fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Dziesięć przykazań sycylijskiego gangstera

Piotr Kowalczuk
Dobry mafioso nie może pożądać żony innego mafiosa, pić i grać w karty – wynika z mafijnego dekalogu
Salvatore Lo Piccolo, następca legendarnego capo di tutti capi Bernardo Provenzano, dał się schwytać z synem, dwoma innymi ojcami chrzestnymi, a co ważniejsze – z teczką pełną dokumentów księgowych, czyli „listą płac” i wykazem biznesmenów, którzy płacą haracz. W związku z tym kilkadziesiąt osób trafiło już za kratki. Teraz prokuratura ujawniła znajdujący się w tej samej teczce mafijny dekalog, wiele mówiący o obyczajowości i moralności sycylijskich gangsterów.
Kopie kodeksu honorowego znaleziono również przy innych schwytanych mafiosach, z czego wynika, że dokument ma na Sycylii moc obowiązującą. Jeżeli mafioso się do niego nie stosuje – grozi mu śmierć.
1. Nie spotykaj się w cztery oczy z członkiem innego klanu. Musi być świadek.
2. Nie pożądaj żony przyjaciół.
3. Nie wchodź w konszachty z glinami.
4. Nie chodź po knajpach i klubach, nie pij i nie graj w karty,
5. Musisz być na zawołanie, jeśli potrzebuje cię cosa nostra. Nawet gdy żona rodzi.
6. Przestrzegaj kategorycznie umówionych spotkań.
7. Szanuj żonę swoją.
8. Pytany przez bossa zawsze mów prawdę.
9. Nie przywłaszczaj pieniędzy przyjaciół i innych klanów.
10. Do cosa nostry nie ma wstępu:
a) posiadający w rodzinie członka organów ścigania,
b) kto zdradza żonę lub ktoś, kogo zdradza żona,
c) kto zachowuje się fatalnie i nie przestrzega wartości moralnych.
Sycylijska cosa nostra to jedyna z włoskich organizacji mafijnych (w Kampanii działa camorra, a w Kalabrii i Apulii ‘ndrangheta), w której istnieje niekwestionowany capo di tutti capi, mogący sobie pozwolić na formułowanie i wymuszanie nakazów. A w nich środki bezpieczeństwa mieszają się z dekretowaniem moralności.
Słabnąca cosa nostra postanowiła odwołać się do wartości rodzinnych i moralnych
Sycylijska mafia ma sztywną, piramidalną strukturę, w której każdy zna swoje miejsce. Ułatwia to capo di tutti capi rządzenie organizacją, ale z drugiej strony aresztowanie któregoś ze znaczniejszych bossów potrafi strukturę na pewien czas sparaliżować. Z ‘ndranghetą i camorrą policji trudniej walczyć, bo to luźne federacje, w których nie ma szefa, a klany działają niezależnie od siebie i nie zaprzątają sobie głowy moralnością.
Zdaniem włoskich ekspertów słabnąca i tracąca wpływy cosa nostra postanowiła odwołać się do wartości „rodzinnych” i moralnych, nadal żywych na konserwatywnej Sycylii. To powrót do romantycznej wizji mafiosa – człowieka niezłomnej lojalności i żelaznych zasad, wykreowanej bardziej przez filmy niż rzeczywistość.
Sycylijski mafioso ma być teraz wzorowym mężem, synem, „człowiekiem honoru” i cieszyć się powszechnym szacunkiem. To też rodzaj obrony przed panującą nadal na Sycylii kulturą macho, w której ukaranie zdrady małżeńskiej śmiercią jest jak najbardziej akceptowane społecznie, a dla „człowieka honoru” koniecznością. Inaczej straci twarz i szacunek. Tak poległo kilkuset mafiosów, a kilkudziesięciu, by się zemścić, zaczęło sypać. Zresztą ślady kultury macho można było znaleźć we włoskim prawie jeszcze w 1970 roku.
Kodeks karny przewidywał za „mord w obronie honoru” minimalne kary, a często sędziowie uniewinniali sprawców.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA