fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Chińczycy mają problem z drugim dzieckiem

AFP
W Chinach przez lata rodziny miały stosować do strategii zwanej polityką jednego dziecka. Ograniczenie populacji pewne problemy zwalczyło, ale stworzyło także kolejne z nich.

Przez ponad 30 lat w Chinach obowiązywała zasada „jednego dziecka". W walce z przeludniającym się krajem ograniczano możliwość posiadania dzieci, można było mieć tylko jedno, chyba że należało się do niewielkiej grupy wyłączonej spod tych zasad. Według szacunków między 1979 a 2009 rokiem polityka zwana ?????? (Jihua sh?ngyu zhengce) uniemożliwiła narodziny około 200 mln Chińczyków. Obecnie gospodarka może tylko żałować, że nie dysponuje taką dodatkową siłą roboczą.

Lepiej nie ingerować w demografię

Ostatnie szacunki demograficzne wskazują na spory niedobór kobiet w społeczeństwie. Jeżeli przez trzy dekady czyli ponad jedno całe pokolenie trzeba było liczyć się tylko z jednym dzieckiem, rodzinom bardziej opłacało się urodzenie syna. Mógł utrzymać w przyszłość rodziców i zarobić więcej niż córka. Obecnie stosunek młodych chłopców do dziewczynek poniżej 19 roku życia w Chinach wynosi z tego powodu 115 do 100. W chińskich miastach, które także doświadczają teraz problemów związanych z masowymi przeprowadzkami do nich z prowincji, mieszka prawie 10 mln więcej mężczyzn niż kobiet (także poniżej 19 roku życia). Na prowincji młodych Chińczyków, ofiar polityki jednego dziecka, jest o 13 mln więcej niż Chinek.

Prowadzi to do wielu problemów społecznych. W Chinach zaczyna dominować kultura singli, dzień 11 listopada, gdy w dacie występują same jedynki, jest ogólnochińskim świętem internetowego handlu. Single nakręcają sprzedaż, kupują dla siebie prezenty, są doskonałymi odbiorcami markowych towarów, pasują także do nowoczesnego zapatrzonego w swoje potrzeby społeczeństwa z sieci, jednak wciąż nie stanowią dla państwowej gospodarki oparcia na przyszłość. Nie stworzą rodzin, bo nie starczy dla nich partnerek. Nie będą mieli dzieci ani odpowiedniej stabilności finansowej, ponieważ nie pozwoli im na to sytuacja kraju. Statystyki nieubłaganie dowodzą, że z każdym rokiem w Chinach przybywać ma 1,2 mln kawalerów, którzy nie mogą znaleźć żon.

Państwo musi interweniować i robi to w sposób, który ma odmienić pesymistyczną przyszłość. Jeżeli można było wydawać kiedyś pozwolenie tylko na jedno dziecko, od 2013 roku zdecydowano się rozluźnić kryteria i zachęcać do decydowania się na drugie. Krajowa komisja ds. zdrowia i planowania rodziny liczyła, że dzięki temu przyjdzie na świat rocznie 2 mln Chińczyków, jednak szacunki okazały się błędne. Przez pierwszy rok obowiązywania nowych zasad z 11 mln par uprawnionych do starania się o drugie dziecko jedynie 700 tys. wystąpiło z odpowiednim wnioskiem. Z tego zgodę wydano już dla jeszcze mniejszej ich liczby, 620 tys.

Nowa strategia chwilowo się nie sprawdza

Nowa strategia od rządu zakładała, że o drugie dziecko mogą starać się rodzice, którzy sami są jedynakami. Polityka jednego dziecka zmniejszyła przyrost naturalny z 2,87 w 1990 roku do 1,66 w 2013. Wytyczne odnośnie dodatkowego dziecka wprowadzono w 29 z 31 prowincji w Chinach i czekano na rezultaty, które jednak nie nadeszły. Administracja państwowa oficjalnie się jeszcze taką małą skalą podań nie przejmuje. Problematyczny dla zmiany stanu rzeczy może okazać się także rozpoczęty niedawno chiński nowy rok, któremu przez najbliższe 12 miesięcy patronuje koza. To znak uważany za niezbyt pomyślny w azjatyckiej astrologii. Ludzie rodzący się w tym czasie mają być z góry skazani na życie pełne niepowodzeń, dlatego na krótko przed 19 lutego (nowy rok wówczas się rozpoczynał) notowano wzrost chętnych matek na cesarskie cięcia, by tylko rodzić pod inną, bardziej szczęśliwą „gwiazdą". Znaczna część par przyznaje otwarcie, że woli wstrzymać się z dzieckiem na kolejny rok.

Być może kolejnym krokiem rozluźniania polityki rodzinnej będzie pozwolenie wszystkim parom na posiadanie drugiego dziecka w ciągu następnych 5 lat. Chińczycy podchodzą do sprawy bardzo poważnie i wolą zapewnić swoim dzieciom odpowiedni start w życiu, dlatego najbardziej starają się zgromadzić pieniądze. Problemem w postaci kolejnych członków rodziny do utrzymania pozostają także rodzice męża i żony. Jednym ze skutków wprowadzenia polityki jednego dziecka było stworzenie modelu 4-2-1 (nazywanego także pokoleniem 421), w którym na jednym dziecku, owym kawalerze, przeważnie chłopaku, spoczywa ciężar utrzymania nie tylko swoich rodziców, ale także czworga dziadków.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA