fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Cztery lata za zabójstwo Przemyka

Fotorzepa, Rob Robert Gardziński
Osiem lat więzienia, zmniejszone na mocy amnestii o połowę - to wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie dla Ireneusza K., byłego zomowca, oskarżonego o śmiertelne pobicie Grzegorza Przemyka w 1983 r. O wyroku zdecydowały nowe materiały, nieznane wcześniej sądom
Prokurator żądał dla K. kary 10 lat więzienia, pomniejszonej o połowę z powodu amnestii. Ojciec Grzegorza Leopold prosił o "surowy i sprawiedliwy wyrok". Obrona chciała uznania sprawy za przedawnioną lub uniewinnienia podsądnego.
- Ireneusz K. był jednym z trzech milicjantów, którzy bili Grzegorza Przemyka w komisariacie MO. Przemyk został wręcz skatowany na komisariacie - uznał sąd.
Ireneusz K. nie wiedział, kim jest Grzegorz Przemyk. Jego zatrzymanie było przypadkowe i wiązało się z tym, że nie miał on przy sobie dowodu osobistego.
Sąd oparł się głównie na zeznaniach Cezarego F., kolegi Grzegorza Przemyka, który był razem z nim w staromiejskim komisariacie MO w Warszawie w 1983 r.
Zeznania milicjantów, że Przemyka nie bito na komisariacie, sąd uznał za niezasługujące na wiarę.
- 25 lat na to czekałem. Ale to jest miecz, a ręka gdzie? - powiedział Ojciec Przemyka Leopold nawiązując do tego, że K. był - w jego ocenie - jedynie wykonawcą poleceń osób sterujących systemem komunistycznym w Polsce.
Znajomy Grzegorza Igor Bieliński przyznał, że nie spodziewał się takiego wyroku, choć to, że oskarżony był w grupie osób, która biła, było ewidentne. - Pamięć o nim ani jako o ofierze systemu, ani jako o poecie, nie zginie - dodał.
Przyjaciółka matki Grzegorza Barbary Sadowskiej, Ligia Grabowska-Urniaż oceniła, że wyrok to "minimum sprawiedliwości historycznej". - Ciągle się zastanawiam, co trzeba zrobić z sumieniem, jaka indoktrynacja musi być, żeby młodzi ludzie, tylko rok starsi od niego, byli zdolni do czegoś takiego. Przecież dobrze wiedzieli, że katują niewinnego chłopca - powiedziała.
Ireneusz K. był do tej pory czterokrotnie uniewinniany. Ostatni wyrok Sąd Apelacyjny uchylił w czerwcu 2004 roku. Obecny, piąty proces, toczył się od 2004 roku. Ujawnienie nowych materiałów zdecydowało o wydaniu pierwszego skazującego wyroku dla K.
Uzasadniając nieprawomocny wyrok sędzia Monika Niezabitowska-Nowakowska mówiła, że sprawa była niezwykle trudna. Przypomniała, że w PRL podjęto próbę przerzucenia odpowiedzialności na inne osoby niż milicjanci.
12 maja 1983 r. 19-letni maturzysta Grzegorz Przemyk, świętujący wraz z kolegą Cezarym F. egzaminy, został zatrzymany przez funkcjonariuszy MO na warszawskim pl. Zamkowym, a następnie zabrany do komisariatu przy ul. Jezuickiej. Tam dyżurujący milicjanci skatowali go. Dostał ponad 40 ciosów pałkami po barkach i plecach oraz kilkanaście ciosów łokciem lub pięścią w brzuch. Przewieziony do szpitala, zmarł po dwóch dniach w wyniku ciężkich urazów jamy brzusznej. Pogrzeb Przemyka stał się wielką manifestacją sprzeciwu wobec władzy komunistycznej.
Ireneusz K. nie stawił się na ogłoszeniu wyroku. Oskarżony nie ma takiego obowiązku. jego adwokat zapowiedział apelację.
Źródło: ROL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA