fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Medycyna i zdrowie

Jak się zabić, to na wiosnę

Materiały Promocyjne
W czasie trwającej właśnie pory roku najwięcej ludzi odbiera sobie życie, zwłaszcza wśród mężczyzn – wynika z wyliczeń europejskich uczonych
Nie dość, że mamy kryzys, to jeszcze zaczęła się wiosna. To jedna z najbardziej groźnych konfiguracji dla osób, które noszą się z zamiarem targnięcia się na własne życie. Istnieje bowiem realne ryzyko, że nie skończy się tylko na planach – ostrzegają uczeni.
Dwaj badacze - prof. Keith Hawton z Centre for Suicide Research przy brytyjskim University of Oxford i prof. Kees van Heeringen z Unit for Suicide Research przy University Hospital w belgijskim Gent - szacują, że rocznie na świecie życie odbiera sobie 1 mln osób, a próbuje kilka razy więcej. Tym samym samobójstwa stanowią dziesiątą przyczynę śmierci. Ryzyko popełnienia zamachu na sobie zwiększają między innymi takie czynniki jak płeć męska, palenie papierosów, chińskie pochodzenie (co trzeci samobójca jest mieszkańcem Państwa Środka) i wykonywanie zawodu... lekarza.

Smutek państw postradzieckich

W Europie zjawisko to jest częstsze na północy kontynentu, gdzie czuć deficyt słońca. Dlaczego jednak najbardziej kryzysowy moment dla samobójców przypada nie zimą, lecz wiosną? Według jednej z teorii trend ten ma podłoże biologiczne. Może mianowicie wynikać z zachwiania równowagi neurochemicznej w mózgu, co jest skutkiem gwałtownej zmiany po długim okresie niedoboru słońca. Inna z teorii opiera się na mechanizmie społecznym. Sedno problemu może kryć się w porównywaniu własnego nastroju z zachowaniem innych ludzi, którzy wiosną wydają się być bardziej szczęśliwi. Co ciekawe, także osoby urodzone wiosną bądź wczesną wiosną częściej podnoszą rękę na swoje życie. Być może w ich przypadku dochodzi do spotęgowania tych czynników.
Istnieją jednak wyjątki od reguły. Niektóre państwa położone na tej samej szerokości geograficznej mają zupełnie inne wskaźniki częstotliwości popełniania samobójstw, tj. Wielka Brytania i Węgry. Państwa byłego bloku radzieckiego szczególnie boleśnie dotknięte są problemem (niestety, nie podano danych dla Polski). Obok Węgier liderami w niechlubnej statystyce są także Finlandia, Łotwa, Japonia, Kazachstan i Chiny (na 100 tys. mieszkańców średnio 20 zamachów zakończonych śmiercią). Szczególnie wysoki wskaźnik ma Litwa (prawie 40 zamachów). Nieco poniżej średniej światowej stawki plasują się Stany Zjednoczone, Kanada i Australia (średnio 15 zamachów). Najlepiej sytuacja wygląda w państwach położonych bliżej równika, tj. Grecji, Meksyku, Brazylii, Iranie i Egipcie (poniżej 5 zamachów).

Czym łatwiej, tym gorzej

W bogatych państwach na jedną kobietę, która odbiera sobie życie, przypada od dwóch do nawet czterech mężczyzn samobójców. Takiej wyraźnej dysproporcji nie widać w krajach rozwijających się. Wyjątkiem są Chiny, gdzie częściej z własnej ręki giną kobiety niż mężczyźni.
Panowie częściej używają w tym celu broni palnej i sznura, panie stosują mniej drastyczne metody, tj. otrucie. W południowej Azji giną zaś w wyniku samospalenia.
Samobójstwo częściej występuje wśród bezrobotnych. Przy czym specjaliści tłumaczą, że w takich przypadkach bezrobocie może być nie tyle bezpośrednią przyczyną odebrania sobie życia, ile skutkiem zaburzeń psychicznych, które stanowią barierę w podjęciu pracy. Depresja zwiększa ryzyko samobójstwa nawet 20-krotnie. Generalnie uważa się, że aż 90 proc. ludzi, którzy zabili się z własnej ręki, cierpiało na zaburzenia psychiczne.
– Czynnikiem ryzyka jest zawód, którego wykonywanie wiąże się z łatwym dostępem do środków mogących służyć do zabicia się – tłumaczy prof. Hawton. – Przykładem są lekarze (zwłaszcza kobiety), farmaceuci, policjanci, ale także rolnicy czy weterynarze.

Wojna lepsza od księżnej Diany

Widać tu także różnice etniczne. Częściej podnoszą rękę na swoje życie Europejczycy i Amerykanie niż Latynosi i Afroamerykanie. Reguła ta w mniejszym stopniu dotyczy Stanów Zjednoczonych – z powodu fali samobójstw wśród młodych, czarnoskórych mężczyzn. Dużo samobójstw notuje się wśród rdzennych mieszkańców Ameryki i Australii. Uczeni podejrzewają, że przyczyna tego stanu rzeczy może kryć się w towarzyszącym im poczuciu społecznej marginalizacji.
Inny z czynników zwiększających ryzyko popełnienia samobójstwa to bycie ofiarą wykorzystania seksualnego w dzieciństwie czy katastrofy naturalnej. Ale nie bez znaczenia może być nawet śmierć znanej postaci. Dowód? Po wypadku, w którym w 1997 roku zginęła księżna Diana, wskaźnik samobójstw wzrósł o 17 proc.
Odwrotnie się dzieje, gdy na świecie mają miejsca takie wydarzenia jak atak terrorystyczny czy wojna. Dlaczego? Badacze tłumaczą, że poczucie społecznej jedności działa na ludzi uśmierzająco, sprawia, że jeszcze chce im się żyć.
na podst. afp, eurekalert
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA