fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

W Biłgoraju sprzedali cmentarz

Biłgorajski kirkut w latach 80. został odrestaurowany i ogrodzony. Ale mieszkańcy miasta nie mają wątpliwości, że teren cmentarza był większy
Dziennik Wschodni
Wychodzi na to, że kupiłem prawie dwa hektary cmentarza żydowskiego – Ryszard Hyz, prezes spółki Trans-Bos, zastanawia się, co go podkusiło. – A tyle dobrych terenów było wtedy do kupienia w Biłgoraju...
Działka Trans-Bosu sąsiaduje z dwóch stron z biłgorajskim kirkutem. Początki cmentarza sięgają XIX w. Podczas II wojny światowej został zniszczony przez hitlerowców, a potem w okolicy wybudowano betoniarnię. W latach 80. kirkut został odrestaurowany i ogrodzony. Ale mieszkańcy Biłgoraja nie mają wątpliwości, że teren cmentarza był większy.
– Ciarki po plecach mi przechodziły, jak budowali betoniarnię – opowiada Wiktoria Klecha, która kirkut widziała z okna. Dobrze pamięta żydowskie pogrzeby. – Jak wjechał ciężki sprzęt, kości z ziemi wyłaziły. Dzieci bawiły się czaszkami. W latach 90. betoniarnia upadła.
[srodtytul]Radny nie pamięta[/srodtytul] W latach 1998 – 2000 radni miejscy pracowali nad planem zagospodarowania działki. – Uchwała rady miasta potwierdza, że teren, na którym stała betoniarnia, jest przeznaczony na usługi i przemysł – mówi Janusz Rosłan, obecny burmistrz Biłgoraja. Radnym był wtedy Artur Bara, członek zarządu Biłgorajskiego Stowarzyszenia Kulturalnego im. Isaaca Bashevisa Singera. – Nie pamiętam tamtych prac rady – mówi. Niepamięcią zasłania się też ówczesny radny Marian Jagusiewicz. – Ale na pewno nie chcieliśmy działać na szkodę Żydów – przekonuje. O tym, że cmentarz był dużo większy niż ten wytyczony w latach 80., świadczą mapy w starostwie powiatowym. W czasie wojny kirkut zajmował ponad dwa hektary i obejmował oprócz ogrodzonego obecnie terenu także działkę należącą dziś do spółki Trans-Bos. Dokumenty odnalazła pięć lat temu Zuzanna Brzozowska, która zbierała informacje do pracy magisterskiej. – Nie miałam większych problemów z dotarciem do nich – mówi. Biłgorajscy radni nie potrafią odpowiedzieć, czy uchwalając plan zagospodarowania, zapoznali się z mapą terenu. – Został popełniony błąd, ale na pewno nie był zamierzony. Gmina żydowska, występując o przekazanie cmentarza, też nie miała wiedzy, że teren może być większy – mówi Bara. Wniosek o odzyskanie terenu obejmującego dzisiejszy kirkut Związek Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP złożył w 2002 r. – Związek miał podejrzenia, że teren cmentarza był większy, dlatego wystąpił o poszukiwania dokumentów i map archiwalnych, ale nie zdążył, ponieważ na podstawie zaświadczeń wydanych przez władze Biłgoraja wojewoda wydał decyzję o przekazaniu związkowi wyłącznie terenu ogrodzonego – tłumaczy Monika Krawczyk z Fundacji Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego. [srodtytul]Żydzi protestują[/srodtytul] W tym samym roku syndyk zajmujący się majątkiem upadłej betoniarni sprzedał ziemię Trans-Bosowi. – Nie mieszkam w Biłgoraju, nie wiedziałem, że tam mógł być cmentarz – mówi prezes Hyz. – Zgodnie z planem zagospodarowania zamierzałem zbudować bazę transportową. Nieoficjalnie „Rz” ustaliła, że za działkę zapłacił ok. 1,5 mln zł.Trans-Bos wyburzył pozostałości po betoniarni, a we wrześniu zaczął wyrównywać teren. W ziemi, jak przed laty, znów zaczęto znajdować ludzkie szczątki. – Czasem przychodzę zbierać tu butelki, ale parę tygodni temu zastałem jedynie pełno ludzkich kości – opowiada Henryk Granda. Sprawa trafiła do prokuratury, wieść dotarła do naczelnego rabina Polski Michaela Schudricha, Stowarzyszenia Żydów Biłgorajskich w USA i byłych mieszkańców Biłgoraja żyjących w Izraelu. – Nie wykluczają, że może zostać ogłoszone moratorium na przyjazdy Żydów do Polski – twierdzi Piotr Czarnecki, który opiekuje się cmentarzem. „To, co się wydarzyło w Biłgoraju, jest gorszące”– napisał rabin Schudrich do burmistrza. Zapowiedział wizytę w Biłgoraju. Hyz chce załatwić sprawę polubownie, ale na przeszkodzie może stanąć religia żydowska. – Według niej cmentarz należy do ludzi tam pochowanych – mówi Monika Krawczyk. Hyz zapewnia, że nie zamierza za wszelką cenę inwestować na działce. – Ale nie chcę być właścicielem cmentarza – mówi. Dziś szacuje wartość terenu na 3 mln zł. – Nie będziemy kupować ukradzionych cmentarzy żydowskich – zapowiada Krawczyk. Nastroje studzi burmistrz Rosłan: – Liczymy się z tym, że będziemy musieli ponieść koszty odszkodowania. Mam nadzieję, że dojdziemy do porozumienia.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA