fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Unijne dotacje nie dla drogowców

Emilia koło Łodzi. Budowa autostrady odcinka A2 Dąbie -Stryków
Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Resort Infrastruktury wyklucza drogową dyrekcję z walki o unijne dotacje na inwestycje. W konsekwencji nie powstanie aż sześć miejskich obwodnic
Drugi etap obwodnicy Mszczonowa na Mazowszu, obwodnica Opoczna czy Kędzierzyna-Koźla – to tylko trzy z sześciu projektów Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, które nie mają szans na unijne dofinansowanie. Jak dowiedziała się „Rz”, Centrum Unijnych Projektów Transportowych, które ocenia inwestycje, na polecenie resortu infrastruktury zdecydowało o odsunięciu GDDKiA od 300 mln euro dotacji, które były do podziału w konkursie zakończonym w marcu.
Jak informuje CUPT w swoim komunikacie, przyczyną była zbyt mała pula środków w stosunku do wartości złożonych projektów. Dlatego resort infrastruktury zdecydował, już po zakończeniu konkursu, że Generalna Dyrekcja w ogóle nie będzie miała szans na dotacje.
I to mimo że według pierwotnych kryteriów sześć na siedem złożonych wniosków miało wystarczającą liczbę punktów, by były brane pod uwagę przy podziale środków. Dotacje dla drogowców mogłyby sięgnąć 132 mln euro, czyli ok. 44 proc. dostępnej puli. Reszta zasili inwestycje prowadzone przez miasta, m.in. Bydgoszcz, Wrocław czy Radom.
– Generalna Dyrekcja ma do dyspozycji nieporównywalnie większe kwoty dotacji unijnych na swoje inwestycje. Pojawiały się głosy ze strony miast, że warto by to wziąć pod uwagę przy podziale środków konkursowych. Pieniędzy jest za mało, by wszystkich obdzielić – podkreśla Patrycja Wolińska-Bartkiewicz, wiceminister infrastruktury. I w związku z tym jej zdaniem nie ma mowy o niedozwolonej prawem zmianie zasad gry w trakcie konkursu. Jak się dowiedzieliśmy nieoficjalnie, drogowcom zasugerowano, by wycofali swoje projekty. – Te prace nie są uwzględnione w rządowym programie budowy dróg – dodaje minister Wolińska-Bartkiewicz. A to oznacza, że odsunięte inwestycje nie są priorytetem dla resortu.
– Bez unijnej dotacji nie zrealizujemy tych inwestycji. Nie mamy innych źródeł ich finansowania – wyjaśnia jeden z przedstawicieli GDDKiA, która wydała około miliona złotych na ekspertyzy, projekty i inne niezbędne dokumenty. Co na to Ministerstwo Rozwoju Regionalnego, które zarządza unijną pomocą w Polsce?
– Skierowaliśmy do CUPT pismo, w którym podkreślamy, że projekty muszą być oceniane według przyjętych kryteriów – mówi Adam Zdziebło, wiceminister rozwoju regionalnego.
Do połowy czerwca miasta, których projekty mają szansę na unijne pieniądze, mają dostarczyć brakujące dokumenty. Wówczas odbędzie się kolejna ocena wniosków, po niej okaże się, kto i na co otrzyma unijne wsparcie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA