fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

PO odpowiada niezadowolonym wyborcom

Izabela Katarzyna Mrzygłocka
Facebook
- W chwili ogłaszania wyników wyborów czułam to samo, co Ty – złość - odpowiada młodemu, rozczarowanemu wyborcy PO wiceszefowa klubu parlamentarnego tej partii Izabela Katarzyna Mrzygłocka.

Wiceszefowa parlamentarnego klubu PO Izabela Katarzyna Mrzygłocka zdecydowała się odpowiedzieć na głosy oburzenia, które w otwartych listach do partii wyrażali młodzi i niezadowoleni wyborcy PO. Posłanka odpisała jednemu z nich.

"Nie zamierzam mówić Ci o tym, że nic się nie stało. Nie będę wmawiać, że wynik wyborczy nie jest przegraną Platformy. Szanujmy się nawzajem. Chcę Ci przede wszystkim podziękować za głos oddany na Bronisława Komorowskiego i za podzielenie się z opinią publiczną swoim wkurzeniem. Prawdę mówiąc, w chwili ogłaszania wyników wyborów czułam to samo, co Ty – złość" - napisała posłanka PO. "Możemy ten wynik uważać za niesprawiedliwy. Ale przede wszystkim, musimy go uszanować. Taka jest wolna Narodu. Kropka. Czarna, smutna, lecz kończąca temat" - czytamy dalej w jej liście.

Mrzygłocka na przykładzie Wałbrzycha, z którego pochodzi, próbuje pokazać jak wiele PO udało się w ciągu swoich rządów osiągnąć. "Rządy Platformy przywróciły mieszkańcom Wałbrzycha i Ziemi Wałbrzyskiej wiarę w lepszą przyszłość. Dały nadzieję. Więcej – działania naszych samorządowców, prezydenta Szełemeja, aktywnej grupy parlamentarzystów sprawiły, że mieszkańcy widzą wokół siebie realne zmiany: wyremontowane ulice, lepiej działające urzędy, polityków, którzy chcą z nimi rozmawiać i z którymi rozmawiać warto" - przekonuje posłanka.

Posłanka przyznaje jednocześnie, że wciąż pozostało wiele problemów. "Nadal jest tu wielu biednych ludzi, są poważne problemy społeczne, nadal natrafić można tu na osoby kopiące węgiel w niesławnych biedaszybach. Wielu młodych wyjeżdża stąd za pracą i wykształceniem do Wrocławia albo do Warszawy" - ubolewa.

Posłanka PO podziękowała też za krytyczne głosy i uznała część ich za trafne, ale zwróciła uwagę, że "potknięć nie mają tylko ci, którzy niczego jeszcze nie próbowali robić". "Im najłatwiej też mówić, że mają gotowe rozwiązania na wszystko. Na kogo wkurzysz się, drogi wyborco, jeśli za kilka miesięcy okaże się, że są to drogowskazy na manowce i obietnice bez żadnego pokrycia?" - pyta na koniec Mrzygłocka.

Po przegranych przez Bronisława Komorowskiego wyborach prezydenckich, niezadowoleni wieloletni wyborcy PO zaczęli wyrażać swoje żale w listach otwartych. Pierwsze napisała dwójka młodych, a ich opinie publikowały m.in. "Gazeta Wyborcza" i portal naTemat.pl.

Zawiedzeni porażką Komorowskiego, zarzucają jego byłej partii (Komorowski wystąpił z niej po objęciu urzędu głowy państwa), że nie potrafi komunikować się z wyborcami i nie potrafi zidentyfikować prawdziwych przyczyn wyborczej klęski.

"Dziwiłem się tylko, że coraz więcej osób, które uważałem za mocnych przeciwników PiS, nagle zaczyna mówić, że nigdy nie zagłosują na PO. Bo jesteście oderwani od rzeczywistości, totalnie. Nie zauważyliście, że taki "Pudelek" obrócił się przeciwko wam, na takie "Demotywatory" nie macie po co wchodzić, bo tam was nienawidzą. A jakbyście tego nie wiedzieli, to właśnie tam, na FB, Twitterze Polacy wyładowują swoją złość na was. Chyba nie zdajecie sobie sprawy, jaką furorę zrobiło zdjęcie na demotach i kwejkach, na którym była pokazana "suflerka" Prezydenta wraz z Joanną spod krzyża. W ciągu jednego dnia wyszło, że PO manipuluje wyborcami i cała afera z krzyżem to była ściema" - pisali m.in. młodzi.

Kilka dni później pojawił się kolejny list. Napisał go dyrektor kreatywny agencji reklamowej BBDO Warszawa Michał Nowosielski, który prowadził kilka zwycięskich kampanii wyborczych PO. "Nie widzę już odpowiedzialności, nie widzę wierności pewnym wartościom, nie widzę umiejętności poświęcenia się; widzę natomiast strach, ale jest to strach o własne cztery litery, widzę panikę, która pozwala odwrócić się od przyjaciół i każe podejmować próby przypodobania się za wszelką cenę komu popadnie, rezygnując z podstawowych zasad i łamiąc wszelkie obietnice. Tylko, że takie działanie, oprócz tego, że napełnia Waszych wyborców niesmakiem, to jeszcze - o czym jestem najzupełniej przekonany, jako że zawodowo param się komunikacją ze społeczeństwem - jest absolutnie przeciw skuteczne" - oburzał się współautor kilku kampanii PO.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA