Biznes

Tańsze ropa i złoto, droższe metale

Rzeczpospolita
Spadające ceny złota zaskakują analityków – jednocześnie bowiem tanieje dolar. Na światowych giełdach za uncję złotego kruszcu płacono w piątek 919 dol
Zdaniem analityków taka cena utrzyma się jeszcze przez jakiś czas. Do dużych ruchów cen kruszcu dojdzie w momencie ewentualnych zawirowań na rynkach walutowych, gdy znacząco spadnie lub wzrośnie cena ropy lub też pojawi się na rynku jakaś przełomowa prognoza.
Na razie nikt nie mówi o powrocie do rekordowych marcowych notowań na poziomie ponad tysiąca dolarów za uncję – 919 dol. to też jest bardzo drogo. Piątkowy spadek cen złota tłumaczono utrzymywaniem długich pozycji przez niektórych inwestorów wyraźnie czekających na wzrost cen. Zaczyna się więc na tym rynku wojna nerwów. Nie jest to jednak niczym nadzwyczajnym. Rynki złota i ropy naftowej należą do wyjątkowo kapryśnych. Ale o złocie mówiono wczoraj, że największa euforia już minęła. I dodawano, że dla cen tego kruszcu ryzykiem jest także rozpoczęta w piątek konferencja G7 w Waszyngtonie. Na rynkach światowych nadal rosną ceny ryżu. W Azji już mówi się o panice, chociaż wszystko wskazuje, że zbiory powinny być dobre. Monsun – tam, gdzie miał się pojawić – przyszedł o czasie, pozostaje tylko jeszcze czekać na porę deszczową w Indiach. Analitycy przewidują jednak, że zanim na rynku pojawią się dostawy z tegorocznych zbiorów, ceny będą rosły. W Tajlandii za tonę ryżu trzeba już zapłacić 925 dol., podczas gdy pod koniec lutego można ją było kupić za „zaledwie“ 500 dol. Ryż jest drogi, mimo że pierwszy tegoroczny zbiór właśnie się zaczyna.
Na rynku metali przemysłowych tylko cyna bije rekord za rekordem. Wczoraj za tonę trzeba było zapłacić 20,99 tys. dol. Ustabilizowały się ceny miedzi na wysokim poziomie 8,72 tys. dol za tonę. Metale są tak drogie głównie z powodu taniejącego dolara. Ten rynek pozostał już chyba jedynym reagującym na te same czynniki co zawsze. Ceny ropy tylko minimalnie spadły w ciągu dnia po tym, jak Międzynarodowa Agencja Energetyczna obniżyła w piątek swoje prognozy wzrostu tegorocznego popytu na ropę. Ostatecznie na zamknięciu za baryłkę Brenta trzeba było zapłacić 108,75 dol., czyli 0,51 proc. więcej niż w czwartek.Przyszły tydzień nie przyniesie spadku cen. Chyba że zostałyby ujawnione jakieś informacje mające wpływ na ten rynek. Najprawdopodobniej jednak, inaczej niż w przypadku notowań złota, ceny tego surowca będą wspierane przez decyzje ministrów finansów i szefów banków centralnych, którzy są zdeterminowani, aby podczas tego weekendu wypracować sposoby ratowania światowej gospodarki.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL