fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

W mój portret celują rzutkami (cz. 2 rozmowy)

Martin Schulz
AFP
Bracia Kaczyńscy byli dla nas, lewicowców, trudni do zniesienia, ale najgorszy ze wszystkich był Roman Giertych i Liga Polskich Rodzin. Ale stabilna demokracja odsyła takich ludzi tam, gdzie jest ich miejsce: na pustynię — mówi Martin Schulz, przewodniczący frakcji socjalistycznej w Parlamencie Europejskim w rozmowie z Aleksandrą Rybińską
[b]"Rz": W ostatnim czasie pogorszyły się stosunki polsko-niemieckie. Kłótnia wokół szefowej Związku Wypędzonych Eriki Steinbach obciążyła relacje między Warszawą i Berlinem. [/b]
Pani Steinbach toczy bitwę o przeszłość. Uważam mimo wszystko, że stosunki polsko-niemieckie są bardzo dobre. W Polsce czołowi politycy już wiele lat temu przyznali, iż wypędzenie Niemców z ich ojczyzny po wojnie było nierównomierną reakcją. Nie oznacza to jednak, iż można cofnąć to, co się stało. Nie można też wymazać drugiej wojny światowej. Zarówno w niemieckich jak i polskich elitach politycznych są ludzie, którzy nazywają rzeczy po imieniu z pełną świadomością, że w przeszłości stało się wiele krzywd.
Natomiast związki wypędzonych chcą sprowadzić cały temat do stwierdzenia: „Ok, w przeszłości miały miejsce zbrodnie w imieniu narodu niemieckiego, my Niemcy ponosimy za to winę, na tym koniec — a teraz wasza kolei”. Dlatego uważam, iż dobrze się stało, że pani Steinbach wycofała się z władz fundacji. To pozwoli nam na wspólną pracę nad przeszłością. Bo moim zdaniem nie ma wątpliwości co do winy Niemiec, ale wypędzenia również nie były słuszne. Chcemy się wspólnie rozliczyć z historią, a nie sobie nawzajem wypominać winy.
[b]Muzeum poświęcone wypędzeniom w Berlinie nie jest wspólnym polsko-niemieckim projektem.[/b]
To może się jeszcze zmienić. Moim zdaniem młodym ludziom, którzy mają większy dystans do przeszłości, jest łatwiej się nawzajem zrozumieć i pojąć to co się wtedy stało. Jestem pewien, że młodsza generacja w obu krajach będzie się traktowała się ze sobą w bliskiej przyszłości całkowicie normalnie, tak jak Francuzi i Niemcy dziś. Nie oszukujmy się: wiele rzeczy w polityce ulega zaostrzeniu przez ludzi, którzy wyciągają z tego korzyść polityczną. Codzienność zwykłych Polaków i Niemców wygląda zupełnie inaczej.
[b]Polityczna elita w Niemczech, z nielicznymi wyjątkami, zaciekle broniła pani Steinbach. [/b]
Dziś widać skutki tej strategii. Ten temat nie interesuje już niemieckiego społeczeństwa. No, może z wyjątkiem części starszej generacji, podobnie jak w Polsce. Moja żona urodziła się na Śląsku, moi teściowie to Niemcy, którzy w 1958 roku przenieśli się ze Śląska do Niemiec. W dokumentach przesiedlenia jest napisane, że moja żona urodziła się w Malmitz w okręgu Sprottau. W dokumentach, które są dziś wystawiane dla moich dzieci miejsce narodzin matki jest zaznaczone jako Małomice w okręgu Szprotawa. To zupełnie normalnie. Na podstawie tych dokumentów z 1958 i współczesnych widać, że państwo niemieckie wie, iż Małomice leżą w Polsce. Ta drobna sprawa pokazuje, ile się zmieniło w czasie mojego życia i życia mojej żony.
[b]Mimo tego, nie można się oprzeć wrażeniu, że Niemcy usiłują pisać historię II wojny światowej na nowo. [/b]
Rewanżyzm historyczny istnieje wszędzie, w Polsce tak samo jak i w Niemczech. We Francji istnieje Front Narodowy Le Pena. W Polsce bracia Kaczyńscy wykorzystują rewanżyzm historyczny do celów politycznych. Sam Donald Tusk padł ofiarą tej strategii podczas kampanii wyborczej. Dziadek w Wehrmachcie – oto przykład rewanżyzmu. Już to, że Tusk jest pół Niemcem [w oryginale: halber Deutscher] było powodem, aby go tępić.
Na szczęście ludzie, którzy za tym stoją, zostali odsunięci od władzy w poprzednich wyborach. Stabilna demokracja jest w stanie wszystko wytrzymać i odsyła takich ludzi tam, gdzie jest ich miejsce: na pustynię. Bracia Kaczyńscy byli dla nas, lewicowców, trudni do zniesienia, ale najgorszy ze wszystkich był Roman Giertych i Liga Polskich Rodzin.
Pamiętam, jak jego ojciec Maciej Giertych mówił w parlamencie europejskim na temat generała Franco. Stwierdził, że powinno mu się postawić pomnik, bo bronił chrześcijaństwa przed ateizmem. Wtedy odpowiedziałem mu: Franco to faszysta, a ten kto broni faszystów jest również jednym z nich! Jestem pewien, że ci ludzie z LPR mają u siebie w domach mój portret na ścianie i celują w niego rzutkami... Na szczęście nie muszę się z nimi więcej kontaktować.
[b]Pan uchodzi za wyjątkowego wroga Polski. Lubi nas Pan pouczać...[/b]
Ach, to bzdura. To wymyślili ludzie z PiS. Już wtedy za każdym razem odpowiadałem w ten sam sposób na te zarzuty i uczynię to również teraz: Nie jestem wrogiem Polski. Wręcz przeciwnie. Jestem wielkim miłośnikiem Polski. Podziwiam ją, mam tu rodzinę, moja żona się tu urodziła. Bardzo dobrze znam historię Polski i uważam, że ten kraj cierpiał jak żaden inny kraj w Europie. My, Niemcy, ponosimy szczególną odpowiedzialność za to cierpienie. Jako poseł Republiki Federalnej Niemiec czuję się ciężar tej odpowiedzialności. Musimy zacieśnić więzi z Polską, tak jak zbliżyliśmy się z Francją.
To, że szanuję Polskę nie oznacza jednak, że mam szacunek dla ludzi, którzy negują prawa człowieka, którzy prześladują innych, którzy czerpią korzyści polityczne z atmosfery agresji i strachu. Dla mnie ci ludzie reprezentują tylko siebie, a nie Polskę.
[b]Jeśli myśli pan o Lechu Kaczyńskim, to on jest prezydentem, a więc reprezentuje Polskę.[/b]
Nie zgadzam się z tym. Ja na przykład jestem reprezentantem tylko części Niemiec. Reprezentuję SDP – Socjaldemokratyczną Partię Niemiec. Dlatego uważam, iż opinia polityka, że gdy ktoś go obraża, to obraża również jego kraj, jest czystą arogancją. Kiedy krytykuję Kaczyńskiego, odnoszę się do polityki, którą prowadzi. Ale to nie znaczy, że krytykuję Polskę jako kraj.
[i]Martin Schulz jest niemieckim politykiem, członkiem SPD, szefem frakcji socjalistycznej w Parlamencie Europejskim [/i]
[link=http://www.rp.pl/artykul/298592.html][b]Pierwsza część rozmowy z Martinem Schulzem[/b][/link]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA