fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Hamilton najszybszy w Kanadzie

AFP
Lewis Hamilton przerwał serię zwycięstw Nico Rosberga i po dwóch wyścigach przerwy wrócił na najwyższy stopień podium. Mercedes zdobył czwarty dublet w sezonie 2015.

Wyścig o Grand Prix Kanady nie należał do najbardziej pasjonujących, ale po chaosie z Monako Hamilton potrzebował spokojnego, normalnego weekendu. Przed dwoma tygodniami błąd strategiczny pozbawił go niemal pewnego triumfu w ulicznym wyścigu, a Rosberg odniósł drugie zwycięstwo z rzędu i zbliżył się do niego na 10 punktów. W Montrealu urzędujący mistrz świata nie pozostawił jednak rywalom żadnych złudzeń: po starcie z pole position oddał prowadzenie tylko na jedno okrążenie, w czasie zmiany opon.

– Czy potrzebowałem tego? Oj tak – cieszył się na mecie Hamilton. Tor na wyspie Notre Dame, gdzie w 1976 roku wioślarze i kajakarze walczyli o olimpijskie medale, a w 2008 roku Robert Kubica słuchał Mazurka Dąbrowskiego po swoim jedynym triumfie w Formule 1, zawsze był szczęśliwy dla Lewisa. Rok przed Polakiem Hamilton odniósł tu swoje pierwsze zwycięstwo w Grand Prix, a później dołożył jeszcze dwa triumfy. Ten jest czwarty i bardzo ważny, bo dzięki niemu kierowca Mercedesa opanował sytuację w mistrzostwach i odskoczył od Rosberga na 17 punktów.

– Goniłem jak szalony, ale nie byłem w stanie się zbliżyć – komentował Rosberg, który w drugiej fazie wyścigu tracił nieco ponad sekundę do zespołowego partnera, ale nie zdołał znaleźć się na tyle blisko, by przypuścić atak. Obaj kierowcy Mercedesa mieli drobne problemy z hamulcami i musieli oszczędzać benzynę, by zmieścić się w regulaminowych 100 kilogramach paliwa na cały dystans wyścigu, ale i tak pokonali trzeciego na mecie Valtteriego Bottasa z Williamsa o 40 sekund.

Po raz pierwszy w tym sezonie na podium zabrakło kierowcy Ferrari. Kimi Raikkonen startował z trzeciego pola, ale zaprzepaścił swoje szanse tuż po pierwszej zmianie opon. Fin obrócił samochód na wyjeździe z nawrotu, stracił pozycję na rzecz swojego rodaka i na mecie był czwarty – jedno miejsce przed zespołowym partnerem Sebastianem Vettelem. Niemiec pojechał świetny wyścig, bo po defekcie samochodu w kwalifikacjach i karze za wyprzedzanie przy czerwonej fladze ruszał do wyścigu z osiemnastego pola i odrobił aż trzynaście pozycji.

Przed weekendem w Kanadzie Ferrari wprowadziło poprawki w swoich jednostkach napędowych, ale przygody obu kierowców Scuderii uniemożliwiły sprawdzenie, czy czerwone samochody są w stanie zagrozić Mercedesowi. – Nie zobaczyliśmy prawdziwego tempa Ferrari i musimy na to poczekać do kolejnego wyścigu – stwierdził Hamilton. Jego przewaga nad Vettelem, lepszym z duetu włoskiej ekipy, wynosi jednak aż 43 punkty i wszystko wskazuje na to, że obrońca tytułu może spać spokojnie.

Po wypadzie do Kanady kierowcy wracają do Europy: kolejna, ósma runda sezonu 2015 odbędzie się za dwa tygodnie w Austrii. Tam do akcji wrócą także serie towarzyszące Formule 1: GP3 z udziałem Artura Janosza i Aleksandra Bosaka, a także Porsche Supercup z Robertem Lukasem i Kubą Giermaziakiem, który w najbliższy weekend jako pierwszy Polak w historii wystąpi w legendarnym maratonie 24h Le Mans.

Wyniki Grand Prix Kanady:

1. Lewis Hamilton (Wielka Brytania, Mercedes) 1:31.53,145

2. Nico Rosberg (Niemcy, Mercedes) strata 2,285 sekundy

3. Valtteri Bottas (Finlandia, Williams Mercedes) strata 40,666 sekundy

Klasyfikacja kierowców:

1. Hamilton 151 pkt.

2. Rosberg 134 pkt.

3. Sebastian Vettel (Niemcy, Ferrari) 108 pkt.

Klasyfikacja konstruktorów:

1. Mercedes 285 pkt.

2. Ferrari 180 pkt.

3. Williams Mercedes 104 pkt.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA