fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Sędzia Howard Webb na ustach polityków

Czy Donald Tusk, krytykując angielskiego sędziego, mówił jako kibic czy jako szef rządu
Premier Donald Tusk, zapytany po meczu z Austrią o swoje odczucia, stwierdził, że jak każdy kibic „chciał zabić” sędziego Howarda Webba, który przyznał drużynie gospodarzy karnego w ostatnich minutach. Zdaniem premiera decyzja ta była „wyjątkowo szpetna”. Wypowiedź Tuska odbiła się szerokim echem w światowej prasie. Szczególnie angielskie gazety zarzucały mu, że swoimi słowami przyłączył się do kibiców, którzy grożą sędziemu.
W kraju do komentowania wypowiedzi premiera wzięli się politycy i podzieliła ich kwestia, czy Donald Tusk wypowiadał się wtedy jako kibic czy szef rządu.
– To były słowa kibica. Pan premier chciał się podzielić swoimi emocjami. Nie wierzę, że ktoś mógł potraktować to dosłownie – powiedział „Rz” minister sportu Mirosław Drzewiecki, któremu również dostało się od gazet za to, że nazwał Webba oszustem, a nie sędzią. – My też jesteśmy tylko ludźmi i w chwilach olbrzymich emocji także im ulegamy – mówił. Szefa rządu bronił też Zbigniew Chlebowski (PO), który jego wypowiedź określił mianem skrótu myślowego.
Opozycja jest w tej sprawie podzielona. – Nie znajduję w sobie siły, żeby krytykować Donalda Tuska za te słowa. Człowiek jest człowiekiem, i tyle – mówił w TVN minister w Kancelarii Prezydenta Michał Kamiński podkreślając, że wszyscy ulegli wtedy emocjom.
Nieco innego zdania jest poseł SLD Jerzy Wenderlich, który uważa, że Tusk w momencie, gdy mówił przed kamerami, że „chciał zabić”, był przede wszystkim premierem, a dopiero później kibicem. Podobnego zdania jest jego partyjny kolega Wojciech Olejniczak, który uważa, że premier swoimi słowami poszedł „troszeczkę za daleko”.
Chciałem zabić, dobrze wiecie kogo. Jak każdy polski kibicDonald Tusk Premier
– Zastanawiam się tylko, co by się działo w Polsce, gdyby takie zdanie wyrwało się poprzedniemu premierowi Jarosławowi Kaczyńskiemu – powiedział z kolei Joachim Brudziński (PiS) w Radiu Zet.
Wszyscy politycy zgodnie za to potępiają autorów listów z pogróżkami adresowanych do angielskiego sędziego. – Tu kibice rzeczywiście poszli za daleko, trzeba się z tego wycofać, emocje nie mogą przesłaniać rozsądku – mówił Chlebowski.
Tymczasem ofiarą fali niechęci do sędziego Webba padł zupełnie inny człowiek. 62-letni Howard Webb (zbieżność imienia i nazwiska przypadkowa), inżynier elektryk, blisko dwa razy starszy od sędziego, którego w ogóle nie zna, mieszka w Rotherham w pobliżu Sheffield w północnej Anglii i zajmuje się świetlną sygnalizacją uliczną.Kibice pomylili go z arbitrem i na jego e-mail zaczęły przychodzić wiadomości z pogróżkami. Policja musiała więc, w trosce o jego bezpieczeństwo, przyznać mu ochronę.
Policja już wcześniej postanowiła zadbać o bezpieczeństwo „prawdziwego” Howarda Webba i jemu również przyznała ochronę.
Niektórzy na całej sytuacji postanowili po prostu zarobić. W Internecie można już kupić koszulki i inne gadżety z podobizną sędziego i różnymi, często niewybrednymi, komentarzami. W Warszawie na rogu ulic Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej stanęła olbrzymia reklama jednej z firm, na której widnieje podobizna Howarda Webba i podpis: „tego pana nie obsługujemy”.
masz pytanie, wyślij e-mail do autora
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA