fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

George W. Bush: nie żałuję inwazji na Irak

Administracja George'a W. Busha domaga się zarezerwowania w budżecie na 2009 rok 712 milionów dolarów na tarczę antyrakietową
AFP
Podczas spotkania z kanclerz Angelą Merkel prezydent USA bronił swej decyzji. Pogroził też Iranowi
Wczorajszy poranek George W. Bush rozpoczął od przejażdżki na rowerze. Jeździł po wzgórzach wokół barokowego zamku Meseberg pod Berlinem, po czym zrelaksowany wystąpił obok Angeli Merkel na konferencji prasowej. Dziękował za zaproszenie do „skromnej chaty nad jeziorem“ i chwalił szparagi, które mu zaserwowano. Potem bronił inwazji na Irak.
Nikt w Berlinie nie czekał na Busha z otwartymi ramionami
– Decyzja o pozbawieniu władzy Saddama Husajna była konieczna. Świat stał się bardziej bezpieczny – odpowiedział na pytanie, czy nie żałuje twardej retoryki używanej w przeszłości wobec Iraku. Wspomniał o tym zresztą w wywiadzie dla dziennika „The Times“, dodając, że taka retoryka mogła się przyczynić do powstania wizerunku „faceta spragnionego wojny“. – Patrząc z perspektywy czasu, odnoszę wrażenie, że mogłem użyć innej retoryki i innego tonu – powiedział dziennikarzom „Timesa”. Gazeta skomentowała: „Bush zaczyna mówić jak gołąb”.
Po rozmowach z Angelą Merkel Bush powrócił jednak do dawnej retoryki. – Wszystkie opcje są na stole – tłumaczył konieczność sięgnięcia po zdecydowane środki, jeżeli Teheran nie ulegnie międzynarodowej presji w sprawie swego programu atomowego.
Bush spędził w Niemczech kilkadziesiąt godzin w ramach ostatniej europejskiej podróży w charakterze szefa państwa. Stamtąd wczoraj poleciał do Włoch.
W Berlinie nikt nie czekał na niego z otwartymi ramionami. – Nie będzie mi go brakowało – powiedział Eckard von Klaeden, rzecznik ds. polityki zagranicznej CDU, partii Angeli Merkel. Politycy SPD byli jeszcze bardziej krytyczni, a były szef dyplomacji Hans-Dietrich Genscher oskarżył Busha, że uczynił wszystko, by zwiększyć dystans między Europą i Stanami Zjednoczonymi.
„Nie było nawet żadnych protestów przeciwko wizycie amerykańskiego prezydenta” – zauważyły niemieckie media, traktując to jako wyraz najwyższej pogardy dla Busha ze strony jego zagorzałych przeciwników.
To przecież on wywoływał w Niemczech największe emocje i traktowany był przez zdecydowaną większość społeczeństwa niemal jak wróg. Tak było za rządów Gerharda Schrödera, który nie poparł wojny w Iraku, i tak jest pod rządami Merkel. Za fasadą wzajemnych zapewnień o zrozumieniu, przyjaźni i konstruktywnej współpracy Berlin i Waszyngton dzieli nadal morze nieufności. Niemcy są przeciwne członkostwu Gruzji i Ukrainy w NATO w przewidywalnej perspektywie i inaczej niż USA chcą rozwiązać problem Iranu.
reuters
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA