Spadki i darowizny

Żądając zachowku trzeba się miarkować

Fotorzepa, Marek Obremski Marek Obremski Marek Obremski
W pewnych okolicznościach roszczenie o zapłatę pełnego zachowku może być sprzeczne z zasadami współżycia społecznego.

Przekonała się o tym Anna K., która żądała od swego siostrzeńca zapłaty 69 tys. i 36 zł wraz z odsetkami tytułem zachowku po zmarłej matce, a jego babci.

Mieszkanie z chorą na Alzheimera

Na sześć lat przed śmiercią lekarze zdiagnozowali u Zofii P. chorobę Alzheimera. To wtedy miała ona poprosić wnuka , żeby z nią zamieszkał wraz ze swoją żoną i dzieckiem. Mateusz P. był z babcią związany emocjonalnie. Czuł wdzięczność za trud, jaki włożyła w jego wychowanie i pomoc, na którą zawsze mógł liczyć w dzieciństwie, gdy jego matka nadużywała alkoholu. Za zgodą innych członków rodziny, w tym swojej ciotki Anny K., wprowadził się do babcinego 57-metrowego mieszkania.

Anna K. nie opiekowała się matką, choć czasami ją odwiedzała. Od lat borykała się z własnymi problemami: ona także nadużywała alkoholu i miewała poważne kłopoty finansowe. Często korzystała z pomocy finansowej matki, zdarzało się nawet, że przedmioty należące do matki zastawiała w lombardzie i nie wykupywała ich z braku pieniędzy. Nie opłacała też należności czynszowych za lokal matki, mimo że ta powierzała jej na ten cel pieniądze.

Po wprowadzeniu się do babci Mateusz P. uregulował zaległy czynsz, odnowił mieszkanie i wraz z żoną opiekował się Zofią P. Na początku jej choroba miała łagodny przebieg – babcia była w stanie zająć się sobą i samodzielnie poruszać się po mieście. Wnuk z żoną dbali, by niczego jej nie brakowało, co doceniała cała rodzina, a zwłaszcza siostry Zofii P.

Prezent dla wnuka

Po kilku latach wspólnego zamieszkiwania Zofia P. udzieliła wnukowi pełnomocnictwa do przekształcenia lokatorskiego prawa spółdzielczego do zajmowanego lokalu w spółdzielcze prawo własnościowe. Wnuk uczynił to pokrywając należności z tego tytułu z własnej kieszeni. Potem babcia podarowała to mieszkanie wnukowi. W kancelarii notarialnej towarzyszyła im jedna z sióstr babci. W umowie darowizny Mateusz P. ustanowił na rzecz babci dożywotnią i nieodpłatną służebność mieszkania polegającą na prawie do korzystania przez nią ze wszystkich pomieszczeń, na co Zofia P. wyraziła zgodę.

Mateusz P. wraz z żoną postanowili zrobić generalny remont mieszkania i zaciągnęli w tym celu spory kredyt. Wymieniono wtedy m.in. instalację elektryczną i sanitarną, zamontowano nowe okna, położono płytki w łazience i wc, odnowiono podłogi i na nowo zorganizowano kuchnię. W tym czasie pogorszył się stan zdrowia babci, coraz częściej była zdezorientowana, nie potrafiła odnaleźć drogi do domu, w końcu przestała rozpoznawać krewnych i kontrolować potrzeby fizjologiczne, stała się także agresywna. Zmarła w 2010 r., a sąd orzekł, że spadek po niej nabyły dwie córki: Anna K. i Dorota P., matka Mateusza. Zapłaty zachowku zażądała od Mateusza P. pierwsza z nich - jego ciotka.

Mateusz P. próbował przekonać sąd, że umowa, którą zawarł z babcią, była umową dożywocia lub umową „o opiekę", co uchroniłoby go przed koniecznością zapłaty zachowku. Sąd Okręgowy uznał jednak, że była to klasyczna darowizna, która jak najbardziej wchodzi do masy spadkowej i substratu zachowku. Jak ustalił Sąd, wartość lokalu mieszkalnego według stanu na dzień ustanowienia darowizny i według cen z dnia ustalenia zachowku wynosiła 276 tys. 144 zł i taką wartość doliczył do spadku. A ponieważ Annie K. przysługuje zachowek w wysokości 1 wartości spadku, to Sąd zasądził na jej rzecz 69 tys. 36 zł. Nie znalazł bowiem podstaw, by oddalić roszczenie Anny K. lub miarkować zachowek na podstawie art. 5 kodeksu cywilnego. Zgodnie z tym przepisem nie można korzystać ze swego prawa w sposób sprzeczny z zasadami współżycia społecznego. Takie działanie nie jest bowiem uważane za wykonywanie prawa i nie korzysta z ochrony.

Trzeba miarkować zachowek

Mateusz P. zaskarżył wyrok zarzucając sądowi I instancji błędne przyjęcie, że umowa z babcią nie dotyczyła opieki nad nią. Jednak w tej sprawie Sąd Apelacyjny zgodził się z Sądem Okręgowym. Inaczej ocenił natomiast możliwość zmniejszenia zachowku z uwagi na zasady współżycia społecznego.

Sąd Apelacyjny powołał się na uchwałę Sądu Najwyższego z 19 maja 1981 r. (sygn. akt III CZP 18/81). SN uznał, że w pewnych okolicznościach obniżenie zachowku na podstawie art. 5 kodeksu cywilnego jest dopuszczalne. Na przykład wtedy, gdy głównym składnikiem spadku jest mieszkanie, które służy do zaspokajania niezbędnych potrzeb mieszkaniowych zobowiązanego do zapłaty zachowku, a jednocześnie nie ma innych możliwości zaspokojenia tych potrzeb, zaś pozostałe składniki schedy nie wystarczają na pokrycie zachowku.

Jak zauważył Sąd Apelacyjny , taka sytuacja zachodzi w tym przypadku. Mateusz P. może zaspokoić potrzeby mieszkaniowe swoje i rodziny tylko w mieszkaniu otrzymanym od babci, bo zaciągnął kredyt na remont tego mieszkania, który obciąża dochód rodziny. Dochód ten nie jest zresztą duży - w przeliczeniu na każdego jej członka wynosi około tysiąca złotych miesięcznie. Taki sam dochód i własne mieszkanie ma także Anna K., ale ona nie ma nikogo na utrzymaniu, a Mateusz P. i jego żona mają już dwoje dzieci.

Dla sądu ważnym argumentem przemawiającym za koniecznością zastosowania zasad współżycia społecznego jest fakt, że Mateusz P. uczestniczył w kosztach przekształcenia lokalu, czym w zasadniczy sposób przyczynił się do powstania masy spadkowej. Lokatorskie mieszkanie w spółdzielni nie mogłoby bowiem być przedmiotem spadku.

- Powódka stała się jedynie beneficjentką zapobiegliwości pozwanego, bowiem żadnym swoim działaniem nie przyczyniła się do powstania masy spadkowej po swojej matce - stwierdził Sąd Apelacyjny.

Wziął on także pod uwagę dalekie od ideału relacje Anny K. z matką i siostrzeńcem.

- Zebrany w sprawie materiał dowodowy ponad wszelką wątpliwość wykazał, że pozwany i jego żona nie mieli pomocy ze strony powódki nad sprawowaniem opieki nad spadkodawczynią, a powódka zaniedbywała swoje obowiązki względem ciężko chorej matki – uznał.

Z tych powodów Sąd Apelacyjny obniżył zachowek dla ciotki do 23 tys. 12 zł.

Wyrok Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu z 4 kwietnia 2014 r.( I ACa 176/14)

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL