fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Trzeba zmienić zasady opłacania egzaminatorów

Nauczyciele oczekują reformy systemu wynagradzania za ustne matury. Rozwiązaniem byłby inny sposób przeliczania godzin ponadwymiarowych
W opinii nauczycieli zasady płacenia za egzaminowanie na ustnych maturach są nieuczciwe. Powinno się ich wynagradzać za czas od rozpoczęcia egzaminu do jego zakończenia – czyli za tyle, ile faktycznie on trwa. Sytuację pogarsza fakt, że przy przeliczaniu przepracowanego czasu uwzględnia się tylko osoby, które zdawały, nie biorąc pod uwagę, że komisja musi czekać do końca czasu przeznaczonego na egzamin w danym dniu, na wypadek gdyby nieobecny uczeń jednak zdecydował się przyjść.
Obowiązujący system wynagradzania jest trudny. Rachunki się komplikują, jeśli nauczyciel w tym samym czasie ma zaplanowane i lekcje, i egzaminy. Dyrektorzy szkół się skarżą, że każdego egzaminatora trzeba rozliczać indywidualnie, z jego planem lekcji i protokołami z dnia matur w ręku. Po żmudnych wyliczeniach w jednej z dość dużych szkół w ubiegłym roku okazało się, że w sumie wszystkim nauczycielom trzeba zapłacić niewiele ponad 1 tys. zł.
Przeciwko określonemu przez MEN sposobowi obliczania wynagrodzenia za ustne matury występował Związek Nauczycielstwa Polskiego. W opinii ZNP sposób rozliczania pracy w komisjach maturalnych jest niezgodny z uchwałą SN z 22 marca 2007 r. (III PZP 1/07), nie ma podstaw prawnych i jest nieprawidłowy z punktu widzenia techniki przeprowadzania egzaminów. Nie można sztywno i arbitralnie przyjmować, ile trwa egzamin (zwłaszcza że przepisy mówią, że ma on trwać około 10, 15, 25 minut).
Zdaniem ZNP nie ma też podstaw do przeliczania egzaminu na 45-minutowe godziny lekcyjne, bo pozostawanie w dyspozycji pracodawcy przez określoną liczbę godzin, o którym stanowi art. 42 ust. 3 Karty nauczyciela, odnosi się do godzin zegarowych. Do obliczania wynagrodzenia trzeba stosować Kartę nauczyciela i regulamin wynagradzania w danej szkole, a nie rozporządzenie z 30 kwietnia 2007 r., które nie odnosi się do wynagradzania za pracę przy egzaminie. Apele ZNP nie przyniosły efektu.– Resort edukacji wciąż przypisuje sobie prawo do arbitralnego określania zasad wynagradzania za pracę przy maturach, chociaż w żadnym akcie prawnym taka kompetencja nie została ustalona – uważa Sławomir Broniarz, prezes ZNP.
Przyjęcie zasady, że wynagradza się faktyczny czas egzaminów, ma swoje wady.
– Istnieje pokusa, aby sztucznie je wydłużać, choć zapobiegać temu powinien dyrektor szkoły. Dlatego lepszym rozwiązaniem jest wynagradzanie egzaminatorów od przepytanej osoby. Taki system obowiązuje wśród nauczycieli akademickich i dobrze się sprawdza – uważa prof. Krzysztof Rączka z Uniwersytetu Warszawskiego.
– Nietrudno ustalić, ile trwał egzamin. Jego godzinę rozpoczęcia i zakończenia zapisuje się w dokumentacji. Nauczyciele, często z różnych szkół, nie są zainteresowani przedłużaniem dyskusji o ocenach, gdy za drzwiami stoi grupa uczniów czekających na wyniki – zapewnia Broniarz. MEN poinformowało nas, że w rządowym projekcie zmiany ustawy o systemie oświaty są propozycje dotyczące wynagradzania egzaminatorów za udział w przeprowadzaniu egzaminów maturalnych (w lutym trafił do Sejmu). W sprawie ustnej części egzaminu maturalnego zasada się nie zmienia. Można tylko mieć nadzieję, że MEN zaproponuje korzystniejszy niż teraz sposób obliczania godzin ponadwymiarowych.
Co tymczasem mogą zrobić niezadowoleni nauczyciele? W ubiegłym roku sprawy o wynagrodzenia za matury trafiły do sądów m.in. w Wielkopolsce i Małopolsce. Niewykluczone, że tak będzie i teraz. Tyle że nauczyciel musi w takiej sytuacji wystąpić przeciwko swojemu dyrektorowi. Decyduje się na to niewiele osób.
W sprawie wynagradzania nauczycieli na ustnych maturach już dwukrotnie interweniowaliśmy u ministra edukacji. W ubiegłym roku uzyskaliśmy odpowiedź, że w Sejmie jest poselski projekt zmiany ustawy o oświacie, w którym znajduje się uregulowanie zasad wynagradzania nauczycieli pracujących przy maturach. Do jej uchwalenia jednak nie doszło i problem pozostał. Daliśmy się zwieść obietnicom, że sprawa zostanie załatwiona. Tak się jednak nie stało. Ministerstwo powtórzyło w tym roku stare zasady wynagradzania, a przecież można było przewidzieć, że spotkają się z dezaprobatą. Nie podjęto zatem żadnych prób znalezienia innego, kompromisowego rozwiązania.
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: m.januszewska@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA