fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Siatkówka

Zasługi się nie liczą

37-letnia Dorota Świeniewicz w dobrej formie na pewno pomoże reprezentacji
Fotorzepa, Piotr Nowak PN Piotr Nowak
Znakomita siatkarka Dorota Świeniewicz o tym, dlaczego zdecydowała się walczyć o miejsce w reprezentacji Polski, z którą w przeszłości dwukrotnie zdobyła mistrzostwo Europy
[b]Rz: Kto zadzwonił pierwszy, Jerzy Matlak do pani czy pani do niego?[/b]
[b]Dorota Świeniewicz:[/b] Jerzy Matlak. To było jeszcze w trakcie konkursu na trenera reprezentacji, w którym uczestniczył. Zapytał krótko: Chcesz wrócić? Odpowiedziałam zdecydowanie, że nie.
To nie był dobry okres w moim życiu. Rozwiązałam we Włoszech kontrakt z klubem, wróciłam do Polski.
[b]I co, trener jeszcze raz zadzwonił?[/b]
Wygrał już konkurs i chciał się upewnić, czy będzie mógł na mnie liczyć. Stąd jego kolejny telefon.
[b]Właśnie wtedy wyraziła pani zgodę?[/b]
Znów odmówiłam. Nie czułam się na siłach. Ale dwa tygodnie później sama chwyciłam za telefon i zadzwoniłam do trenera. Powiedziałam, że spróbuję. I pojechałam do Piły trenować.
[b]Pani powrót był dla wszystkich sporym zaskoczeniem. Wydawało się, że decyzji o zakończeniu kariery nie zamierza pani zmieniać...[/b]
Moja decyzja dotyczyła kadry Marco Bonitty. Do niej nie chciałam już wracać, ale po cichu marzyłam o innym zakończeniu mojej długiej kariery.
[b]Co panią jeszcze ciągnie do siatkówki? Z reprezentacją Polski zdobyła pani dwa razy mistrzostwo Europy, a z klubem we Włoszech wszystkie możliwe tytuły. Uznano panią też za najlepszą siatkarkę Europy. Chce pani oszukać czas?[/b]
Siatkówka to miłość mojego życia, pasja, bez której ciężko normalnie funkcjonować. Dlatego podjęłam walkę. Łatwo nie będzie, zdaję sobie z tego sprawę. Już teraz słyszę głosy, że babcia, że niepotrzebnie próbuje wracać. Zgadza się, jestem najstarsza, ale zdrowa, nic mi nie dolega i będę ciężko pracować, by udowodnić swoją przydatność. Nie chcę być w kadrze tylko za zasługi.
[b]Nie było pani w reprezentacji od stycznia 2007 roku, od pamiętnej decyzji Marco Bonitty, który nie zabrał pani na turniej w Halle...[/b]
Nie wracajmy do przeszłości, a Bonitta to już przeszłość. Mówmy o tym, co nas czeka.
[b]Proszę odpowiedzieć tylko na jedno pytanie. Dlaczego włoskiemu trenerowi się nie udało, medale były przecież w zasięgu ręki...[/b]
Zabrakło zrozumienia i dialogu. Tylko tyle i aż tyle.
[b]Jerzy Matlak da sobie radę?[/b]
On potrafi rozmawiać, dlatego wierzę, że jemu się uda. Znam go ponad 20 lat i mogę o nim mówić tylko dobrze. To przecież pod jego okiem trenowałam w Bielsku-Białej, to z nim zdobywałam swoje pierwsze medale. Media niesłusznie przypięły mu łatkę despoty.
[b]Pierwsze sprawdziany reprezentacji i jej nowego trenera już niedługo w Montreaux i Turynie. Na co stać ten zespół i Dorotę Świeniewicz?[/b]
Za wcześnie na deklaracje, ale wierzę, że przy wspaniałej polskiej publiczności mistrzostwa Europy w naszym kraju będą udane. Ale nie wiem, czy w nich zagram. To zależy od trenera i mojej formy.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA