fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Mam grzechy na sumieniu

Krzysztof "Diablo" Włodarczyk
Fotorzepa, Piotr Nowak PN Piotr Nowak
O walce z Giacobbe Fragomenim, lękach przed wyjściem do ringu i przyszłości o jakiej marzy - mówi Krzysztof "Diablo" Włodarczyk
[b]RZ: Dobrze pan śpi przed walką?[/b]
[b]Krzysztof Włodarczyk:[/b] Skłamałbym mówiąc, że o Fragomenim nie myślę. Śpię w miarę spokojnie, ale coraz częściej walczę z nim w snach.
[b]To groźny rywal?[/b]
Na pewno doświadczony. Silny fizycznie, szybki, szczególnie w pierwszych rundach. Nie wygląda, że ma już 40 lat. Potrafi jedną ręką uderzyć kilka razy, ale co ważne w ringu jest uczciwy. Nie fauluje. Tak jak ja.
[b]Trochę się pan go boi?[/b]
Jak ktoś mówi, że się nie boi, to sobie myślę, że ten facet nie ma po kolei w głowie. W ringu nie ma żartów, chwila nieuwagi i może być naprawdę źle. Statystyki nie kłamią, wielu pięściarzy straciło w walce życie. A więc nie zgrywam twardziela i przyznaję, że czasami się boję, ale ten strach o którym teraz mówię, nie wiążę mi rąk.
[b]W rewanżowej walce ze Stevem Cunninghamem w Katowicach wyglądał pan jednak, jakby ktoś jednak je panu związał...[/b]
Sam nie wiem co się wtedy stało. Nie pamiętam pierwszych sześciu rund, kiedy próbuję je odtworzyć wszystko jest we mgle. Nokautowałem sparingpartnerów i myślałem, że w walce też tak będzie. Ale emocje widać były za duże, głowa nie sprostała zadaniu.
[b]A teraz sprosta?[/b]
Mam nadzieję, że tak. Dużo nad tym pracowaliśmy z trenerem Fiodorem Łapinem, pomaga mi psycholog, ja też chyba już dojrzałem do takich wyzwań.
[b]Był pan już mistrzem świata, później stracił pan tytuł. Jak to jest być mistrzem i byłym mistrzem?[/b]
Długo do mnie docierało, że jestem mistrzem świata. Koledzy mi jednak mówili, że dziwnie się zachowywałem. Nie byłem tym samym człowiekiem co wcześniej. To oni mi tak naprawdę uświadomili zmianę.
[b]A jak było, gdy stracił pan tytuł?[/b]
Źle, bardzo bolało. Naprawdę trudno żyć ze świadomością, że jesteś już tylko byłym mistrzem. Dlatego tak bardzo chcę ten tytuł odzyskać.
[b]Łatwo nie będzie. Fragomeni walczy u siebie, sędziowie mogą być po jego stronie...[/b]
Nie myślę o tym. Wierzę, że wygram przed czasem i będę mistrzem. Decydująca będzie druga faza pojedynku. Myślę, że Fragomeni nie wytrzyma mojego tempa.
[b]Żona będzie przy ringu? [/b]
Tak, ale ja będę skoncentrowany tylko na Fragomenim. Wiem jak walczy, znam jego słabsze i dobre strony i postaram się to wykorzystać.
[b]Trener Fiodor Łapin mówi: Daj szanse swoim rękom. Co to oznacza? [/b]
Żeby pozwolić im walczyć tak jak potrafią. Nie szukać za wszelką cenę nokautu, bo to nic nie da. W walce o taką stawkę decydującą rolę odegra głowę. Na początku, i on i ja będziemy spięci, o tym jestem przekonany. Wygra ten, który pierwszy się rozluźni.
[b]Jaki jest trener Łapin, potrafi do pana dotrzeć, kiedy jest źle i sytuacja wymyka się spod kontroli?[/b]
Jest zasadniczy i trzyma się swoich zasad. Bywało tak, że miałem go dość i sądziłem, że dłużej już z nim nie wytrzymam. Ale wiem, że to dzięki niemu jestem w tym miejscu i znów walczę o mistrzostwo świata. Nie zapominam jednak o pierwszym trenerze, Zbigniewie Raubie któremu tak wiele zawdzięczam. To on pozwolił mi uwierzyć, że mogę tyle zdziałać.
[b]Jakim chłopcem był pan w dzieciństwie. Łobuziakiem, który rozbija kolegom nosy?[/b]
Nic z tych rzeczy, nie biłem kolegów, to raczej mnie uprzykrzano życie. Ale nie ukrywam, że tym, którzy mnie gnębili później oddałem.
[b]Nokaut poza ringiem?[/b]
Tylko ich przestraszyłem, szczególnie jednego. Na innego tylko groźnie spojrzałem, trzeci uciekł.
[b]Tylko tyle? Dzieciństwo jednego z najlepszych na świecie zawodowych pięściarzy wagi junior ciężkiej nie kryje więcej tajemnic?[/b]
Nie wiem, czy jest sens do tego wracać, ale przyznaję, że mam kilka grzechów na sumieniu. W podstawówce kradłem ojcu pieniądze. Gdyby ich nie chował prawdopodobnie nie kusiłoby mnie to tak bardzo, ale jak wiadomo owoc zakazany... więc je podbierałem. 100 - 200 dolarów dziennie.
[b]I co pan z nimi robił?[/b]
Braliśmy z kolegami taksówkę, jechaliśmy z Piaseczna do Warszawy na Plac Konstytucji do Burger Kinga i balowaliśmy.
[b]Ile miał pan wtedy lat? [/b]
10 - 11, dokładnie już nie pamiętam. Ale lanie, które mi sprawił ojciec, gdy już się zorientował, będę pamiętał do końca życia.
[b]Tomasz Adamek, mistrz świata organizacji IBF w pana kategorii (junior ciężka) często podkreśla swoją religijność. Pan też przed walką chodzi do kościoła się pomodlić?[/b]
Nie, nie chodzę. Jestem wierzący, ale nie praktykujący. Niczego nie robię na pokaz, mam Boga w sercu.
[b]Z Fragomenim będzie pan walczył rzymskim Gran Teatro. Ma to jakieś znaczenie? [/b]
Żadnego, kiedyś już walczyłem w teatrze, w Chicago, ale o ile wiem, tu będzie inaczej. Nie ma znaczenia, gdzie odbędzie się ten pojedynek. Muszę wygrać, bo taka okazja może się nie powtórzyć.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA