fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Dwugłos podczas szczytu byłby ryzykowny

W sprawie polityki zagranicznej prezydent nie powinien prezentować innego stanowiska niż Rada Ministrów
Artykuł 146 ust. 1 konstytucji wskazuje jasno: Rada Ministrów prowadzi politykę zagraniczną Polski. Prezydent jest natomiast zobowiązany do współpracy z rządem w jej kształtowaniu.
Konstytucja nie zabrania Lechowi Kaczyńskiemu wyjazdu na szczyt.
Musi on jednak reprezentować na nim stanowisko państwa, nie własne. I koło się zamyka. Wydaje się, że Lech Kaczyński podczas szczytu nie zaryzykuje forsowania innego podejścia niż rząd.
Oczywiście pod warunkiem, że Rada Ministrów sformułuje w sposób klarowny swoje stanowisko i pozwoli zapoznać się z nim prezydentowi.
Gdyby było inaczej, głos, a właściwe dwugłos Polski stałby się kompletnie niezrozumiały. A prezydent naraziłby się dodatkowo na odpowiedzialność przed Trybunałem Stanu. W tym miejscu wymaga również wyjaśnienia sformułowanie „instrukcja rządu dla prezydenta”. Pada ono z ust wielu polityków wypowiadających się na temat szczytu.
Taka instrukcja, jeżeli rzeczywiście istnieje, nie ma żadnego umocowania prawnego, które wiązałoby głowę państwa.
Trudno sobie wręcz wyobrazić, aby rządowy urzędnik, który napisał taki wewnętrzny dokument, mógł cokolwiek prezydentowi nakazać.
Takie instrukcje mogą otrzymywać urzędnicy, którzy mają reprezentować kraj na zewnątrz, niekiedy też posłowie. Prezydent ma natomiast naturalne prawo do reprezentacji.
Użycie takiego sformułowania wydaje się więc niefortunne, bo sugeruje podległość prezydenta wobec rządu i niepotrzebnie po raz kolejny brutalizuje relacje między nimi. Prezydent bowiem, wyjeżdżając na szczyt, reprezentuje państwo polskie, którego politykę zagraniczną prowadzi rząd. Trudno tu mówić o podległości.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA