fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Barbara Hollender poleca nowości na DVD

Interstellar, Smak Curry, 3 serca
materiały prasowe
Dzisiaj trzy różne filmy: „Interstellar” to wielka frajda dla wielbicieli science-fiction, „3 serca” jest propozycją dla tych, którzy lubią francuskie melodramaty, a „Smak curry” — dla widzów lubiących czasem zadumać się nad meandrami uczuć i sensem życia.

Interstellar

reż. Christopher Nolan, Wyd. Galapagos

„Największe widowisko Nolana i największe rozczarowanie" — pisał recenzent „Guardiana", krytyczka „The Washington Post" zarzucała mu płyciznę intelektualną, a Kenneth Turan z „Los Angeles" wychwalał pod niebiosa. 168-minutowe „Interstellar" zachwyca i denerwuje, ale nie pozostawia obojętnym.

Christopher Nolan zawsze próbował pogodzić na ekranie wodę z ogniem. Wychował się na styku dwóch kultur: jego matka była Amerykanką, ojciec — Brytyjczykiem. Od wczesnego dzieciństwa żył pomiędzy Chicago i Londynem. W Anglii skończył szkołę średnią i studia reżyserskie, ale nie został niszowym artystą europejskim. Swoje wysublimowane intelektualne próbuje połączyć z atutami kina hollywoodzkiego: rozmachem, perfekcjonizmem realizacji, a z czasem też z ukłonem w stronę masowej widowni.

Powstaje z tego ciekawa mieszanka. Od debiutanckiego „Following", przez nominowane za scenariusz do Oscara „Memento", znakomitą „Bezsenność", niepokojący „Prestiż" aż do „Incepcji" z Leonardo Di Caprio zawsze opowiadał o ludziach, którzy nie dają sobie rady z własną psychiką. Oryginalny twórca zmienił też oblicze Batmana. Uczłowieczył go, obnażył jego słabości, zanurzył w ciemnym świecie pełnym lęku i zła.

Z biegiem lat Nolan jednak coraz silniej podlega presji Hollywoodu, czego dowodem jest „Intestellar". Gdy ziemi grozi totalna katastrofa ekologiczna, badacze usiłują dotrzeć do innych galaktyk, by przekonać się, czy da się na nich żyć. Nolan tworzy trzygodziną, nieprawdopodobną wręcz opowieść. Tak jak kiedyś Terrence Malick próbował w „Drzewie życia" dostać się do serca Ziemi, tak teraz on przeprowadza człowieka przez czarną dziurę. Pokonuje tajemnicę, staje się marzycielem spełniającym odwieczne pragnienie przejścia tej granicy, która dla człowieka zawsze była nieprzekraczalna. Imponuje obrazami, wyobraźnią. Ale w jego niezwykłą opowieść science-fiction wdziera się filozofia masowego kina, które ma wzruszyć. „Tylko miłość potrafi podróżować przez czas i kosmiczną przestrzeń" — mówi jedna z badaczek kosmosu, a osią „Interstellar" staje się relacja między ojcem i dziećmi. Po hollywoodzku budująca i rzewna. Chwilami nie unika też Nolan patosu, tak dobrze znanego z kina Stevena Spielberga.

Jedno jest pewne: choć ponarzekać mogą amatorzy zarówno science-fiction, jak i kina familijnego, „Interstellar" trzeba go obejrzeć.

3 serca

reż. Benoit Jacquot, Wyd. Best Film

Ech, ci Francuzi... Świat może się walić, a oni ciągle o miłości. W różnych konfiguracjach. Tym razem problemy miłosne przeżywa pewien mężczyzna, który zakochuje się w dwóch siostrach. Na dodatek bardzo się nawzajem kochających. Bohaterowie mają dobre intencje, więc cierpią coraz bardziej.

Cała historia jest dość wydumana, ale ma swój urok. Zwłaszcza, że na ekranie królują trzy kobiety. W rolach sióstr dwie ciekawe aktorki średniego pokolenia — fantastyczna Charlotte Gainsbourg oraz Chiara Mastroianni. A w roli matki, prawdziwa matka Chiary — sama Catherine Deneuve. To kolejne ich spotkanie na ekranie. Nie tak dawno wystąpiły razem w „Ukochanym" Christophe'a Honore „Ukochany". – To dość naturalne – mówiła mi w rozmowie Chiara Mastroianni. – Myślę, że pod wieloma względami różnimy się. Ale geny to geny. Im jestem starsza, tym więcej odnajduję w sobie gestów i drobnych reakcji matki. A reżyserzy to wykorzystują. Do ról matki i córki nie muszą szukać aktorek o podobnym nosie czy oczach. My je po prostu mamy".

Smak Curry

reż. Ritesh Batry, Wyd. Gutek Film

Delikatny i ciekawy film. Młoda kobieta przygotowuje lunche dla męża. Wkłada w nie całe serce. W Indiach znakomicie funkcjonuje system dostarczania takich pakunków do zakładów pracy. Podobno tylko jedna na sześć milionów przesyłek trafia w niewłaściwe ręce. Ale tak właśnie zdarza się w „Smaku curry". Tu kurier przez pomyłkę zanosi jedzenie obcemu mężczyźnie. Młoda kobieta, znudzona domową rutyną i dużo starszy od niej wdowiec zaczynają wymieniać listy. Coraz szczersze. Ta sytuacja, która wydaje się być rodem z ckliwego melodramatu, staje się punktem wyjścia do bardzo ciekawego filmu o uczuciach. A w tle są współczesne Indie - zupełnie inne od tych, które można oglądać w filmach Bollywoodu.

Bardzo polecam ten obraz - pełen ciepła, ale też niespełnień i tęsknoty za bliskością drugiego człowieka. Film również o tym, że czasem trzeba zdobyć się na życiową odwagę i nie pozwolić, by życie zabrało nam coś istotnego. Batry naprawdę wielu widzów zaskoczy.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA