fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Spółki za prywatyzacją

Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński
Średnie państwowe firmy gwałtownie szukają pieniędzy na rozwój. Mają zgody załóg na prywatyzację, są chętni inwestorzy, brak im jedynie decyzji Ministerstwa Skarbu
W takiej sytuacji są m.in. Kieleckie Kopalnie Surowców Mineralnych, Stomil Bydgoszcz, dwa Cefarmy, warszawski i białostocki. Mimo zapowiedzi przyspieszenia prywatyzacji nie mogą się na nią doczekać, choć jej brak ogranicza rozwój.
Kieleckie Kopalnie w ciągu ostatniego roku zwiększyły przychody o ponad 60 proc., mają blisko 20-procentową rentowność. Potrzebują kilkunastu – kilkudziesięciu milionów złotych na zakup strategicznych złóż surowców. – Najlepiej byłoby pozyskać je poprzez giełdę – mówi „Rz” Ryszard Gądek, prezes spółki.
Ministerstwo Skarbu przyznaje, że nie ma merytorycznych przeciwwskazań do prywatyzacji kopalni w trybie oferty publicznej, ale nie podjęło dotąd wiążącej decyzji. Spółka trafiła na razie do „poczekalni”, na listę firm, które mogą być prywatyzowane przez giełdę lub z udziałem inwestora strategicznego. A czas działa na jej niekorzyść. Złoża mogą podkupić konkurenci, a i wyniki w kolejnych latach mogą już rosnąć w wolniejszym tempie (ze względu na konieczność eksploatacji coraz głębszych pokładów.
Na przyspieszenie ministerialnych procedur liczy też Stomil Bydgoszcz, państwowy producent wyrobów gumowych. Jest na nie rynek, jednak by firma mogła zwiększyć asortyment i moce produkcyjne, potrzebuje m.in. inwestycji w nowy park maszynowy, co oznacza wydatki rzędu kilkudziesięciu milionów złotych. Z nieoficjalnych informacji wynika, że firma jest już na etapie zaawansowanych rozmów z inwestorem z Włoch. Wycenę Stomilu zapowiadano na marzec, jednak wciąż do niej nie doszło. – Żeby prywatyzacja tych firm była realna jeszcze w tym roku, Ministerstwo Skarbu musiałoby podjąć decyzje, np. o ogłoszeniu zaproszeń do rozmów jeszcze w maju – mówi Tomasz Rudawski, prezes spółki doradczej Access. – Jeśli ogłoszenie ukaże się w czerwcu, to w tym roku sprawy nie uda się zamknąć.
Zakładami Chemicznymi Rudniki interesuje się kilka dużych spółek z branży. Prywatyzację tej firmy zapowiadano już na 2007 r., ale w czteroletnim planie MSP założono ją dopiero w 2009 r. Analizy ruszyły dopiero trzy miesiące temu. Prywatyzacja KolTramu była zapowiadana już na początku 2007 r. I nic. Jednak symbolem niekonsekwencji państwowego właściciela i prywatyzacji, która od końca lat 90. nie może znaleźć finału, są: warszawska Centrala Farmaceutyczna i Cefarm Białystok. Na tę drugą firmę ostrzą sobie zęby wszyscy giełdowi hurtownicy, ale zapowiadane ogłoszenie o zaproszeniu do rokowań nadal nie pojawiło się na stronie MSP.
Tradycją kolejnych rządów przy ogłaszaniu planów prywatyzacji stały się deklaracje, że oprócz wielkich transakcji dojdzie do wyprzedaży firm małych i średnich. I na tym się kończyło.
– Kolejni ministrowie, niezależnie od dobrych chęci, obawiają się podejmowania kontrowersyjnych decyzji, bo można je potem zakwestionować – mówi Tomasz Rudawski z Access. – Problemem jest też brak wykwalifikowanych kadr w Ministerstwie Skarbu. Wielu urzędników średniego szczebla straciło pracę przy zmianach politycznych, dodatkowo wielu z nich postawiono zarzuty w związku z prywatyzacjami z lat ubiegłych.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA