fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Potoccy dostaną pałac

Co zamiast urzędu znajdzie się w pałacu Branickich za dwa lata? Zdecyduje o tym rodzina Potockich
Fotorzepa, Rob Robert Gardziński
Miasto oddaje grunt przy ul. Miodowej i jeszcze przez dwa lata może urzędować w pałacu Branickich. Po roku rozmów jest ugoda z Potockimi – właścicielami obiektu
Ugodę w sprawie pałacu Branickich, gdzie mieści się dzisiaj stołeczny ratusz, zatwierdził wczoraj zarząd miasta – potwierdzili nam pełnomocnicy rodziny Potockich.
Zgodnie z umową miasto sprzedaje właścicielom pałac, który był po wojnie odbudowany ze środków Skarbu Państwa, a oddaje im grunt odebrany dekretem Bieruta. Stołeczne urzędy mogą się mieścić przy Miodowej jeszcze przez dwa lata, do końca 2010 r. Ratusz będzie płacił Potockim czynsz w wysokości ok. 180 tys. zł miesięcznie.
– To dla miasta korzystna stawka za ok. 3 tys. mkw. w biurowcu w centrum miasta – przyznaje pełnomocnik rodziny Potockich Michał Sobański.
[srodtytul]Zgoda buduje[/srodtytul]
Ratusz nie ukrywa satysfakcji z porozumienia z właścicielami. – To precedens. Pierwsza taka sytuacja dotycząca dużej nieruchomości, kiedy udało się w drodze negocjacji uzyskać od właściciela zwrot nakładów poniesionych na odbudowę obiektu – przyznaje dyrektor Biura Gospodarki Nieruchomościami Marcin Bajko. Dodaje, że właściciele nieruchomości zazwyczaj nie chcą płacić za odzyskany budynek. – A przecież większość z nich była po wojnie niemal całkowicie zburzona. Często jako dowód mamy archiwalne zdjęcia – przypomina Bajko. Urzędnicy przyznają, że w sądach takie sprawy ratusz zazwyczaj przegrywa. Sąd uznaje bowiem, że roszczenia o pokrycie kosztów odbudowy przedawniają się po 10 latach.
– Moi klienci wykazali się postawą obywatelską, zwrot kosztów budowy był dla nich oczywisty – mówi Sobański. Przyznaje, że dzięki temu odzyskają nieruchomość bez wieloletnich procesów sądowych.
Ile Potoccy zapłacą za budynek? Tego obie strony nie chcą zdradzić, zasłaniając się tajemnicą handlową. Nieoficjalnie mówi się o kilkunastu milionach złotych. Ostateczna cena jest zresztą jeszcze w rękach Rady Warszawy. Zgodnie z ustawą o gospodarce nieruchomościami, budynki zabytkowe, a takim jest pałac Branickich, sprzedaje się z 50-procentową bonifikatą. Rada miasta może ją jednak zmienić. Ratusz będzie wnioskował, by była jak najniższa, czyli jednoprocentowa. – A my nie ukrywamy, że chcemy lobbować wśród radnych, by ulga była jak największa – mówi Sobański.
[srodtytul]Dokąd pójdą urzędnicy?[/srodtytul]
Ratusz ma teraz dwa lata na znalezienie nowej siedziby. Odkąd upadł pomysł odbudowy Pałacu Saskiego, gdzie miały się przenieść wszystkie miejskie agendy, nikt o siedzibie ratusza nie mówi. – Podobno urzędnicy z Miodowej mają się wprowadzić do istniejących już miejskich biur – mówią radni. Był pomysł, by ratusz przenieść na pl. Defilad, do budynku, gdzie na dole ma powstać Kupiecki Dom Towarowy. Czy jednak obiekt powstanie, tego nie wiadomo.
Późnobarokowy pałac Branickich jest jedną z 40 tys. nieruchomości zabranych dekretem Bieruta 60 lat temu. Powstał w połowie XVIII w. W XIX w. był wielokrotnie przebudowywany. W latach 50. ub. wieku odbudowano go ze zniszczeń wojennych. Jakie plany ma właściciel wobec odzyskanego obiektu? – Na pewno musi znaleźć współinwestora i obiekt wyremontować. Kto w nim będzie urzędował, na razie nie wiadomo – mówi Sobański. Nie wyklucza nawet przedłużenia umowy z miastem.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA