fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Zagadka zaginionych akt z getta

Historycy sprawdzają, czy dokumenty odnalezione w kibucu Lohamei Hagetaot to zaginiona część archiwum warszawskiego getta
19 kwietnia 1943 r. rozpoczęło się powstanie w getcie warszawskim. Twórcy działającego w zamkniętej dzielnicy tajnego ośrodka dokumentacyjnego postanowili ocalić przed zniszczeniem resztę swojego archiwum (pierwsze dwie partie wcześniej umieszczono w bańkach po mleku i metalowych skrzynkach i zamurowano w piwnicy jednego z domów).
Trzecią część archiwum – w metalowych pojemnikach – zakopano na terenie posesji przy ul. Świętojerskiej 34. Do kopiących docierała już kanonada, dzielnica wkrótce miała zostać zmieciona z powierzchni ziemi. Wtedy po raz ostatni widziano te papiery.
Po wojnie wydobyto dwa pierwsze pakiety dokumentów. Pod nazwą Archiwum Emanuela Ringelbluma (to on kierował zespołem je zbierającym) stały się najważniejszym źródłem wiedzy o życiu codziennym getta i eksterminacji jego mieszkańców. Naukowcy od lat szukają trzeciej części.
W 2003 r. polscy i izraelscy archeolodzy przekopywali ogród chińskiej ambasady, w miejscu, gdzie przed wojną stał dom przy Świętojerskiej 34. Nie znaleźli metalowych puszek.
Według Simcha Steina, dyrektora Muzeum Bojowników Getta w izraelskim kibucu Lohamei Hagetaot, trzecia część Archiwum Ringelbluma odnalazła się w archiwum muzeum. Dokumenty miały zostać wykopane tuż po wojnie i wywiezione na Bliski Wschód. – Jest wysoce prawdopodobne, że to jest legendarne archiwum – mówi „Rz” Stein. – By mieć pewność, musimy przeprowadzić badania.
Liczące ok. 3 tys. stron archiwum z Polski miał wywieźć sekretarz „Żegoty” Adolf Berman (brat Jakuba). W 1976 r. przekazał je do Muzeum Getta. Jego ówcześni pracownicy nie docenili ich wagi i wylądowały w pudełkach.
Jedną z osób, które widziały odnalezione dokumenty, jest profesor Israel Gutman z instytutu Yad Vashem. – Kolekcja jest niezwykle cenna. Zawiera wiele informacji na temat Polaków ratujących Żydów i funkcjonowania getta – powiedział „Rz”. – Ale obawiam się , że nie są to papiery zakopane 19 kwietnia 1943 r.
Podobnego zdania jest prof. Andrzej Żbikowski z Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie. – Te papiery to prywatne archiwum Adolfa Bermana. Ta kolekcja została w dużej mierze wytworzona poza gettem – twierdzi Żbikowski. – Trzecia część Archiwum Ringelbluma nadal pozostaje nieodkryta. Leży gdzieś pod ziemią i warstwami gruzów ze zburzonego getta.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA