fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Siatkówka

Stephane Antiga: Francuz w siatkarskim raju, czyli w Polsce

Stephane Antiga
Fotorzepa/ Marian Zubrzycki
„Prorok poza własnym krajem” – pod takim tytułem dziennik „L’Equipe” w środowym wydaniu przedstawia sylwetkę trenera siatkarskiej reprezentacji Polski Stéphane Antigi.

W artykule pada pytanie, czy selekcjoner mistrzów świata nie obejmie kadry Francji.

- Nie sięgam tak daleko. Jestem młodym trenerem, zacząłem nową karierę i nie chcę myśleć, co się wydarzy w przyszłym roku – odpowiedział Antiga, którego kontrakt z polską federacją wygasa po igrzyskach w Rio de Janeiro. Dziennikarz francuskiej gazety od siebie dodał, że szkoleniowiec nie zamierza zamykać żadnych drzwi.

W materiale nie ma słowa o aresztowaniu prezesa Polskiego Związku Siatkówki Mirosława P., choć jest on wspomniany (z nazwiska) jako ten, który wybrał Antigę na stanowisko selekcjonera. „L'Equipe" przedstawia przede wszystkim sylwetkę człowieka, który osiągnął niespodziewany sukces w zakochanym w siatkówce i – dzięki mistrzostwu świata – także trenerze reprezentacji, kraju. – Z kadrą Francji zasmakowałem kilku medali, ale nigdy złotego. Tutaj, poczułem co to znaczy, bo ludzie nie przestają mi na ulicy dziękować. Mam wrażenie, że daliśmy im wiele szczęścia w codziennym życiu – opowiada Antiga. – Są mili, proszą o autografy, zdjęcie. Cały czas zachowują szacunek – dodaje, przyznając, że od pewnego czasu unika wyjść na zakupy do supermarketu i zamieszkał w spokojnej miejscowości w pobliżu Warszawy „w duchu Saint-Germain-en Laye".

Antiga i inny bohater artykułu Philippe Blain, jego asystent , wspominają wrześniowy turniej. – Kiedy przypomnę sobie mecz otwarcia z Serbią, rozegrany na stadionie piłkarskim w Warszawie, na który przyszło 60 tysięcy widzów, do dziś przechodzą mi dreszcze. Znalazłem się w siatkarskim raju – opowiada. Nie może też zapomnieć reakcji po finałowym spotkaniu z Brazylią w Katowicach. – W hali było 12 tys. osób, dwa albo trzy razy tyle na zewnątrz. Czegoś takiego nigdy nie widziałem – wspomina, podkreślając, że wciąż jeszcze jest wzruszony tym jak przez długie minuty tłum kibiców skandował wówczas jego nazwisko.

W czym tkwi tajemnica sukcesu? Dlaczego Antidze, który sam był zaskoczony nominacją na stanowisko selekcjonera jesienią 2013 roku, się udało? - Chcecie poznać ten sekret Stéphane'a Antigi. No dobra, to wam powiem – odpowiada Blain. - Stephane praktycznie nie spał. Już jako zawodnik nie mógł zmrużyć oka, ale od kiedy został trenerem reprezentacji Polski, było jeszcze gorzej. Harował dzień i noc, żeby to wszystko ogarnąć. Tak się zapracował, że wykończył dwóch statystyków drużyny narodowej.

Z zmęczeniu francuski trener zapomniał wtedy, kiedy w Katowicach zobaczył wiwatujący po zdobyciu złotego medalu mistrzostw świata tłum kibiców.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA