fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Popieram protesty sędziów

Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Chcemy, żeby pozycja trzeciej władzy była taka, jaka być powinna, jaką gwarantuje nam konstytucja - stwierdza w rozmowie Irena Kamińska, kandydatka na prezesa stowarzyszenia sędziów polskich Iustitia.
[b]Rz: Wybory już jutro. To trudny czas dla stowarzyszenia...[/b]
[b]Irena Kamińska:[/b] Trudny, ale i ciekawy. Udaje nam się jednoczyć środowisko. I to jest największy sukces.
[b]Jest pani sędzią administracyjnym. Czy jeśli zostanie pani wybrana na szefową stowarzyszenia, będzie pani w stanie zrozumieć problemy sędziów sądów powszechnych, którzy przeżywają dziś ciężkie chwile? Te problemy nie dotyczą przecież sędziów administracyjnych. Oni nie muszą walczyć ani o wyższe zarobki, ani o pełną niezależność od władzy wykonawczej.[/b]
Jako sędzia administracyjny orzekam dopiero od siedmiu lat. Całe moje wcześniejsze życie zawodowe związane było z sądami powszechnymi. Prywatnie spotykam się głównie z sędziami sądów powszechnych. Mam córkę, która orzeka w rejonie, i problemy, z jakimi się boryka, obserwuję na bieżąco. W dodatku od półtora roku jestem członkiem zarządu stowarzyszenia Iustitia. Wiem, na co się porywam.
[b]Co chciałaby pani zmienić w funkcjonowaniu Iustitii? Czy stowarzyszenie powinno być bardziej aktywne? A może powinno rzadziej zabierać głos? Ostatnie miesiące pokazały, że macie sporo pracy. [/b]
W ostatnich miesiącach działalność stowarzyszenia bardzo się zmieniła. Dotychczas polegała głównie na integrowaniu środowiska i organizowaniu szkoleń, teraz zajęliśmy się bardziej reprezentowaniem sędziów. To było konieczne. Krajowa Rada Sądownictwa jako organ konstytucyjny ma ograniczone możliwości działania. Stowarzyszenie może sobie pozwolić na dużo więcej.
[b]Udaje się wam jednoczyć środowisko?[/b]
To fakt, że ostatnimi czasy jesteśmy aktywniejsi. Zmusza nas do tego sytuacja. Chcemy, żeby z działaniami Iustitii utożsamiali się wszyscy sędziowie.
[b]Czy uważa pani, że sędziowie mają rację, podejmując akcje protestacyjne w staraniach o wyższe pensje? Nawet w waszym środowisku słyszy się głosy, że sędziom nie wypada protestować. Mówią o tym sędziowie z wieloletnim doświadczeniem.[/b]
To nie są akcje w walce o wyższe pensje. Chcemy, żeby pozycja trzeciej władzy była taka, jaka być powinna, jaką gwarantuje nam konstytucja. A nie jest. Sędziowie, nawet najmłodsi, powinni się zająć orzekaniem i być uwolnieni od troski o zarobki. Tymczasem kiedy sędzia rejonowy stara się o kredyt w banku, najczęściej słyszy, że nie ma zdolności kredytowej. Jak mamy zatrzymać w zawodzie najlepszych? Odchodzą i będą odchodzić. Mają swoje życie, rodziny i dużo niższe od innych zawodów prawniczych zarobki. Tak być nie powinno. To uwłaczające, że musimy prosić pozostałe władze o podniesienie kwoty bazowej. Pensje sędziów od kilku lat nie tylko nie rosną, ale relatywnie maleją.
[b]Popiera pani zatem akcje protestacyjne?[/b]
Oczywiście. Sędziom nie przystoi strajkować, a więc tego nie robią. Pracują, ale nie sądzą. Podejmują akcje, by zwrócić uwagę na swoją sytuację. Doświadczenie pokazuje, że milczenie nic nie daje. Jaką mają inną szansę, by ktoś dostrzegł ich problemy?
[b]Ale przecież dostrzegł. Minister obiecał po tysiąc złotych podwyżki....[/b]
Obiecywano nam to już kilka razy. Wspominano o różnych kwotach. Na razie zawsze kończyło się na obietnicach. A nam nie chodzi o konkretne kwoty, chcemy zmiany zasad wynagradzania.
[b]Czy nadzór ministra sprawiedliwości jest potrzebny sądownictwu powszechnemu?[/b]
Nie. Jako sędzia administracyjny mogę śmiało powiedzieć, że nasze sądy pracują bardzo dobrze i wystarczy im nadzór prezesa. W ustawie o ustroju sądów powszechnych istnieje pomieszanie władzy wykonawczej i sądowniczej (sędziowie pracują w Ministerstwie Sprawiedliwości). Zwracają nam na to uwagę organy unijne. Po rozdziale funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego tylko sądy będą podlegać ministrowi. Myślę, że świetnie sprawdziłby się nadzór pierwszego prezesa Sądu Najwyższego.
[b]Czy sędziowie jako środowisko są jednomyślni? [/b]
Wśród dziesięciotysięcznej rzeszy ludzi nie może być oczywiście mowy o pełnej jednomyślności. Sędziowie orzekają przecież na różnych szczeblach, w różnych miastach. Każdy jest inny. O tym, że coraz więcej z nich myśli podobnie jak sędziowie zrzeszeni w stowarzyszeniu Iustitia, świadczyć może udział w ostatnich dniach bez wokand. Ideę poparło ponad 70 proc. środowiska. Tak stało się pierwszy raz, ale mam nadzieję, że nie ostatni. Najważniejsze, że bez względu na to, czy należymy do Iustitii czy nie, myślimy tak samo.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA