fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zadania

Oszustwa na przetwarzaniu niebezpiecznych odpadów

123RF
Oszuści podejmują się zagospodarowania niebezpiecznych substancji. Biorą pieniądze, ale nie unieszkodliwiają odpadów. Porzucają je w magazynach.

Coraz częściej odkrywa się miejsca, w których ktoś zostawił beczki z niebezpiecznymi substancjami. Takie odpady zagrażają nie tylko środowisku, ale także zdrowiu ludzi. A winni po zainkasowaniu pieniędzy za zamówienie i porzuceniu odpadów w wynajętych magazynach znikają bez śladu.

Pod koniec zeszłego roku usuwano niebezpieczne odpady z magazynu w Komornikach pod Poznaniem. Ministerstwo Środowiska właśnie dostało informację o kolejnym przypadku pod Płockiem. Tu jednak jest firma, która przyjęła odpady do unieszkodliwienia. W wielu innych wypadkach takie firmy znikają. Często są też zakładane na tzw. słupy i trudno kogokolwiek pociągnąć do odpowiedzialności.

Wygrywa tania oferta

Jak dostają odpady do przetworzenia?

– Biorą udział w przetargach. Podają kilkakrotnie niższe ceny niż te, za które odpady rzeczywiście można przetransportować i unieszkodliwić. Dostają więc zamówienie, bo decyduje kryterium najniższej ceny. A odpady porzucają w wynajętych magazynach czy w innych miejscach. Po kilku takich akcjach firma znika – opisuje Ryszard Zamojski, właściciel zakładu przetwarzania ABBA-Ekomed. Dodaje, że często firmy te mają wymagane prawem decyzje na transport czy przetwarzanie niebezpiecznych odpadów.

5 lat więzienia grozi za postępowanie z odpadami w sposób zagrażający zdrowiu

Przetargów na odbiór odpadów jest wiele. Dotyczą nie tylko substancji z zakładów chemicznych, ale także azbestu. Tak samo jest ze starymi podkładami kolejowymi, które są nasączone substancjami rakotwórczymi i od wielu lat się ich nie stosuje. Podkłady takie są odpadem niebezpiecznym. Często jednak nie trafiają do profesjonalnego unieszkodliwienia, ale do kotłowni. Bywają też sprzedawane jako element ozdobny do ogrodów.

Nie wiadomo, ile jest miejsc w Polsce z porzuconymi niebezpiecznymi odpadami. Resort środowiska mówi, że rocznie ujawnia się ich pięć–sześć. Trudno jednak mówić o prawdziwych liczbach, bo o wielu miejscach nikt się nie dowiaduje. Tymczasem co chwilę organizowane są przetargi, w których wygrywają firmy podające rażąco niskie ceny.

15 proc. ceny rynkowej oferują niekiedy nieuczciwe firmy za wywiezienie i przetworzenie niebezpiecznych odpadów

Potrzebne są zmiany

Janusz Ostapiuk, wiceminister środowiska, nie wini przetargów za to, że odpady niebezpieczne trafiają w nieodpowiednie ręce. Jego zdaniem przestępcy i bez nich namierzają przedsiębiorstwa wytwarzające odpady i zgłaszają się z atrakcyjną ofertą. Wcześniej mają wynajęte miejsca na składowanie odpadów i odpowiednie decyzje, czasami sfałszowane.

Na procederze tym traci państwo, bo koszt usunięcia porzuconych opadów spada na samorządy.

Ministerstwo Środowiska planuje zmienić przepisy, by ograniczyć ten proceder, choć nie wie jeszcze kiedy.

– Przedsiębiorca ubiegający się o wydanie odpowiedniej decyzji powinien wnosić wysoką kaucję. Jeżeli nie przetworzy odpadów, starostwo z tej kaucji sfinansuje ich unieszkodliwienie – mówi Janusz Ostapiuk.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA