Historia

Skutki praskiej defenestracji

bridgeman art library
Namiestnicy spadli z wysokości kilkunastu metrów, lecz bez większego uszczerbku na zdrowiu, gdyż lądowali na kupie odpadków. Ale uszczerbek na honorze cesarza był tym większy
Sposób prowadzenia polityki drogą wyrzucania przeciwników przez okno jest tyleż widowiskowy, co ryzykowny. Oczywiście niesie bezpośrednie ryzyko utraty zdrowia i życia przez wyrzucanych, ale i dla wyrzucających – w dalszej perspektywie – może się okazać niezbyt szczęśliwy. Sposób ów w wydaniu czeskim – „more Bohemico” – jest najlepszym przykładem.
Pojęcie defenestracja pochodzi od łacińskiego zwrotu „de fenestra”, czyli „przez okno”. Okno musi być usytuowane dostatecznie wysoko, aby wykorzystanie prawa grawitacji przyniosło defenestrującym korzyść, a defenestrowanym szkodę. Ale każda z trzech defenestracji praskich, choć fizycznie skuteczna, politycznie przyniosła efekt odwrotny do zamierzonego. Do pierwszej z nich doszło 30 lipca 1419 roku, kiedy siedmiu katolickich rajców tak rozeźliło swych husyckich kolegów, że ci wyrzucili ich z okna ratusza w Pradze. Figura śmierci, która ukazuje się na ratuszowej wieży podczas wydzwaniania godzin przez zegar, wywołuje tu nader konkretne skojarzenia. Ale 15 lat później rozjuszeni defenestracją katolicy dokonali pogromu husytów pod Lipanami, dowodząc, jak niezdrowe bywa pochopne otwieranie okien.
Trzeciej defenestracji dokonały prawdopodobnie zbiry z czechosłowackiej bezpieki, pozbywając się szefa dyplomacji Jana Masaryka, który był zawadą dla komunistów. Zwłoki zasłużonego dla Czechów polityka znaleziono 10 marca 1948 roku pod budynkiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych. W ciągu kilkudziesięciu lat CSRS usiłowano wyjaśniać tę śmierć samobójstwem, ale ludzie wiedzieli swoje, mówiąc z właściwym naszym sąsiadom humorem: – Jan Masaryk wyskoczył z najwyższego piętra budynku MSZ, zamykając za sobą okno! Śmiech jest rzeczą bardzo niezdrową dla tyranów... Druga defenestracja miała miejsce nad Wełtawą 23 maja 1618 roku, gdy z okna zamku na Hradczanach wyrzucono dwóch cesarskich namiestników oraz ich sekretarza. Dla fizyka jest to przypadek szczególnie ciekawy, bo każe brać pod uwagę nie tylko wysokość, z której się spada, ale i materię, na jaką upadek następuje. Choć bowiem defenestrowani spadali z wysokości kilkunastu metrów, to wyszli z opresji bez większego uszczerbku na zdrowiu, gdyż lądowali na kupie odpadków. Ale z tego względu uszczerbek na honorze i namiestników, i samego cesarza okazał się zbyt duży, aby puścić obelgę płazem. Stąd bitwa pod Białą Górą i cała wojna trzydziestoletnia.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL