fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sylwetki

Rajd rozkręca Mikołajki

Burmistrz Mikołajek, Piotr Jakubowski
Fotorzepa, Jak Jakub Dobrzyński
Iwona Trusewicz
Burmistrz zaryzykował. W miesiąc zbudował tor wyścigowy za 15 procent rocznego budżetu. Wygrał dla Mikołajek światową imprezę, jakiej w Polsce nie było
Kibice, którzy dziś zjechali do miasta na 65. Rajd Polski, rezerwują noclegi na przyszły rok. W końcu stycznia burmistrz Mikołajek Paweł Jakubowski i Andrzej Witkowski, prezes Polskiego Związku Motorowego, podpisali umowę gwarantującą mazurskiej gminie organizację Rajdu Polski do 2014 r. W latach 2009, 2011 i 2013 rajd będzie jedną z 12 światowych eliminacji mistrzostw świata.
Grabówka leży w pagórkowatej, piaszczystej okolicy Mikołajek. Przy żelaznym krzyżu w środku wsi odskakuje w lewo szutrowa droga do Dąbrówki. Sołtys Bolesław Szymczyk zdążył zobaczyć tylko dwa rajdowe auta, które w tumanach kurzu przemknęły po jego oknami.
Dom sołtysa stoi na samym łuku drogi, z której w sobotę zaczyna się drugi odcinek specjalny (popularny oes) w 65. Rajdzie Polski, eliminacji mistrzostw Europy FIA (Międzynarodowa Federacja Samochodowa). Grabówka, jak większość mazurskich wiosek, historię ma długą i burzliwą. Liczy sobie pół tysiąca lat, ale takiej imprezy jeszcze tu nie widziano. Rajd to dla wioski kurz, hałas i zablokowane wyjazdy. Dla Mikołajek i lokalnego biznesu – czas wielkich żniw. W ciągu trzech dni imprezę obejrzy ponad 100 tysięcy ludzi. Dawno zarezerwowane są miejsca w hotelach, pensjonatach i kwaterach, nie tylko w samym mieście, ale i okolicznych gminach.
W oddalonym o 5 km od Mikołajek Folwarku Łuknajno mieszkają kibice i rajdowcy. Rankiem ryk samochodów zagłusza ptasi chór znad jeziora, które jest rezerwatem biosfery wpisanym na listę UNESCO. Wyremontowany XIX-wieczny dwór pęka w szwach. – Mamy 20 miejsc, ale mieścimy 25 osób. Pokoje na ten weekend były od dawna zarezerwowane. Jeden z gości już zarezerwował miejsca na przyszły rok – mówi Justyna Dziak prowadząca pensjonat.
– Rok temu pod koniec rajdu na jednej z trzech stacji benzynowych zabrakło benzyny, w wiosce żeglarskiej nie było miejsca przy pomostach dla cumujących jachtów. Restauratorzy mówili mi, że w trzy dni zarobili tyle, ile normalnie w miesiąc. Tadeusz Gołębiewski, właściciel naszego największego hotelu, latał helikopterem nad trasą. Po locie zdecydował, że zainwestuje w sztuczny stok narciarski w hali, by jeszcze podnieść atrakcyjność swojego hotelu. Inwestorzy wciąż mnie pytają o wolne tereny, rosną wpływy z podatków – wylicza korzyści z organizowanego po raz trzeci rajdu Piotr Jakubowski, burmistrz Mikołajek.
W tym roku Jakubowski poważył się na inwestycję, która otworzyła mazurskiemu miasteczku drogę do imprezy z najwyższej światowej półki. – Za rok, między 26 a 29 czerwca, do malutkich Mikołajek zjedzie mistrz świata Sebastian Loeb i inni utytułowani zawodnicy ze swoimi stajniami, sponsorami itp. Poza epizodem w 1973 r. jeszcze nigdy nie mieliśmy w Polsce eliminacji mistrzostw świata w rajdach samochodowych. Motorowe federacje się o nie biją, dlatego FIA zdecydowało, że będą się odbywały w tych samych miejscach co drugi rok. Robią je m.in. Australia, Japonia, Meksyk, Szwecja, Francja, Niemcy – cieszy się Andrzej Witkowski, prezes PZM.
Zapytany, dlaczego wybrał właśnie Mikołajki, Witkowski przyznaje, że byli też inni kandydaci, m.in. Olsztyn i Mrągowo. Mikołajki miały trzy atuty: otwarty i chętny do współpracy samorząd, bogatą bazę hotelowo-gastronomiczną z lądowiskiem helikopterów i dużo szutrowych dróg. – FIA ma już dosyć ścigania się na asfaltach. Dlatego atutem są szutrowe drogi w ciekawym terenie. A takich w okolicach Mikołajek nie brak – dodaje.
Żeby ściągnąć najlepszych kierowców do Polski, PZM wpłacił 100 tys. euro do FIA, a samorząd Mikołajek wyłożył 4 mln zł na superoes. Szutrowy tor długości 2,5 km powstał w niecały miesiąc w Prawdowie pod Mikołajkami. Główny wykonawca, firma z Pisza, zniwelował 100 tysięcy metrów sześciennych ziemi, wylał 5 km betonowych torów, ustawił 2,5 km aluminiowych barier.
Tempo inwestycji odbiegało od polskich standardów. W marcu pagórkowaty teren burmistrz dostał w 10-letnie użyczenie od Polskiej Akademii Nauk. Ziemię odrolnił, a radni szybko uchwalili zmianę planu zagospodarowania przestrzennego. Równie sprawnie ogłoszono i rozstrzygnięto przetarg na wykonanie. Robotnicy weszli na budowę na początku maja, choć powinni to zrobić 13 czerwca, kiedy zmiana planu się uprawomocni. Ale wtedy byłoby już po rajdzie...
– Zaryzykowałem – przyznaje Piotr Jakubowski. – Inaczej nie wygralibyśmy dla Mikołajek mistrzostw świata. Superoes to warunek, jaki stawia FIA.
Kraje, które chcą oglądać u siebie Sebastiana Loeba, robią wszystko, by sprostać wymaganiom międzynarodowej federacji. W Portugalii burmistrz Mikołajek ze zdumieniem oglądał asfaltowy superoes, który gospodarze zbudowali na murawie 40-tysięcznego stadionu piłkarskiego. Tor kosztował milion euro. Po zawodach został rozebrany w kilka dni.
– My nie możemy sobie na takie marnotrawstwo pozwolić. Nasz tor zimą będzie służył do wyścigów sprinterskich dla narciarzy biegowych, latem będziemy tam organizować lokalne imprezy, a zarabiać na komercyjnym wypożyczaniu dla firm. Za rok na mistrzostwa świata, gdy splantujemy teren i staną trybuny, będzie to najpiękniejszy superoes w Europie – wylicza Jakubowski.
Tomasz Bartoś, dyrektor 65. Rajdu Polski, odbiera telefon za telefonem w zatłoczonym pokoju na piętrze hotelu Gołębiewski. Bartoś odwiedził już wiele światowych imprez rajdowych i przyznaje, że mikołajski tor jest wyjątkowy. Leży w pięknej, pofałdowanej okolicy, umożliwia równoległe ściganie dwóch samochodów i ma trudne ukształtowanie, gwarantujące efektowne hopy i zakręty. Całość oplatają aluminiowe bariery.
– W Mikołajkach bywam od 20 lat, bo moją drugą pasją poza rajdami jest żeglarstwo. Ta miejscowość przeszła niezwykłą przemianę. Z małego portu nad jeziorami zmieniła się w europejski kurort. Jest tu świetna baza noclegowa, bogata oferta handlowa i gastronomiczna. Przy tym miasto nie straciło nic z dawnego uroku – wylicza Bartoś.
Kwatera główna rajdu ulokowała się w hotelu Gołębiewski, biznesowej lokomotywie Mikołajek. Od 1992 r., kiedy to powstał, hotel kilka razy się rozbudował. Dziś ma 665 pokoi i przyjmuje ok. 1800 gości. Całe Mikołajki liczą 4700 mieszkańców. Przy hotelu są kompleksy basenów i spa, stadnina, przystań z własnym statkiem i lądowisko helikopterów. – Rok temu przyjęliśmy u siebie dziewięć helikopterów, którymi na rajd przylecieli zawodnicy i oficjele FIA. W tym roku także spodziewamy się przylotów. W hangarze jest główny punkt serwisowy rajdu. Z okien pokoi widać tor, bo teren przylega do hotelu. To wielka atrakcja. Goście już słyszeli, co tu się będzie działo za rok, i pytają o możliwość rezerwacji – mówi Alicja Dąbrowska-Giebień, dyrektor hotelu.
Budżet 65. Rajdu Polski to ok. 2,3 mln zł. Zarabiają nie tylko hotelarze, handlowcy, restauratorzy. Przy zabezpieczeniu trasy wiodącej przez 12 gmin i cztery powiaty pracuje prawie tysiąc osób. Organizatorzy postawili w gotowości 17 jednostek straży, 430 policjantów i wynajęli 17 karetek pogotowia.
– Pogotowie z pobliskiej gminy Wydminy okazało się droższe niż karetka z odległego o ponad 150 km Braniewa – opowiada Tomasz Bartoś.
Prawie 400 tys. zł kosztuje wykonywana po zakończeniu rajdu naprawa dróg. Sołtys Grabówki potwierdza: – Dla wioski rajd to korzyść, bo wszystkie dziury potem zalewają asfaltem.
Na rajdzie zyskują ci, którzy stawiają we wsiach grille dla kibiców, wynajmują łąki na parkingi. W Dąbrówce, dużej wiosce w gminie Orzysz, za torami kolejowymi na wzniesieniu jest jeden z naj-atrakcyjniejszych punktów obserwacyjnych.
– Organizatorzy zaproponowali mi, bym w sobotę postawiła grill dla tych, którzy przyjadą oglądać rajd. Musiałam odmówić, bo mam za mało pracowników – przyznaje właścicielka jedynego sklepu w Dąbrówce. Grill zorganizuje więc mieszkaniec Mikołajek.
Janusz Nowacki z Warszawy już w środę zacumował łódkę przy mikołajskiej kei. Drugi raz łączy pływanie po wielkich jeziorach z kibicowaniem rajdowi.
– Przypływamy tu z synem wcześniej, żeby w spokoju pobyć w Mikołajkach. Mamy ze sobą rowery, jeździmy oglądając trasę rajdu. Już nie mogę się doczekać tego, co będzie za rok, gdy ścigać się tu będzie Sebastian Loeb. Chcę teraz zarezerwować miejsce na cumowanie łodzi w przyszłym roku – opowiada.
Tomasz Bartoś i Piotr Jakubowski spodziewają się za rok 200 tysięcy kibiców. Termin i trasa rajdu zostały uzgodnione z wojewódzkim konserwatorem przyrody w Olsztynie. – O noclegi się nie martwię. W gminie budują się trzy duże kompleksy hotelowe. Wokół miasta stworzymy strefę parkingową. Będę rozmawiał z rolnikami, którzy chcieliby na to przeznaczyć swoje łąki. Miasto zorganizuje kibicom transport autobusowy na superoes – mówi burmistrz.
Tomasz Bartoś ma inny problem. – Na przyszłoroczne eliminacje mistrzostw świata spodziewamy się wielu kibiców ze Skandynawii, bo oni jeżdżą na wszystkie światowe wyścigi. Jak ich znam, to oszaleją, gdy zobaczą, ile u nas kosztuje alkohol. Dlatego myślimy o zorganizowaniu w Mikołajkach tymczasowej izby wytrzeźwień – mówi.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA