fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Rażące manipulacje

Adolf Hitler w zdobytym Paryżu, 23 czerwca 1940 roku
AP
Podręcznik niemiecko-francuski. Eurodeputowani z Polski i Wielkiej Brytanii protestują przeciwko fałszowaniu historii.
4 marca w gmachu Parlamentu Europejskiego odbędzie się seminarium. Organizują je prof. Wojciech Roszkowski, historyk i eurodeputowany PiS, oraz jego brytyjski kolega z Partii Konserwatywnej Christopher Beazley. Wezmą w nim również udział dwaj znani historycy z Francji i Łotwy (ich nazwiska nie zostały jeszcze ujawnione). – Chcemy wspólnie zaprotestować przeciwko treści francusko-niemieckiego podręcznika do historii – mówi „Rz” Roszkowski.
Chodzi o dwutomowe wydawnictwo, które w zeszłym roku zostało wprowadzone do szkół po obu stronach Renu – „Histoire/Geschichte”. Podręcznik reklamowany jest jako modelowy dla całej Europy, ma być przykładem, w jaki sposób, dzięki integracji europejskiej, niegdyś skłócone narody mogą wypracować wspólne spojrzenie na historię. – Problem w tym, że dzieje pozostałych dwudziestu paru państw Unii zostały przedstawione w sposób karykaturalny. Wielka część Europy, z Polską na czele, została opisana jako kulturowa pustynia. Więcej dla Europy zrobili muzułmanie. Dla twórców podręcznika jesteśmy jak małpy, które zeszły z drzewa, dopiero gdy spotkały Niemców i Francuzów – mówi Roszkowski.
Zirytowało to również brytyjskich konserwatystów. – Wiele faktów z historii Wielkiej Brytanii zostało pominiętych. Naj-gorzej potraktowano jednak Europę Wschodnią – powiedział „Rz” Christopher Beazley. – Obawiam się, że pokutuje spojrzenie z czasów zimnej wojny, gdy ta część kontynentu była po drugiej stronie żelaznej kurtyny. W zjednoczonej Europie takie podejście jest niedopuszczalne. Mam nadzieję, że razem z profesorem Roszkowskim przekonamy twórców podręcznika do poszerzenia jego formuły. Autorzy na przykład błędnie podali datę rozpoczęcia wojny polsko-bolszewickiej. Miała się ona zacząć w kwietniu 1920 roku od wyprawy kijowskiej, co stwarza wrażenie, że to strona polska była agresorem. W książce jest więcej filosowieckich fragmentów. Autorzy nie opisali skutków paktu Ribbentrop-Mołotow (nazwanego przez nich paktem o nieagresji). Nie ma miejsca na 17 września, okupację państw bałtyckich i Besarabii oraz agresję na Finlandię – a więc na cały okres współpracy sowiecko-niemieckiej (1939 – 1941). Według niemieckich i francuskich historyków Związek Sowiecki przystąpił do wojny dopiero w 1941 roku, gdy został zaatakowany przez Trzecią Rzeszę. Jeszcze bardziej jaskrawych przekłamań dokonano w rozdziale poświęconym systemom niedemokratycznym. Autorytarny ustrój panujący w Polsce za czasów sanacji został zrównany z totalitaryzmem Trzeciej Rzeszy. Ilustracją dla tego rozdziału jest zdjęcie Józefa Piłsudskiego. – Uczniowie mają wrażenie, że Polska była jakimś awanturniczym faszystowskim tworem, który zasłużył na los, jaki go spotkał – podkreśla Roszkowski. Podręcznik, zdaniem obu eurodeputowanych, został napisany według klucza ideologicznego. Kościół katolicki jest w nim traktowany jako instytucja co najmniej podejrzana, pełno w nim poprawności politycznej, tez charakterystycznych dla lewicy i euroentuzjastycznej propagandy. – Znowu mamy przykład myślenia francuskiego wypływającego ze spuścizny rewolucji 1789 roku – podkreśla eurodeputowany Beazley. Tekst [link=http://www.rp.pl/artykul/255833.html]ekspertyzy prof. Wojciecha Roszkowskiego[/link]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA