fbTrack

Świat

Włoskie marzenie o stabilizacji

AFP
Rozmiary zwycięstwa Berlusconiego Włosi przyjęli z zaskoczeniem, ale i zadowoleniem. W komentarzach przeważa opinia, że Włochy stanęły przed niepowtarzalną szansą - analiza Piotra Kowalczuka
Powszechne zaskoczenie zdecydowaną wiktorią koalicji Silvio Berlusconiego to efekt potęgi lewicowej propagandy i lewicowych mediów. Gdy zgodnie z ustawą wyborczą 29 marca opublikowano ostatnie sondaże, centrolewica Waltera Veltroniego była o 6-9 punktów w tyle. Już dwa dni potem lewicowy tam-tam zaczął bębnić w całej Europie, że Veltroni goni, dogania i przegania. Uwierzyli wszyscy łącznie z Berlusconim.
Zwycięstwo koalicji Berlusconiego włoscy komentatorzy tłumaczą splotem przyczyn, głównie rozczarowaniem elektoratu do rządów lewicy po dwóch latach ciągłych kłótni koalicji Prodiego. Argumentują, że w obliczu głębokiego kryzysu gospodarczego wyborcom zależało przede wszystkim na spokojnych, trwałych rządach i uznali, że Berlusconi, który jako jedyny powojenny premier przetrwał całą kadencję, daje lepsze gwarancje. Musiało temu towarzyszyć przekonanie, że lepiej z kryzysu wyprowadzi Włochy genialny biznesmen o zaszarganej opinii niż charyzmatyczny Veltroni, który całe życie był na partyjnej, państwowej czy miejskiej pensji. Swoje musiała też zrobić wrodzona delikatność Veltroniego, którą wyborcy wzięli najpewniej za przejaw słabości i niezdecydowania. Wreszcie, i kto wie czy nie najważniejsze, wszyscy wskazują, że w sukcesie koalicji Berlusconiego ogromny udział miał znakomity wynik Ligi Północnej – aż 8,3 proc. Liga, co wypomina jej europejska prasa, postawiła na strach Włochów przed nielegalnymi imigrantami obiecując politykę twardej ręki. 40 procent przestępstw popełniają tu stanowiący 5-7 proc. mieszkańców imigranci, głównie nielegalni. Specyfika włoskiego dziennika telewizyjnego polega na tym, że w 15 minucie zaczyna ociekać krwią, coraz częściej ofiary cudzoziemca. Ale sukces Ligi wynika w pierwszym rzędzie nie z niechęci do cudzoziemców, a głównie z tego, że stawia na federalizm i decentralizację. Chodzi o to, by podatki ściągane w regionie były głównie tam konsumowane, co zyskało Lidze mnóstwo głosów na bogatej północy. Bo właśnie na północy wypracowywane są pieniądze na wywóz neapolitańskich śmieci czy wsparcie biednego południa. Niestety, z pieniędzy tych cieszą się głównie mafia i skorumpowane miejscowe władze. Poza tym Liga tradycyjnie agitowała za ograniczeniem budżetu centralnych władz w Rzymie, co po ujawnieniu horrendalnych nadużyć w książce „Kasta“ musiało trafić na szczególnie podatny grunt.
Wynik wyborów tchnął w zrezygnowanych i pogrążonych apatii Włochów nieco optymizmu. Nawet lewicowa „La Repubblica“, której sędziwy założyciel Eugenio Scalfari jeszcze w niedzielę wyzywał Berlusconiego od reklamiarzy i komiwojażerów, napisała, że „teraz mamy podstawę do przeprowadzenia konsekwentnej modernizacji kraju“. „Corriere della Sera“ zatytułowała artykuł redakcyjny: „Wielka szansa“, a organ włoskich biskupów „Avvenire“ – „Niech rozpocznie się nowa epoka“. Chodzi o to, że z parlamentu znikła radykalna lewica (komunistów nie ma po raz pierwszy od 60 lat), nie weszła radykalna prawica, a z wyborów wyłoniły się dwie wyraziste i umiarkowane ugrupowania, dysponujące ponad 80-procentową większością, co zbliża Włochy do stabilnego dwupartyjnego systemu brytyjskiego. Poza tym Veltroni i Berlusconi przyrzekli sobie współpracę przy przeprowadzaniu najważniejszych reform.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL