fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Media

Czystki w Polskim Radiu

W ciągu dwóch dni pracę w Polskim Radiu straciły cztery osoby z kierownictwa, w tym szef Programu I Jacek Sobala
Rzeczpospolita, Rob Robert Gardziński
Nowy zarząd publicznej rozgłośni usunął szefów radiowej Jedynki i Dwójki oraz dyrektor pionu korporacyjnego. Jak ustaliła „Rz”, pracę mają stracić także niektórzy dziennikarze
W tej chwili zarząd Polskiego Radia składa się ze związanego z Samoobroną Roberta Wijasa i Michała Dylewskiego (rekomendacja Ligi Polskich Rodzin) oraz oddelegowanego do pracy w zarządzie wiceprzewodniczącego rady nadzorczej Bogusława Kiernickiego (Prawica Rzeczpospolitej). Kierują rozgłośnią od połowy listopada, kiedy to rada nadzorcza PR zawiesiła na trzy miesiące prezesa Krzysztofa Czabańskiego i jego zastępcę Jerzego Targalskiego.
Nowy zarząd błyskawicznie zabrał się do robienia czystek w kierownictwie anten. W środę wymieniono szefa Jedynki Jacka Sobalę i jego zastępcę Krzysztofa Gottesmana.
Wczoraj zrezygnowano z nominacji na szefa Dwójki Krzysztofa Rutkowskiego. Odwołano też przebywającą na urlopie dyrektor pionu korporacyjnego Annę Michalską.
Miejsce Jacka Sobali zajął Wincenty Pipka – dyrektor Informacyjnej Agencji Radiowej. Ma on łączyć obie funkcje do chwili powołania nowego szefa agencji.
– To, co robi zarząd, jest skandaliczne – ocenia Krzysztof Czabański. Jego zdaniem zamiast podziękować dyrektorom anten za stworzenie najlepszego w kraju programu misyjnego, zwolniono ich z pracy.
Robert Wijas twierdzi, że to tylko racjonalizacja wydatków anteny, a współpraca z Wincentym Pipką będzie bardziej efektywna niż z dotychczasowym kierownictwem Jedynki.
– Jeśli nowy zarząd ma pomysły dużych cięć kosztem ludzi i programu, to ja rzeczywiście byłbym temu przeciwny – mówi zwolniony z pracy zastępca dyrektora Jedynki Krzysztof Gottesman.
Dlaczego zarząd zdecydował, że nowym dyrektorem drugiego programu nie zostanie Krzysztof Rutkowski?
– Stwierdziliśmy, że w takiej sytuacji ekonomicznej rozgłośni, nie możemy sobie pozwolić na utrzymywanie trzyosobowego kierownictwa anteny – tłumaczy Wijas. Nie potrafi jednak odpowiedzieć na pytanie, czy za jakiś czas na stanowisko szefa Dwójki nie zostanie powołana jakaś inna osoba.
Jan Dziedziczak (PiS) twierdzi, że zmiany są przygotowywaniem miejsc dla „swoich” ludzi. – To pokaz hipokryzji i politycznego ścinania głów. Te decyzje nie mają żadnych merytorycznych podstaw – podkreśla Dziedziczak.
Dla przewodniczącej Sejmowej Komisji Kultury i Środków przekazu Iwony Śledzińskiej-Katarasińskiej (PO) zmiany są z kolei zbyt małe, bo to tylko, jak mówi, „mechanizm wymiany nazwisk”: – Myślę, że tak naprawdę nic się nie zmieni.
Innego zdania jest poseł SLD Jerzy Wenderlich, wiceprzewodniczący komisji. – Każdą zmianę w publicznym radiu można uznać za jakąś jaskółkę. Oby nie okazało się, że i ta jaskółka ma pod ogonem podwieszoną legitymację partyjną – mówi.
Witold Kołodziejski, przewodniczący KRRiT, zmiany kadrowe w PR komentuje krótko: – Trudno zrozumieć logikę tych działań, poza próbą wprowadzenia na stanowiska kierownicze swoich ludzi.
[ramka]To próba wprowadzania na stanowiska swoich ludzi - Witold Kołodziejski, przewodniczący KRRiT[/ramka]
[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autora[mail=r.stepowski@rp.pl]r.stepowski@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA