fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Szkoda dyrektora pilniejsza niż inne

Dom wBielszowicach dyrektor kupił za prawie 200 tys. zł. Na remont dostał z kopalni niemal 100 tys. zł
Rzeczpospolita
Dyrektor z kopalni w Rudzie Śląskiej kupił dom, a kopalnia go wyremontowała. W ramach szkód górniczych. Sąsiedzi z familoków mu zazdroszczą. – My niczego się doprosić nie możemy. Remonty robimy za własne pieniądze – mówią
Jarosław Krystek, dyrektor do spraw pracowniczych w kopalni Bielszowice w Rudzie Śląskiej, kupił prawie dwa lata temu dom w dzielnicy Bielszowice. Dom sprzedała mu Górnicza Spółdzielnia Luiza w Rudzie Śląskiej. Krystek jest tam członkiem rady nadzorczej, która zatwierdza sprzedaż spółdzielczego mienia.
Dom ma ponad 200 metrów kwadratowych, jest pod opieką konserwatorską, bo ma 112 lat. – Wyróżnia się dzięki stojącej od frontu wieżyczce. Marzyłem o takim domu. Pięć lat szukałem – przyznaje Krystek.
Dom kupił jako pustostan. Wcześniej władze spółdzielni, na własny koszt, wykwaterowały z niego do bloków pięć rodzin. Krystek twierdzi, że willę kupił w przetargu i zapłacił za nią prawie 200 tys. zł.
Po kilku miesiącach, we wrześniu ubiegłego roku, złożył w kopalni Bielszowice wniosek o uznanie szkód górniczych w nieruchomości i sfinansowanie remontu.
Sprawą zajęto się błyskawicznie. W domu pojawiła się kopalniana komisja wyceniająca wartość szkód. W styczniu podpisano ugodę. Kopalnia zdecydowała, że wypłaci Krystkowi za szkody prawie 100 tys. zł, a więc połowę wartości domu.
Co zostało uszkodzone przez górnicze prace? Krystek wylicza: część dachu, cztery okna, komin, ściany i podłogi. – Generalnie większość prac, o jakie wnioskowałem, została uznana – dodaje. Dyrektor po wykonaniu prac przedstawia kopalni faktury.
Sąsiedzi mu zazdroszczą. – W ostatnich latach cztery wnioski składałem z prośbą o remont i nic. Nawet nikt się u mnie nie pojawił – opowiada pan Henryk. Mieszka w familoku należącym do spółdzielni Luiza, kilka metrów od willi dyrektora. Familok się sypie.
– Najgorsze mamy sufity, dach przecieka. W końcu sam sobie go zrobiłem, choć mam 75 lat. Za własne pieniądze wyremontowałem też kuchnię i pokój – wylicza.
Pani Krystynie z parteru familoka Luiza w końcu wymieniła okna.
– Doprosić się nie można niczego, trzeba składać w spółdzielni interwencje, żeby coś zdziałać. Dach przecieka, komin pęknięty, że nam pokój zalało, choć mieszkamy na parterze. Nawet prądu na korytarzu nie mamy, schody połamane – mówi.
Krystek w rozmowie z „Rz” sprawę likwidacji szkód górniczych uznaje za „czystą”. Ale przyznaje, że ma sobie coś do zarzucenia – to, że o możliwości kupna domu dowiedział się na posiedzeniu rady nadzorczej spółdzielni Luiza. Jednak natychmiast powtarza: – Wziąłem udział w przetargu publicznym i wygrałem. Zapłaciłem za dom.
Zbigniew Madej, rzecznik Kompanii Węglowej, której podlega kopalnia Bielszowice, sprawy dyrektora Krystka oceniać nie chce: – Nie widziałem dokumentów źródłowych. Ale przyjrzymy się tej sprawie, chociaż, według mojej wiedzy, nie ma tu nieprawidłowości.
Szkody górnicze powstają w wyniku wydobycia węgla. Teren osiada, budynki i ulice pękają, bywa, że koszt remontu przekracza wartość domu. Kopalnia jest zobowiązana do pokrycia tych szkód lub wypłaty wartości budynku. Jeśli właściciel nie zgadza się z wyceną, może oddać sprawę do sądu cywilnego. Szkody szacuje specjalna komisja kopalniana, co najmniej dwuosobowa. – Dokonuje oględzin, inwentaryzacji szkód i wyceny. Szkody muszą mieć charakter górniczo-geologiczny – podkreśla Madej.
W tym roku kopalnia Bielszowice wyda na likwidację szkód górniczych 16 mln zł.
Władzami spółdzielni Luiza interesowała się niedawno gliwicka prokuratura. Według śledczych władze spółdzielni fikcyjnie meldowały w swoich budynkach przeznaczonych do wyburzenia nowych lokatorów, choć od 2001 r. był wydany zakaz meldowania takich osób.
Domy miały być wyburzone, bo leżały na terenie przeznaczonym pod budowę Drogowej Trasy Średnicowej biegnącej przez Rudę Śląską i Zabrze. Prokuratura uznała, że wyłudzano w ten sposób nowe, atrakcyjne mieszkania na wybudowanym za rządowe pieniądze ekskluzywnym osiedlu.
Jedną z kilkunastu oskarżonych jest Sabina M., wiceprezes spółdzielni Luiza. Proces ruszy niebawem.
[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorki
[link=mailto://i.kacprzak@rp.pl]i.kacprzak@rp.pl[/link][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA