fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Sopot boi się zeznań Jacka K.

Jacek K. zgodził się na publikowanie swoich zdjęć
Fotorzepa, Piotr Wittman
Izabela Kacprzak
Kogo jeszcze zatrzyma prokuratura – to pytanie elektryzowało wczoraj znajomych Jacka K., bliskich mu polityków i urzędników ratusza.
Wezwanie do prokuratury w Gdańsku prezydent Sopotu Jacek K. otrzymał kilka dni temu. Pocztą, choć w pierwotnej wersji prokuratura rozważała zatrzymanie go w domu nad ranem. – Wiedział, że to koniec – opowiada jego znajomy. Innemu, który zapytał go, „co dalej?”, miał odpowiedzieć metaforycznie: „Waterloo”, czyli synonimem największej klęski Napoleona.
Jacek K. przygotował się na najgorsze: wynajął adwokatkę z Gdyni, a dzień przed zatrzymaniem dzwonił do najbliższych znajomych i współpracowników, by uprzedzić, że w środę w prokuraturze usłyszy zarzuty. Podejrzewał, że chodzi o aferę korupcyjną – o taką propozycję oskarżył go biznesmen Sławomir Julke.
Informacja obiegła polityków z Pomorza. – K. zadzwonił do mnie we wtorek wieczorem. Było to dla niego stresujące – potwierdza Wieczesław Augustyniak, przewodniczący sopockiej Rady Miasta i jeden z najwierniejszych przyjaciół prezydenta. Podkreśla, że nadal uważa Jacka K. za uczciwego człowieka: – To, co się stało w środę w prokuraturze, kłóci się z moją wiedzą o nim, jaką nabyłem przez 18 lat wspólnej pracy dla miasta.
– Szukał wsparcia, ale co mu mogłem powiedzieć? To był dla niego cios – mówi kolejny znajomy K.
Szukał i je znalazł. Co prawda opozycja (głównie PiS) go krytykowała, ale prezydent Sopotu odbierał wczoraj wiele dowodów wsparcia, głównie kolegów ze swej byłej partii, czyli PO. Arkadiusz Rybicki, poseł Platformy z Trójmiasta, wierzy w niewinność Jacka K.: – Nie możemy przyjąć stanowiska prokuratury za stanowisko sądu. Nie znamy też treści zarzutów. Prokuratura kilka razy zbyt pochopnie zajmowała stanowisko w sprawach np. ludzi biznesu.
Ale ranga zarzutów i wniosek o trzymiesięczny areszt zszokowały Trójmiasto. Tym bardziej że Zbigniew Niemczyk, szef gdańskiego Wydziału ds. Przestępczości Zorganizowanej Prokuratury Krajowej, zasugerował, że mogą być kolejne zatrzymania. – W korupcji jest tak, że z jednej strony ktoś daje, z drugiej – bierze, stwierdził Niemczyk.
Zbigniew Kozak, poseł PiS z Trójmiasta: – Na niektórych padł blady strach.
Chociaż sam zawiadamiał Centralne Biuro Antykorupcyjne o nieprawidłowościach przy niektórych inwestycjach miejskich, nie spodziewał się takiego rozwoju wypadków. – Mam jednak nadzieję, że także inne ważne śledztwa w Trójmieście będą się rozwijały, a prokuratorzy nie będą się bali w tych sprawach podejmować decyzji – zaznacza.
Niektórzy twierdzą, że Jacek K. może pójść z prokuraturą na współpracę i ujawnić, co przez lata działo się w Trójmieście. Prezydentem miasta jest od 1998 r.
– Jego zeznania mogą zakończyć kariery wielu wpływowych osób – mówi polityk Platformy. – W jego przypadku może to być areszt „wydobywczy”, aby go zmiękczyć i przekonać do współpracy i obciążenia prominentnych polityków PO.
Jeśli sąd zdecyduje o aresztowaniu Jacka K., wówczas jego obowiązki przejmie wiceprezydent Wojciech Fułek. 
A na piątek zaplanowano sesję sopockiej Rady Miasta. PiS będzie się domagał, by Jacek K. zrezygnował ze stanowiska. O dymisję politycy tej partii apelowali już na wczorajszej konferencji prasowej.
– Aby wypalić korupcję w Sopocie do końca, nie wystarczy jedna dymisja. Z urzędu i ze spółek komunalnych powinni odejść wszyscy ludzie prezydenta – mówiła Aleksandra Jankowska z PiS. 
Jacek K., zanim wszedł wczoraj do prokuratury, zgodził się na publikowanie swoich zdjęć.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA