fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Konwencja przeciw rodzinie

Tomasz P. Terlikowski
Fotorzepa/Ryszard Waniek
Ponieważ rząd Ewy Kopacz nie może poszczycić się sukcesami w dziedzinie walki z kryzysem, emigracją czy zapaścią finansową, zabiera się do walki z rodziną.

To dlatego po cichutku wprowadza pod obrady Sejmu ratyfikację Konwencji o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, która w istocie jest dokumentem nie tyle przeciw przemocy, ile przeciw rodzinie i tradycji. Żeby to sobie uświadomić, wystarczy stwierdzić, że w Polsce przemoc wcale nie jest wysoka, a jeśli się zdarza, to statystycznie o wiele częściej poza rodziną.

Nieskuteczność zapisów konwencji antyprzemocowej została wielokrotnie potwierdzona w krajach skandynawskich. Tam socjalistyczno-zamordystyczne rządy przed laty wprowadziły już wszystkie rozwiązania przepisane później przez unijnych biurokratów do tak zachwalanej przez lewicę Konwencji. I co? I nic! Poziom przemocy wobec kobiet pozostaje tam o wiele wyższy niż w Polsce. A przemoc najczęściej spotykana jest (nie tylko w Szwecji, ale także w innych krajach) w tak zachwalanych przez mainstream związkach lesbijskich. W Polsce kobieta – szczególnie taka, która żyje w monogamicznym związku małżeńskim – jest o wiele bezpieczniejsza niż przeciętna Szwedka chroniona przez zestaw dokumentów, ale za to pozostająca w patchworkowym związku nieformalnym.

Nie inaczej jest z dziećmi. Oczywiście są one niekiedy katowane, bite czy prześladowane. Tyle że częściej dzieje się tak w Skandynawii niż w Polsce. W naszym kraju statystycznie o wiele częściej przemoc wobec dzieci dotyczy sytuacji, w której konkubent matki bije dziecko poprzedniego jej partnera (byłego męża czy konkubenta – to kwestia wtórna). Jeśli zatem ktoś chce walczyć z przemocą, to zamiast osłabiać małżeństwo i rodzinę, niszczyć tradycyjne wzorce religijne i kulturowe, powinien wziąć się do osłabiania konkubinatów, zniechęcać do rozwodów i promować tradycyjne (tzn. monogamiczne, heteroseksualne i dzietne) związki małżeńskie. Źródłem przemocy wobec kobiet i dzieci o wiele częściej są bowiem związki na kocią łapę. Żeby się o tym przekonać, wystarczy sprawdzić zachodnie statystyki (nie wszystkie jeszcze utajniono). Jeśli zatem rząd Ewy Kopacz chce walczyć z przemocą, niech odrzuci Konwencję, a zacznie chronić rodzinę i wspierać Kościół. To o wiele skuteczniejsza metoda.

Autor jest redaktorem naczelnym TV Republika

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA