fbTrack

Polityka

Demonstracja siły unijnej chadecji

Premier Donald Tusk i kanclerz Niemiec Angela Merkel
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Kongres Europejskiej Partii Ludowej. Wpływowi politycy UE zjechali do Warszawy, by wesprzeć chadecję przed wyborami do PE
Takiej plejady europejskich przywódców w Warszawie nie było od szczytu gospodarczego pięć lat temu. Na rozpoczętym w środę dwudniowym kongresie Europejskiej Partii Ludowej (EPP), do której należą PO i PSL, stawili się m.in. premierzy z 12 krajów UE i szefowie najważniejszych unijnych instytucji.
– Chcemy dziś dać nadzieję, że solidarność i powrót do wartości pomoże Unii wyjść z kryzysu – mówił premier Donald Tusk (PO), który był jednym z 20 polityków przemawiających pierwszego dnia kongresu. [srodtytul]Początek kampanii[/srodtytul]
W czwartek 2 tysiące delegatów zaakceptuje m.in. program, który zostanie wykorzystany podczas kampanii wyborczej do europarlamentu. Największy nacisk został położony w nim na walkę z kryzysem finansowym i gospodarczym. Kolejne priorytety EPP to bezpieczeństwo, powstrzymanie zmian klimatu i skutków starzenia się europejskich społeczeństw. – To inauguracja w Europie kampanii wyborczej Europejskiej Partii Ludowej. PO nie zapłaci nic za ten kongres, bo jest on opłacany ze środków EPP – podkreślał w Radiu Zet szef Klubu PO Zbigniew Chlebowski. Politycy Platformy obiecywali, że na kongresie nie będzie agitacji wyborczej. Plakatów i ulotek rzeczywiście nie było. Podczas przemówień Tuska i wicepremiera Waldemara Pawlaka (PSL) pojawiło się jednak logo ich partii. – Cały czas pozostaje pytanie, czy kongres inaugurujący kampanię EPP, której Platforma i PSL są przecież członkami, nie jest pośrednim zachęcaniem do głosowania na nie – zwraca uwagę Adam Sawicki, który w ramach Programu przeciw Korupcji Fundacji im. Batorego monitoruje kampanię wyborczą. [srodtytul]Maraton premiera[/srodtytul] Przed rozpoczęciem obrad premier Tusk zdążył się spotkać z kilkoma najbardziej wpływowymi politykami UE. Zaczął od śniadania z szefem Parlamentu Europejskiego Hansem-Gertem Pötteringiem. Potem rozmawiał z premierem Luksemburga Jeanem-Claude’em Junckerem, który poparł starania polskiego rządu o wprowadzenie euro w 2012 r. – To ważna deklaracja, bo Juncker jest szefem Eurogrupy, nieformalnej instancji, którą tworzą ministrowie finansów strefy euro – komentuje Mikołaj Dowgielewicz, szef Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej. Tusk spotkał się też z premierem Holandii Janem Peterem Balkenende i szefem francuskiego rządu Francois Fillonem. Politycy chwalili Polskę za to, że świetnie sobie radzi z kryzysem gospodarczym. Premierzy Polski i Francji umówili się na wizytę Tuska we Francji jesienią. Po kongresie Krzysztof Lisek (PO), szef Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych, podkreślał, że jest dobrej myśli, jeśli chodzi o pozyskanie poparcia dla Jerzego Buzka w walce o fotel szefa PE. Polacy liczą m.in. na głos Francji, o której mówiło się, że jest skłonna wesprzeć kandydata Włoch. – Bardzo dobrze, że takie rozmowy odbyły się przed wyborami do PE – dodał Andrzej Grzyb (PSL), szef Sejmowej Komisji ds. Unii Europejskiej. – Za poparcie, o które rząd tak zabiega, Tusk będzie musiał kiedyś zapłacić, idąc na różne ustępstwa. A to osłabi naszą pozycję negocjacyjną w UE – ostrzega jednak europoseł PiS Konrad Szymański. [ramka][srodtytul]Związkowcy starli się z policją[/srodtytul] Ponad 25 osób poszkodowanych, dwie na oddziale intensywnej terapii to efekt starcia stoczniowców z policją przed Pałacem Kultury i Nauki. Kiedy w pałacu rozpoczynał się kongres EPP, na zewnątrz protestowało kilkuset związkowców ze Stoczni Gdańsk. W liście otwartym domagali się „nieniszczenia stoczni z przyczyn pozaekonomicznych”. Podpalili opony i petardy. Spalili kukłę przedstawiającą premiera Donalda Tuska. Wśród stoczniowców był poseł PiS Jacek Kurski. Gdy związkowcy chcieli sforsować barierki, które oddzielały ich od PKiN, policjanci użyli pałek i gazu łzawiącego. Jeden ze związkowców dostał napadu padaczki i został odwieziony do szpitala, a kilku innych zostało poszkodowanych wskutek użycia gazu. Do szpitala trafiło ok. 10 osób, dwie na intensywną terapię z niewydolnością dróg oddechowych. Oparzeń doznało pięciu policjantów. Przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” Janusz Śniadek nazwał akcję policji brutalną. Domaga się ukarania winnych. Według niego „taka prowokacja może jedynie doprowadzić do eskalacji konfliktu społecznego”. To niejedyny protest w czasie kongresu. Ponad 5 tys. kolejarzy protestowało przed Ministerstwem Infrastruktury. Ich zdaniem spółkom z grupy PKP grozi upadłość. [i]—pap[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL