fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dzień w dzień z Wojaczkiem

Zbiory Instytutu Mikołowskiego
Nigdy się nie mądrzył, zawsze zachowywał się naturalnie. Nie było w nim żadnej sztuczności. Klepał mnie po plecach i szedłem z nim, o nic nie pytając. Ufaliśmy sobie - mówi Bolesław Nowicki.
RZ: Kiedy poznałeś Wojaczka?Bolesław Nowicki: Zaraz po jego debiucie. Przedstawili nas sobie moi kumple-poeci. Od razu się polubiliśmy.A kto był tym łącznikiem?Nie pamiętam dokładnie, ale mógł to być Styczeń, Coriolan, Chaciński albo Dyczek. Zawsze trzymaliśmy się grupą, a Rafał lgnął do tego środowiska. Choć prawdę mówiąc, wszyscy lgnęliśmy do siebie.Gdzie najczęściej spotykaliście się z Rafałem?W Klubie Związków Twórczych i w Empiku. Tam zresztą spotykałem się nie tylko z Rafałem, ale z całą naszą bandą pijaków. Wódkę piliśmy nawet w Empiku, mimo że obowiązywał tam surowy zakaz. Przynosiliśmy więc ją ze sobą, chowaliśmy pod stołem i nalewaliśmy do literatek po wodzie mineralnej. Oczywiście kelnerki, które tam pracowały, wiedziały o tym, ale przymykały oko, bo nas lubiły. Empik był zamykany o godz. 19 czy 21, więc szliśmy do Klubu Związków Twórczych albo do Klubu Dziennikarza, który był obok. A po ich zamknięciu kontynuow...
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA