fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

A jednak Orbán miał rację

W 2010 r. Viktor Orbán przejął kraj na skraju bankructwa
AFP
MFW chwali premiera za politykę, która miała doprowadzić do gospodarczej ruiny, a okazała się sukcesem.

Standard & Poor's w ubiegłym tygodniu podwyższył z 2 do 2,5 proc. długoterminową prognozę wzrostu węgierskiego dochodu narodowego. To jeden z najlepszych wyników w wychodzącej z trudem z kryzysu Europie. Wcześniej największa agencja wyceny ryzyka inwestycyjnego po raz pierwszy od 2011 r. podwyższyła notę długu Węgier.

Dług na poziomie Niemiec

Węgry należą do nielicznych krajów Wspólnoty, które zdołały obniżyć deficyt budżetowy poniżej maksymalnego dopuszczalnego przez Brukselę poziomu 3 proc. PKB. Kraj systematycznie, choć powoli, obniża dług państwa. Przy poziomie 77 proc. dochodu narodowego jest on tylko nieznacznie wyższy niż w Niemczech (74 proc.), ale za to zdecydowanie niższy niż w Hiszpanii, Francji czy Wielkiej Brytanii, gdzie sięga 100 proc. PKB.

Nad Dunaj wracają też zagraniczni inwestorzy. O wzroście zaufania rynku do stabilności węgierskich finansów publicznych świadczy spadek do 3,5 proc. rentowności dziesięcioletnich obligacji węgierskich. To sygnał, że rynki nie domagają się już wysokiej premii za ryzyko udzielania kredytu władzom w Budapeszcie. Oceniają, że kraj jest stabilny.

– Wyniki węgierskiej gospodarki są zadziwiająco dobre. Ale większym zaskoczeniem jest to, że Viktor Orbán uzyskał je mimo powszechnej krytyki ze strony UE, MFW i innych międzynarodowych instytucji finansowych – mówi „Rz" Neil Shearing, ekspert londyńskiego instytutu Capital Economics.

W ubiegłym tygodniu MFW w swoim raporcie po raz pierwszy pochwalił politykę gospodarczą rządu, choć podkreślił, że dalsze reformy są konieczne, bo bez nich gospodarka kraju nie będzie rosła w szybszym tempie.

„Węgierska gospodarka systematycznie się rozwija dzięki korzystnej polityce makroekonomicznej i poprawiającym się nastrojom na rynku" – napisali eksperci z Waszyngtonu.

W 2010 r. Orbán przejął od socjalistów zrujnowany kraj. Dwa lata wcześniej bez pomocy MFW i Unii Węgry byłyby bankrutem. Nowy premier dzięki większości konstytucyjnej w parlamencie zaczął prowadzić kontrowersyjną politykę gospodarczą. Mimo stanowczego sprzeciwu Brukseli i Waszyngtonu wprowadził specjalny podatek od banków, wielkich sieci handlowych, koncernów telekomunikacyjnych i innych firm należących w przeważającym stopniu do zagranicznego kapitału. Teraz okazał się on kartą przetargową w negocjacjach z unijnymi instytucjami. W lutym minister gospodarki Mihaly Varga doszedł do porozumienia z Europejskim Bankiem Odbudowy i Rozwoju o częściowym ograniczeniu od 1 stycznia 2016 r. obciążeń dla instytucji finansowych, ale w zamian za korzystne pożyczki dla Budapesztu. Sam Orbán zapowiedział zaś, że zagraniczni inwestorzy będą płacili specjalny podatek aż do momentu, gdy dług państwa spadnie poniżej 50 proc. PKB. To może zająć jeszcze dziesięć lat.

Rząd obciążył także częściowo banki kosztami wyższych rat za kredyty hipoteczne we frankach szwajcarskich.

– Tu Orbán miał nieco szczęścia, bo uprzedził i tak nieunikniony proces wycofania kapitału przez zagraniczne banki z powodu kryzysu – wskazuje Shearing.

Lider Fideszu wprowadził także wiele inicjatyw w celu zwiększenia mocy nabywczej ludności, jak urzędowe obniżenie cen elektryczności. Bardziej kontrowersyjna była reforma systemu emerytalnego, która zasiliła Skarb Państwa środkami należącymi do prywatnych funduszy.

Trzykrotnie niższe bezrobocie

– Kiedy jest się w kłopotach, kiedy sąsiedzi także są dotknięci kryzysem, pójście śladem typowej, ogólnej strategii gospodarczej nie przynosi efektów. Państwo musi przejąć inicjatywę – tłumaczył szef węgierskiego rządu.

– Komisja Europejska nie przewidziała nadchodzącego kryzysu. Ale kiedy wybuchł, od 2009 r. zalecała pod naciskiem Berlina równoważenie finansów publicznych poprzez bardzo ostre cięcia wydatków socjalnych. To pogłębiło kryzys, bo w warunkach powszechnej recesji eksport nie mógł stać się alternatywnym narzędziem wzrostu – mówi „Rz" Daniel Gros, dyrektor Centrum Europejskich Analiz Ekonomicznych (CEPS) w Brukseli.

Z 7-procentowym (według metodologii Eurostatu) bezrobociem na Węgrzech jest proporcjonalnie trzykrotnie mniej osób szukających pracy niż w Hiszpanii i Grecji oraz dwukrotnie mniej niż w Portugalii.

Teraz Bruksela może jednak zacząć się obawiać... odejścia Orbána. Co prawda wybory parlamentarne odbędą się dopiero za trzy lata, jednak już widać, że z 21-procentowym poparciem Fidesz bardzo mocno spada w sondażach. Zdaniem Agencji Reutera to efekt afer korupcyjnych wśród elity władzy. Ponieważ rozdrobniona lewica nie może się stać na razie alternatywną dla ugrupowania obecnego premiera, coraz większe poparcie zyskuje nacjonalistyczny, skrajnie prawicowy, a nawet antysemicki Jobbik. Z 18-procentowym poparciem zaczyna zbliżać się do Fideszu.

– Możemy być u progu historycznej zmiany na szczytach władzy – uważa Peter Tolgyessy, parlamentarzysta, który odszedł z ugrupowania Orbána.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA