fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Zachód chwilowo razem

Fotorzepa/Waldemar Kompała
Obawom o przyszłość Ukrainy towarzyszy lęk o jedność NATO. Na razie uciszony.

Niespodziewanie znaleźliśmy się w niezwykle ważnym momencie dla bezpieczeństwa Polski. Historia gwałtownie przyśpieszyła kilka dni temu, gdy kanclerz Angela Merkel i prezydent François Hollande postanowili za wszelką cenę zakończyć wojnę na Wschodzie.

A to może oznaczać przyjęcie przynajmniej części dotychczas nieakceptowalnych warunków Kremla, takich jak federalizacja Ukrainy i zamknięcie temu krajowi drogi do zachodnich organizacji.

Z jednej strony zbliżyliśmy się do ostatecznej klęski prowadzonej przez Polskę od ćwierćwiecza polityki wobec Wschodu polegającej na wspieraniu suwerenności postradzieckich państw. Przecież najważniejsze z nich, Ukraina, najprawdopodobniej zostanie wkrótce zmuszone do kapitulacji przed Moskwą i utknie na długie lata po drugiej strony nowej żelaznej kurtyny.

Z drugiej strony czarne chmury zawisły nad jednością NATO. Rozbieżności między USA a Niemcami i Francją zaczynały przypominać te sprzed 12 lat, z czasów inwazji na Irak. Tym razem chodzi o naprawdę bliski nam wschód, więc skutki rozbicia wspólnoty transatlantyckiej byłyby bardziej dotkliwe.

Wczoraj jedność Zachodu w sprawie Ukrainy i Rosji ratowali Angela Merkel i prezydent Barack Obama. Ogłosili, że im się to udało. Zapowiedzieli współpracę i koordynację. Choć trzeba podkreślić, że najważniejsze decyzje dopiero przed nimi.

Prezydent USA nie zdecydował o wsparciu Ukraińców bronią, choć wielu amerykańskich polityków i wojskowych na to naciska. Podobnie jak Niemcy wierzy jeszcze w dyplomację, ale sytuacja jest tak dynamiczna, że działania Putina mogą wymusić na Obamie decyzję o dozbrojeniu Ukraińców i na dobre podzielić zachodnich sojuszników. Powstrzymanie pęknięcia w NATO przez Merkel i Obamę nie likwiduje różnic w postrzeganiu zagrożenia ze strony Moskwy. Główna linia podziału przebiega mniej więcej tak jak za wojny irackiej. Po jednej stronie znajdują się USA, Wielka Brytania i widzące podstawy swojego bezpieczeństwa w sojuszu z Amerykanami kraje postkomunistyczne (choć nie ma wśród nich, tak jak wtedy, Czech czy Węgier). Po drugiej zainteresowane świętym spokojem i niespecjalnie rozumiejące wrażliwość mniejszych krajów z trudną historią Niemcy i Francja.

Polska przekonała się w ostatnich dniach o kruchości sojuszów z Niemcami i Francją w sprawie bezpieczeństwa i polityki wschodniej. Uświadomiła sobie po raz kolejny, jak w czasach Iraku, że jest skazana na zabiegi o jak najściślejszy sojusz militarny z USA.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA