fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Zastępcze wojny na poboczu

Nie tylko kierowcy Ferrari są w wojowniczych nastrojach. Szefowie zespołu grożą, że po zmianie przepisów mogą się wycofać z F1
AP
W drodze do Brazylii najlepsi kierowcy mocno sobie dokuczali. Felipe Massa zaatakował Lewisa Hamiltona i trafił na mur lekceważenia. – Moimi największymi rywalami są Kubica i Alonso – mówi Anglik
Do wakacji została jeszcze tylko jedna podróż, jeden dzień treningów, kwalifikacje i wyścig. Ale za to podróż jest na drugi koniec świata, treningi i kwalifikacje zapowiadają się wyjątkowo nerwowo, a wyścig to już będzie piekło dla tych, którzy nie potrafią zapanować nad emocjami.
Na brazylijskim Interlagos Hamilton będzie walczył z Massą o tytuł, a Robert Kubica bronił trzeciego miejsca przed atakami Kimiego Raikkonena. Wojna na słowa McLarena i Ferrari zaczęła się jeszcze przed wylotem do Sao Paulo. Im bardziej Hamilton i Massa pozują w tym starciu na pewnych siebie, tym wyraźniej widać, jakie emocje się w nich kłębią.
[wyimek]Interlagos to trudny tor, bo jeździmy tutaj w odwrotnym kierunku i cierpią mięśnie karku - Robert Kubica[/wyimek]
Zaczął Brazylijczyk Massa. Bardzo uprzejmie zaprosił Hamiltona do siebie. – Na Interlagos cały naród będzie za mną, a cała presja na Lewisie. Zwłaszcza gdy pomyśli, co zrobił na tym torze rok temu – mówi wicelider klasyfikacji kierowców. Rok temu McLaren popełnił na Interlagos harakiri. Lewis Hamilton miał wówczas, tak jak teraz, siedem punktów przewagi nad Raikkonenem, ale przegrał tytuł jednym punktem.
Hamilton zareagował na zaczepki Massy dokładnie tak, jak oczekiwał tego od niego szef McLarena Ron Dennis: w ogóle nie zareagował. W wywiadzie dla “The Observer” udał, że w ogóle nie widzi Massy za swoimi plecami. – Nie boję się nikogo, a najtrudniejszymi przeciwnikami są chyba Kubica i Alonso, na nich najbardziej będę musiał uważać w przyszłości – powiedział Anglik.
O Massie ani Raikkonenie nie było ani słowa. Z tym pierwszym Hamilton będzie miał jeszcze okazję wymienić uprzejmości przed wyścigiem. Jutro o 11 miejscowego czasu (o 14 polskiego) spotkają się na konferencji prasowej przed ostatnim Grand Prix.
To niejedyne starcie na słowa z udziałem Ferrari na poboczu Formuły 1. Szefowie włoskiej stajni dali do zrozumienia, że jeśli w pakiecie oszczędnościowym, do wprowadzenia którego przymierzają się władze F1, znajdzie się standaryzacja silników, to oni być może podziękują za udział, bo ten sport straci wówczas ich zdaniem sens.
Wcześniej zbliżoną deklarację złożyli przedstawiciele Hondy. Międzynarodowa Federacja Samochodowa (FIA) odpowiedziała Ferrari równie chłodno jak Hamilton Massie. Mówiąc w skrócie: ktoś musiał wprowadzić Ferrari w błąd, albo jego przedstawiciele po prostu nie zrozumieli propozycji. FIA cieszy się, że Włosi mają pod dostatkiem pieniędzy, ale nie wszystkie zespoły są w takiej sytuacji i gdy kryzys finansowy stał się faktem, trzeba sobie pomagać. Ciąg dalszy tej dyskusji nastąpi zapewne w Brazylii, pora na odpowiedź Ferrari.
Robert Kubica być może niedługo rzeczywiście będzie obok Alonso największym rywalem Hamiltona, ale na razie chce być przede wszystkim, jak piszą angielskie media, “best of the rest”, najlepszym z tej grupy która została z tyłu za walczącymi o tytuł Anglikiem i Brazylijczykiem. Polak na podium mistrzostw świata przed ostatnim wyścigiem sezonu, z aż 75 punktami, z sześciopunktową przewagą nad broniącym tytułu Raikkonenem – to jeszcze niedawno wydawało się tak prawdopodobne jak mistrzostwo Europy dla polskich piłkarzy.
Kubica w tym sezonie nie zdobył punktów tylko w trzech GP, rok temu był na Interlagos piąty, a przed dwoma laty dziewiąty. Raikkonen rok temu odniósł tutaj najważniejsze zwycięstwo w karierze. – Jadę do Brazylii przede wszystkim po to, by bronić miejsca na podium przed Kimim – cytuje Kubicę strona internetowa crash. net. – To jest bardzo wymagający tor. Pierwszy raz ścigałem się tutaj już w 2000 roku, w Formule Renault. Wyścig jest męczący, bo jeździmy w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara. Nie jesteśmy do tego przyzwyczajeni i to się czuje zwłaszcza w mięśniach karku.
Kark pierwszy raz będzie wystawiony na poważną próbę w piątek o 13 polskiego czasu, gdy zacznie się pierwszy trening. Kwalifikacje w sobotę o 17, wyścig w niedzielę od 18.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA