fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Minister sportu uderzył w PZPN

Robert Zawłocki powraca do PZPN. Próbował go naprawiać od wewnątrz, jako wiceprzewodniczący Wydziału Dyscypliny, ale się poddał. Teraz przychodzi do związku jako wysłannik ministerstwa
PAP
Michał Kołodziejczyk
Rozpoczęła się trzecia polska wojna futbolowa. Nieoczekiwana, ale przygotowana lepiej niż dwie poprzednie
Nikt w Polskim Związku Piłki Nożnej nie spodziewał się tego ataku. Kandydaci na nowego prezesa spokojnie prowadzili kampanię wyborczą. Odchodzący prezes Michał Listkiewicz przygotowywał się do udzielania pożegnalnych wywiadów. Wydział Szkolenia związku zwołał w poniedziałek konferencję prasową, podczas której chwalił się, jak dobrze pracuje.
Ten spokój przerwała wczoraj o 16.16 pilna depesza Polskiej Agencji Prasowej, z hasłem: kurator w PZPN. Wprowadził go do związku Trybunał Arbitrażowy przy Polskim Komitecie Olimpijskim, przychylając się do wniosku ministra Mirosława Drzewieckiego. Wniosku, który został złożony do trybunału już w piątek, ale minister nie wspomniał o tym ani słowem. Właśnie w piątek Komitet Wykonawczy UEFA potwierdził, że Euro 2012 odbędzie się w Polsce i na Ukrainie.
Na zwołaną na 16.30 konferencję kuratora Roberta Zawłockiego zdążyło tylko kilka osób. Zawłocki nie umiał odpowiedzieć, dlaczego czyszczenie polskiej piłki zaczęło się akurat teraz. – A proszę podać lepszy termin – mówi zastrzegający anonimowość informator „Rz”, wtajemniczony w plany ministra.
Atak nastąpił między spotkaniem UEFA w Bordeaux a wyznaczonym na dziś terminem zgłaszania kandydatów na nowego prezesa. I to w sytuacji, gdy Michał Listkiewicz podjął już decyzję, że nie będzie kandydował na kolejną kadencję, i wynegocjował warunki zatrudnienia na nowym stanowisku, związkowego koordynatora do spraw Euro 2012. Poprzednia wojna futbolowa, rozpętana w styczniu 2007 roku przez ministra Tomasza Lipca, skończyła się porażką rządu przede wszystkim dlatego, że po drugiej stronie stał Listkiewicz gotowy na wszystko dla zachowania posady prezesa.
Operacja wprowadzenia kuratora wygląda na świetnie zaplanowaną. Polska nie jest już „zakładnikiem Euro 2012”, bo decyzja UEFA miała być ostateczna, podkreśla to sam Listkiewicz. Brakuje też podstaw do zawieszenia naszego kraju w prawach członka FIFA. To była broń, którą PZPN pokonał rząd w obu poprzednich wojnach (pierwszą toczył dziesięć lat temu Jacek Dębski z Marianem Dziurowiczem, a jej efektem był wybór Listkiewicza na prezesa), ale teraz obowiązują już inne przepisy. Kuratora formalnie wprowadza Trybunał Arbitrażowy, a nie minister. Sama FIFA domagała się takiej zmiany art. 23 ustawy o sporcie kwalifikowanym, więc byłoby niepoważne, gdyby teraz groziła wykluczeniem Polski.
Ministerialna akcja zaczęła się 6 sierpnia, od kontroli w PZPN. Jej wyniki stały się podstawą wniosku o zawieszenie władz PZPN. Trybunał rozpatrzy ten wniosek na rozprawie 21 października, i na ten właśnie okres – prewencyjnie – wprowadził kuratora.
Drzewiecki przypomniał, że gdy we Włoszech po problemach z korupcją ustanawiano kuratora dla związku na podobnych zasadach, FIFA nie miała zastrzeżeń. – Rozumiem, że międzynarodowe władze futbolu zachowają się tak samo, oceniając sytuację w Polsce – mówił Drzewiecki.
Minister musi się czuć pewnie, skoro na kuratora zaproponował osobę tak nielubianą w PZPN. Robert Zawłocki jako wiceprzewodniczący Wydziału Dyscypliny krytykował związkowych działaczy bez litości i już wówczas alarmował, że PZPN działa niezgodnie z prawem. W końcu odszedł ze związku, widząc, że jego wezwania do zmian są zupełnie ignorowane.
Zawłocki znalazł się w Wydziale Dyscypliny podczas rządów kuratora z nadania ministra Lipca, Andrzeja Ruski. To Rusko mianował szefem WD Michała Tomczaka, a ten zaproponował pracę w Wydziale Zawłockiemu. Teraz to Zawłocki wprowadził Tomczaka z powrotem do PZPN, mianując go wczoraj szefem departamentu prawnego.
Kurator Zawłocki liczy, że cały zarząd poda się do dymisji. To bardzo ułatwiłoby mu zadanie. Zapewnia jednocześnie, że doświadczenie Listkiewicza chciałby wykorzystać przy organizacji Euro 2012. Zawłocki odwołał zjazd wyborczy zaplanowany na 30 października, odwołał także wszystkich członków zarządu z funkcji, jakie pełnią w wydziałach i komisjach PZPN.
Zawłocki zwolnił również Zbigniewa Koźmińskiego ze stanowiska rzecznika prasowego, co jest akurat najmniejszą niespodzianką, bo obaj panowie od dawna toczyli boje na słowa. Kurator zapewnił, że od sekretarza generalnego Zdzisława Kręciny dostał zapewnienie, że w pozostałych kwestiach PZPN będzie funkcjonował normalnie.
Dziś Leo Beenhakker ma ogłosić kadrę na mecze z Czechami i Słowacją. Holender może pracować spokojnie. Jest jedynym pracownikiem PZPN, który nie podlega kuratorowi.
Masz pytanie, wyślij e-mail do autorów: m.kolodziejczyk@rp.pl, p.wilkowicz@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA