorżnicza praca bez żadnych zabezpieczeń, używanie więźniów jako worków treningowych do dżudo, bestialskie pobicia i upokorzenia. – Obawiam się, że pan McAnulty nie ma co liczyć na przeprosiny. Rodzina Aso zarobiła fortunę, używając niewolników. I nie chodzi tu tylko o anglosaskich jeńców, ale przede wszystkim o Azjatów. Ludzi porywanych z okupowanych Chin czy Korei. Aso ma za dużo do stracenia – powiedział „Rz” Julian Ryall, japoński korespondent „Daily Telegraph”, który opisał sprawę. Według niego problem dotyczy całego japońskiego narodu. – To bardzo dumni ludzie. Niemcy popełnili straszliwe zbrodnie, ale się z nich rozliczyli. Przeprosili ofiary i ich potomków. W Japonii coś takiego jest nie do pomyślenia – podkreślił Ryall. Sam premier Aso, zapytany o jeńców pracujących w kopalniach jego rodziny, powiedział, że nie czuje się za tę sprawę odpowiedzialny. Gdy skończyła się wojna, miał zaledwie pięć lat. – Nie mam żadnych wspomnień z tamtych czasów – stwierdził. [i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autora: [mailto=p.zychowicz@rp.pl]p.zychowicz@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL