fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Moja Emerytura

Na jakie emerytury możemy liczyć

Rzeczpospolita
Świadczenia z OFE. W przyszłości dostaniemy w sumie, z ZUS i funduszu, od 30 do 60 proc. naszych ostatnich zarobków. W lepszej sytuacji będą ci, którzy długo płacili składki i późno zakończyli aktywność zawodową. Na ogół na więcej będą mogli liczyć mężczyźni
W niekorzystnej sytuacji są obecnie kobiety, które już od 2009 roku będą mogły przejść na emeryturę. Gdyby nie bessa, ich pierwsze świadczenie z drugiego filara (czyli z oszczędności zgromadzonych w OFE) mogłoby być wyższe. Na ich niekorzyść zadziałało też to, że w 2005 r. nie weszły w życie planowane wcześniej przepisy o tworzeniu tzw. funduszy B, które miały chronić kapitał w ostatnich latach przed przejściem oszczędzającego na emeryturę. Inna sprawa: osoby, które zdecydowałyby się na fundusz B, nie skorzystałyby na hossie giełdowej, która trwała do połowy ubiegłego roku.
Ale nawet jeśli od przyszłego roku kobiety zaczną pobierać świadczenie w postaci emerytury okresowej, to przez kolejnych pięć lat ich oszczędności pozostaną w funduszach. Gdy sytuacja na giełdzie się poprawi, wysokość świadczenia zacznie rosnąć. Zresztą pierwsze emerytury z OFE będą niewielkie nie dlatego, że trwa bessa, ale dlatego, że ludzie ci oszczędzali w OFE zbyt krótko.
[srodtytul]Mężczyznom jest lepiej[/srodtytul]
Przyjmując wiele uproszczeń, można powiedzieć, że kobiety z rocznika 1949, które zakończą karierę zawodową w przyszłym roku, otrzymają z OFE od kilkudziesięciu do ok. 100 zł miesięcznie. Mężczyźni, którzy przejdą na emeryturę pięć lat później, mogą spodziewać się trochę wyższych świadczeń – od 65 zł do ok. 400 zł miesięcznie. Resztę uzupełni ZUS. Dla pierwszych klientów OFE kończących karierę zawodową emerytura z części zusowskiej będzie bowiem znacznie większa niż z OFE. Przypomnijmy, że jeszcze przez kilkadziesiąt lat emeryci będą równocześnie pobierać świadczenia ze starego i z nowego systemu. Dotyczy to wszystkich, którzy rozpoczęli pracę przed 1999 r. i mają wyliczony kapitał początkowy.
Dopiero te osoby, które rozpoczęły karierę zawodową w 1999 r. i później, będą otrzymywały świadczenie wyłącznie z nowego systemu. Część emerytury pochodząca z ZUS teoretycznie zawsze powinna być nieco wyższa, bo więcej składek płacimy do ZUS niż do OFE. Ale jeśli wyniki funduszy emerytalnych będą wyższe niż waloryzacja składek według wskaźników wyliczanych przez ZUS, to świadczenia z obu filarów mogą się zrównać, a nawet te z OFE być może okażą się wyższe.
[srodtytul]Ważny jest czas oszczędzania[/srodtytul]
Reforma emerytalna zakłada, że świadczenia z nowego systemu będą niższe niż ze starego. Jak pokazują wyliczenia, przyszłe emerytury będą wynosić od 30 do 60 proc. naszych ostatnich zarobków. Niskie świadczenia dostaną przede wszystkim kobiety. Pracują bowiem krócej od mężczyzn, a oprócz tego mają okresy nieskładkowe, kiedy nie są odprowadzane składki do ZUS. Tak jest na przykład wówczas, gdy kobieta przebywa na urlopie wychowawczym. Nie bez znaczenia jest też fakt, że kobiety na ogół mniej zarabiają od mężczyzn.
Stopa zastąpienia, czyli relacja emerytury do zarobków w starym systemie wynosi przeciętnie ok. 60 proc. Jednak wysokość takiej emerytury ma niewielki związek z wpłacanymi wcześniej składkami. Dużo większe znaczenie miało średnie wynagrodzenie w gospodarce wyliczane przez GUS.Teraz w o wiele większym stopniu każdy sam odpowiada za wysokość swojej przyszłej emerytury. Nie może zresztą liczyć wyłącznie na ZUS i OFE. Każdy powinien dodatkowo oszczędzać na starość bez względu na to, czy istnieją zachęty podatkowe, czy nie.
Eksperci zalecają odkładanie minimum 10 proc. obecnego wynagrodzenia. Tylko to może sprawić, że po zakończeniu pracy zawodowej nie odczujemy gwałtownego pogorszenia standardu życia. Oczywiście, odkładać można także niższe kwoty, choćby kilkadziesiąt złotych miesięcznie. Jeśli zrobimy tak zaraz po rozpoczęciu aktywności, uzbieramy przez kilkadziesiąt lat wystarczający kapitał.
[srodtytul]Lepiej dłużej pracować[/srodtytul]
Pewne jest, że w lepszej sytuacji znajdzie się ten, kto zdecyduje się dłużej pracować. Każdy kolejny rok pracy wpływa na wzrost świadczenia, bo składki przekazywane do ZUS i funduszu emerytalnego dłużej są pomnażane. Do tego im później przejdziemy na emeryturę, tym krócej będziemy pobierać świadczenie, a więc będzie mogło być ono wyższe.
Pokazują to wyliczenia dr Anny Ruzik, eksperta Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych. Sprawdziła ona, jak zmieni się wysokość miesięcznej emerytury, jeśli ktoś zdecyduje się pracować dłużej o rok, dwa lata czy nawet 10 lat. W wyliczeniach zostało przyjęte, że emerytura, do której dana osoba jest uprawniona w wieku 60 lat, równa się kwocie x. W nowym systemie x otrzymuje się w uproszczeniu przez podzielenie kapitału zgromadzonego w pierwszym i drugim filarze przez średni dalszy okres trwania życia kobiet i mężczyzn.
Z wyliczeń wynika, że gdy osoba zakończy karierę zawodową o rok później, w wieku 61 lat, jej miesięczna emerytura będzie większa o 5,8 proc., a gdy przejdzie na emeryturę w wieku 62 lat – o 5,9 proc.W nowym systemie emerytalnym istnieją zatem zachęty do tego, by dłużej pracować. Każdy kolejny rok pracy zwiększa emeryturę. Osiągający wiek emerytalny nie powinniśmy więc szybko rezygnować z pracy, o ile oczywiście jest to możliwe.
[ramka][srodtytul]Niezbędne oszczędzanie na własną rękę[/srodtytul]
Dodatkowo można oszczędzać w trzecim filarze, czyli odkładać pieniądze na indywidualnych kontach emerytalnych (IKE) w jednej z instytucji finansowych (bank, towarzystwo funduszy inwestycyjnych, towarzystwo ubezpieczeniowe, dom maklerski).
W ramach trzeciego filaru działają też pracownicze programy emerytalne (PPE). Są one tworzone w zakładach pracy.
Istnieje także czwarty filar. Są to wszystkie inne formy oszczędzania, których celem jest zwiększenie przyszłego świadczenia emerytalnego. Może to być zarówno inwestycja w nieruchomość, dzieła sztuki, jak i każda inna. Można zdecydować się na fundusz inwestycyjny, lokatę bankową czy ubezpieczenie, bez ograniczeń narzucanych ustawą o IKE.
[srodtytul]Dla kogo emerytury od 2009 r.[/srodtytul]
Według ostatnich szacunków resortu pracy w przyszłym roku tylko ok. 1 tys. kobiet z rocznika 1949 może się zdecydować na emeryturę. Nie wszystkie panie będą miały prawo do świadczenia z drugiego filara. Zgodnie z przygotowanym projektem ustawy o emeryturach kapitałowych, jeśli na koncie kobiety jest za mało pieniędzy, by wypłacić emeryturę z drugiego filara, środki trafią do ZUS. Dotyczy to np. sytuacji, gdy kobieta przestała płacić składki lub nie była klientem OFE, tylko odziedziczyła oszczędności w funduszu po śmierci męża. Emerytury kapitałowej nie dostaną kobiety, które na koncie mają mniej niż 3,2 tys. zł.
[b]Po co ta reforma[/b]
Oszczędzanie w OFE wiąże się oczywiście z ryzykiem inwestycyjnym. Nowy system emerytalny trzeba było jednak stworzyć, żeby uciec od dużo większego ryzyka związanego ze zmianami demograficznymi i starzeniem się społeczeństwa. Stary system doprowadziłby do kryzysu finansów publicznych. Na jednego emeryta przypada bowiem coraz mniej pracowników. Dlatego nawet wysokie składki na ZUS nie wystarczyłyby na bieżące wypłaty świadczeń. [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA