fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Unia Europejska

Europa walczy z dyskryminacją

Lewica postawiła na swoim. Bruksela chce zakazać wszelkiej dyskryminacji, w tym ze względu na orientację seksualną. Krytycy twierdzą, że takie przepisy są niepotrzebne.
Nowe przepisy miałyby zakazywać dyskryminowania ludzi ze względu na wiek, wyznanie, pochodzenie etniczne czy orientację seksualną. Nie obejmą dyskryminacji ze względu na płeć, bo ta jest już zakazana w innej unijnej dyrektywie. Nie będą też dotyczyły miejsca pracy, bo i tu Unia ma już odpowiednie przepisy. Chodzi przede wszystkim o „dostęp do dóbr i usług”.
– Z naszej analizy wynika, że w państwach członkowskich notuje się wiele przypadków dyskryminacji. Stąd propozycja całościowej dyrektywy – mówi „Rz” Katharina von Schnurbein, rzeczniczka Komisji Europejskiej. W jakich krajach jest najgorzej i z jakich powodów mieszkańcy UE są najczęściej dyskryminowani – nie wiadomo.
– Ocena nie została jeszcze upubliczniona – mówi rzeczniczka. Nie wiadomo także, jakich dziedzin dotyczyłby nowy zakaz dyskryminacji, bo szczegóły nowej dyrektywy są nadal przedmiotem dyskusji. Komisja obiecuje, że przepisy będą rozsądne.
– Zachowamy zasadę proporcjonalności – mówi rzeczniczka. Co to znaczy? Jeśli budynek jest stary i nie ma windy, a właściciel wynajmuje mieszkania na wyższym piętrze, to nie będzie można go pozwać do sądu za dyskryminowanie niepełnosprawnych i osób starszych. Wymóg równego dostępu mógłby dotyczyć wyłącznie nowych budynków mieszkalnych, z wyłączeniem tych budowanych w celach prywatnych.
Plany Komisji są zaskakujące, bo jeszcze miesiąc temu unijni urzędnicy oznajmili, że wycofują się z prac nad taką dyrektywą. Powodem był opór części państw członkowskich, przede wszystkim Niemiec, które boją się ogromnych kosztów ewentualnych odszkodowań. Jednak w poniedziałek w Parlamencie Europejskim w Strasburgu unijny komisarz sprawiedliwości ujawnił, że projekt powstaje.
– Każdy rodzaj dyskryminacji musi być zwalczany z równą determinacją – uzasadniał Jacques Barrot.
– Miesiące lobbowania i ciężkiej pracy dały rezultaty – cieszyła się Kathalijne Buitenweg, eurodeputowana zielonych. To jej ugrupowanie, a także liberałowie i socjaliści poparli apel do Komisji Europejskiej, by nie rezygnowała z antydyskryminacyjnych wysiłków. Pomysłodawczynią apelu była Liz Lynne, brytyjska liberałka. Według niej Unia musi mieć jedno prawo, a nie zestaw pojedynczych przepisów odnoszących się do płci i rasy. – Nie ma hierarchii dyskryminacji – tłumaczyła Lynne.
Oponenci w Parlamencie Europejskim twierdzą, że nowe przepisy są zbyt kosztowne
Przeciwko wypowiedzieli się polscy eurodeputowani z ugrupowań prawicowych – PiS, PO i LPR. – Dyskryminacja, to termin worek. Jeśli wydamy twarde przepisy, rozsadzą one unijny system prawny – mówi „Rz” Konrad Szymański. Jego zdaniem nowa dyrektywa będzie wykorzystywana przez różne „krzykliwe lobby”, z których najgłośniejszym jest – według europosła PiS – lobby homoseksualne.
Zdaniem niemieckich eurodeputowanych z CDU całościowe przepisy są niepotrzebne i kosztowne. Argumentują oni, że z dyskryminacją powinno się walczyć na szczeblu narodowym. – Jesteśmy za uwrażliwianiem na ten problem poprzez akcje informacyjne czy wymianę doświadczeń. Ale przeciw centralizacji kwestii prawnych na poziomie unijnym – oświadczył Thomas Mann z CDU. Niemcy proponowały, by Bruksela przygotowała wyłącznie dyrektywę o zakazie dyskryminacji osób niepełnosprawnych. Ale lobbing lewicy okazał się silniejszy. Nie oznacza to końca sporu. Projekt musi być przyjęty przez większość państw członkowskich, a potem przez większość w Parlamencie Europejskim.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA