fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Sarkozy to typowy Francuz. Lubi Polaków

- Sarkozy od lat powtarza, że Polska to jedno z sześciu wielkich państw Europy. To nas zobowiązuje – mówi prof. Zdzisław Najder, kawaler francuskiej Legii Honorowej
Rz: Prezydenci Sarkozy i Kaczyński podpisali deklarację o partnerstwie strategicznym. Nie obawia się pan, że skończy się na otwarciu rynku pracy, a hucznie ogłaszane partnerstwo zostanie na papierze?
Zdzisław Najder: Popracujemy, zobaczymy. Ale to, że wizyta prezydenta Francji odbyła się dwa dni po zgłoszeniu przez Polskę i Szwecję projektu Partnerstwa Wschodniego, do którego Paryż odniósł się życzliwie, pokazuje, że jest pole do współpracy. A deklarację o strategicznym partnerstwie odbieram jako chęć wykorzystania wieloletniej przyjaźni do współpracy przy różnych projektach. To normalna praktyka w państwach Unii. Podpisanie deklaracji to dobry znak.
Dotychczas przyjaźń polsko-francuska nie przekładała się na konkretne projekty polityczne.
Jesteśmy w UE cztery lata. Dopiero uczymy się abecadła współpracy w UE. Niektórzy próbują przedstawiać wizytę Sarkozy’ego jako próbę osłabienia wpływów niemieckich. Ci, którzy tak mówią, nie rozumieją, jakie są reguły gry w Unii, gdzie każde państwo zwiększa swą siłę przez dobór możliwie największej liczby partnerów do współpracy, a nie przeciwstawianie się innym. Gdy przed dwoma laty pojawiały się w Warszawie głosy, że Polska powinna się zbliżać do Francji, by przeciwstawić się Niemcom, Francuzi pukali się w czoło. Ostatnie inicjatywy dyplomatyczne pokazują jednak, że zaczynamy odnosić sukcesy.
Prezydenci rozmawiali między innymi o Gruzji i Ukrainie, czyli z punktu widzenia Paryża bardzo odległych państwach. Sądzi pan, iż doszli do porozumienia, że Polska wesprze projekt Unii Śródziemnomorskiej w zamian za poparcie Partnerstwa Wschodniego?
Taka umowa o wymianie usług nie jest potrzebna. Popieramy projekt Francji, bo niby dlaczego UE nie miałaby współpracować z base- nem Morza Śródziemnego? Francję i inne kraje przekonujemy zaś, że warto pomóc naszym wschodnim sąsiadom. To nie jest handel, tylko przekonywanie do idei.
Popieramy projekt Francji. Dlaczego UE nie miałaby współpracować z basenem Morza Śródziemnego? - Zdzisław Najder, historyk
Jacques Chirac karcił Polaków za to, że nie siedzieli cicho. Teraz Sarkozy dziękuje za kompromis w sprawie traktatu lizbońskiego.
Takie podziękowania to normalne komplementy, które się mówi przy torcie. Ale bardzo dobrze, że takie słowa padają. Sarkozy powiedział, że nasz kraj jest jednym z sześciu wielkich państw Europy, co zresztą mówi od lat. Ja jednak traktuję te słowa również jako zobowiązanie: jesteście dużym państwem, ponosicie dużą odpowiedzialność i powinniśmy współpracować. Nie możecie udawać małego harcownika, któremu wszystko wolno.
Prezydent Francji deklaruje, że jest przyjacielem Polski. To też tylko utarty zwrot?
Sarkozy to typowy Francuz, a Francuzi zwykle lubią i cenią Polaków. Zresztą wielokrotnie dawali temu dowód w historii. Mało kto pamięta, że generał de Gaulle odmówił podpisania układu jałtańskiego z powodu Polski. Przeżyłem we Francji pierwsze dni stanu wojennego i nigdy tego nie zapomnę. Życzliwość Francuzów dla Polaków jest czymś tradycyjnym, choć nie zawsze przekłada się na realną polityczną pomoc. Ojciec Sarkozy’ego był Węgrem z pochodzenia, a przecież Węgrzy też ponoć lubią Polaków.
Profesor Zdzisław Najder jest historykiem literatury i politologiem. Był dyrektorem Rozłośni Polskiej Radia Wolna Europa.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA